Forum OSKKO - wątek

TEMAT: czy nauczyciele się "spoufalają" z uczniami??
strony: [ 1 ]
Marek Pleśniar18-12-2006 11:09:07   [#01]

mam spore zastrzeżenia do tez tego artykułku

Ale czy Wy uważacie że nauczyciele rzeczywiście nadmiernie się "spoufalają" z uczniami?

--------

Nauczyciele spoufalają się z uczniami

Dariusz Brzostek 2006-12-17, ostatnia aktualizacja 2006-12-17 19:54

Co drugi dzień z polskiej szkoły wylatuje nauczyciel - przez ostatnie dwa lata ponad 320. Broniąc się przed agresją uczniów, pedagodzy wchodzą z nimi w układy towarzyskie - piją, częstują narkotykami, uprawiają seks

Zobacz powiekszenie
Fot. Adam Kozak / AG
Minister edukacji Roman Giertych, prezentując rządowy program ''zero tolerancji'' mówił: - To program zarówno dla uczniów, jak i nauczycieli, którym szkoła nie odpowiada. Dla takich osób w szkole nie będzie miejsca
0-->
Przykłady tylko z ostatnich tygodni szokują. W gdańskim liceum nauczycielka języka francuskiego uprawiała seks z uczniami, którzy byli zagrożeni z jej przedmiotu. Najgorszy uczeń osiem razy poprawiał ocenę w łóżku nauczycielki. We Wrocławiu 28-letnia nauczycielka angielskiego organizowała w swoim domu imprezy. Zbierała pieniądze na alkoholowo-narkotykowe libacje dla uczniów. W gimnazjum w Piekarach Śląskich pijaną nauczycielkę historii zatrzymali policjanci. Za zachowanie odpowie także przed sądem grodzkim.

W Szczecinie od kilku dni mówi się o nauczycielce, która zaprezentowała wdzięki w pisemku pornograficznym.

To o takich pedagogach mówił minister edukacji Roman Giertych, prezentując rządowy program "zero tolerancji": - To program zarówno dla uczniów, jak i nauczycieli, którym szkoła nie odpowiada. Dla takich osób w szkole nie będzie miejsca - przekonywał.

Garść liczb: w ciągu dwóch ostatnich lat zawieszono w pełnieniu obowiązków lub wyrzucono ze szkół 321 nauczycieli. Niby mało - to promil wszystkich pedagogów - ale, niestety, czarne owce psują wizerunek całego grona nauczycielskiego.

Dr Marek Szopski, socjolog: - Między uczniem a nauczycielem tworzone są jakieś koleżeńskie więzi. To okazuje się zgubne, bo większość z tych "nowoczesnych" nauczycieli gubi się i po jakimś czasie zaczynają się kłopoty.

- Dawniej takie rzeczy były nie do pomyślenia - mówi hrabina Natalia Sobańska. - Nauczyciele odznaczali się dużą wiedzą i mieli szacunek u uczniów. Ale przede wszystkim był dystans między uczniem a pedagogiem. Dziś nie ma już takich postaci, żeby były autorytetami w szkole.

Spoufalanie się z uczniami nie podoba się także prezesowi Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomirowi Broniarzowi: - Młodzież ma podążać za przykładem nauczyciela, a nie nauczyciel ma schodzić do poziomu uczniów, bo wówczas wkraczamy w patologię szkolną.

I dlatego co chwila wybucha skandal. Czy jest sposób, jak temu zaradzić? Tak - większa władza nauczyciela, wyposażenie go w narzędzia, które pomogą dyscyplinować młodych. Takie zapisy sa w programie "zero tolerancji". - Dzieci szanowane i traktowane poważnie będą odwzajemniały się nam dokładnie tym samym - mówi Sławomir Broniarz.

ŹRÓDŁO:
AnJa18-12-2006 11:26:00   [#02]
"Dawniej takie rzeczy były nie do pomyślenia(...).Nauczyciele odznaczali się dużą wiedzą i mieli szacunek u uczniów. Ale przede wszystkim był dystans między uczniem a pedagogiem. Dziś nie ma już takich postaci, żeby były autorytetami w szkole."

"Dzieci szanowane i traktowane poważnie ,będą odwzajemniały się nam dokładnie tym samym"

Co do tego,że prawdopodobnie większość dzieci będzie się odwzajemniał - nie wątpię.

Ale z zestawienia tych cytatów, mozna onieść wrażenie, że dawniej dzieci były przez nauczycieli szanowane i dlatego odwdzięczały się tym samym - strasznie błbym się generalizowania.

Ja się częściej bałem niz szanowałem. Często zaś tylko lubiłem nauczyciela - za różne rzeczy. Podobnie było u większości moich koleżaneki kolegów z klas.
Adaa18-12-2006 11:53:20   [#03]

przez przypdek obejrzałam odcinek Boston Public...i fajna scena,w której uczeń przychodzi do nauczyciela-chciał zaprzyjaxnic sie z jego rodziną...pedagog zdecydowanie odparł-"jestem nauczycielem-rozumiesz?...nie wolno mi kolegować sie z uczniami"

powiem szczerze...mysle,że to co podaje prasa to czubek góry lodowej,wystarczy zasięgnąc języka wsród uczniow szkłół srednich...wspólne imprezowanie,wyjazdy,zapraszanie na spotkania,spozywanie tam alkoholu,podważanie autorytetu nauczycieli zdystansowanych ..i wiele wiele innych

tajemnica poliszynela są "prezenty" dla nauczycieli...

ale oczywiście zaraz krzyknie sie,że to marginalne sprawy...nie znam skali ale wiem,że wystepują

w tak skorumpowanym społeczeństwie trudno dzis o czyste relacje gdziekolwiek (mówię uogólniając)

a reportaż o częstochowskim technikum ogladaliście?...kilku nauczycieli wobec których toczy sie postepowanie,kilku odsunietych...

mozna oczywiście dyskutowac o tym,czy prasa dorabia nam gebę,czy ta gebe dorabiamy sobie sami...jednak mysle,że warto o takich rzeczach pisać...dziala to w pewnym sensie odstraszajaco

zamykanie uszu nic nie da, poza tym,że bedzie cicho:-)

Marek Pleśniar18-12-2006 12:47:33   [#04]

ale kto zamyka? te uszy?

tylko ciekawi mnie skala zjawiska.

Gusia18-12-2006 13:37:45   [#05]

hmm...

jestem bardzo otwartym nauczycielem na problemy uczniów.  Nie spoufalam się  z nimi.

Mam dość dużą wiedzę i to nie tlko  w moim mniemaniu ale także wg uczniów.

Zaistaniała nawet taka sytuacja: jestem na opiece gdyż moja młodsza córka choruje, starsza rano dowożę do szkoły, a dzieciaki pytają: przyjdzie dziś [pani, ja im na to że jeszcze nie!  nie będa musieli się uczyć!

Oni na to: Wolimy się uczyć, ważne żeby pani była!

Qrcze jakże to mobilizuje. Przyjdę od środy do piątku - bp komuś zależy...

Nie zamykam uszu na prośby dzieciaków, nawet mamy skrzynkę "Nasze sprawy" gdzie uczniowe piszą co je boli, co jest nie tak! i co dzień to czytam i staram się zmienić!

Do tego jestem nauczycielem, który uczy młodsze dzieciaki (I-III) a one na to kiedy pani wreszcie wróci. I to jest motywacja!!! Oni mnie potrzebują, a ja ich!, zeby zdzialać, żeby tworzyć

AnJa18-12-2006 13:44:42   [#06]
przypadków spoufalania się nauczycieli z uczniami z klas nz jest chyba bardzo malo - i mam nadzieję, że każdy z nich trafi do prokuratora

a skala zjawiska (czy zjawisk - bo o tym artykulik raczej) - chyba nie aż taka mała
...
W dzisiejszy DF w Wyborczej duży reportażbodajże Hugo-Badera o nauczycielach

zajrzałem tylko- ale różowo to nie wyglda na oko
Gusia18-12-2006 13:49:59   [#07]

wszyscy do jednego wora???

tak samo jak politycy  są ok. i są do d/......

jasne, ale przecież nie wszyscy nauczyciele są dą ... zjawiska..

Adaa18-12-2006 17:31:08   [#08]

wszyscy do jednego wora???

tak Gusiu tak to działa i jest ze społecznego punktu widzenia normalne

a ci co w tym worze,ci co dobrze wykonuja swoją pracę ( i nie wg wlasnych standardów,ale wg ocen  ludzi kompetentnych do ich dokonywania), nie powinni sie oburzac,że w nim są ale oburzać sie na tych dzieki ,którym do niego trafili

ot tyle

bo nie da sie ukryc,że wietrzenie w oswiacie by sie przydalo

Małgoś18-12-2006 19:43:43   [#09]

jaka skala?

na około setkę poznanych w pracy w ciągu paru lat, wyraźnie spoufalających się było może 5 nauczycieli, czyli zaledwie ...5%

w moim osobistym byciu uczennicą - jeden taki osobnik

ale tak głosno trabi się o zjawiskach (moim zadaniem) marginalnych, że człek głupieje od tej ...łyżki dziegciu w beczce miodu ;-(

Marek Pleśniar18-12-2006 21:38:08   [#10]

moje spostrzeżenia są podobne jak u przedmówczyni, ale wlaśnie zgłupłęm czytając to prasowe dzieło.

Ja mam raczej, także jako rodzic, odczucia takie, że nauczyciele się ZA MAŁO "spoufalają"

Tzn za mało życzliwości, brak czasu dla ucznia, brak możliwości pogadania z nauczycielem. Nadal są w pracy nauczycielew ze "starej dobrej szkoły" - tzn szkoły wrzeszczenia na ucznia, autorytetu a priori i niesłuchania dzieci.

A "konsultacje" nauczyciel pewnego zaprzyjaźnionego gimnazjalisty ma dla uczniów w.. czasie gdy oni mają lekcje

ergo18-12-2006 21:48:28   [#11]
Czyżby mój "zaprzyjaźniony "gimnazjalista uczęszczał do tej samej szkoły co Twój?
Adaa18-12-2006 21:55:10   [#12]

mówilismy o spoufalaniu sie co niesie za soba bezceremonialność,swobodę i zazyłość...

to o czym piszesz Marku nie ma nic wspólnego ze spoufalaniem się,jest to zdrowa zyczliwośc,oparta na odpowiedzialności...co wcale nie wyklucza pewnej hierarchii stosunków panujacych pomiedzy uczniami a nauczycielami

i takie stosunki sa konstruktywne

spoufalanie sie jest zazwyczaj zasłona dymna kryjaca brak kompetencji nauczyciela,na zasadzie...jak bede równiacha to mnie beda lubili więc w razie ewentualnej wpadki bede mial zaplecze w postaci "uznania" uczniow

ale tak naprawdę ,spoufalanie sie robi szkode spoufalaczom,bo wczesniej czy póxniej młodziez dorasta i widzi kto ile był wart

mialam kiedys taka nauczycielke,uwazala,że luxnie stosunki z uczniami świadcza o jej nowoczesnosci...na poczatku bylo ok,ale szybko uczniowie zaczeli sobie pozwalac na zbytnia swobodę,co oczywiscie zaczeło ja uwierać...

postanowila ustalić granice...hm...w odpowiedzi stało sie tak,że zostala obdarzana nieznosnymi epitetami w postaci..."A,za talerz zupy daje d..."

nie dalo sie odwrócic tego na co sobie sama zapracowala,sama odeszla

Marek Pleśniar18-12-2006 21:58:20   [#13]

myślę że raczej do TAKIEJ SAMEJ Renato

obawiam się że do jednej z wielu takich

-----------

mam więc apel do Koleżanek/Kolegów dyrektorów G.

czy moglibyście w ramach nadzoru nad jakością Waszych usług sprawdzić jak nauczyciele ustalają zasady komunikowania się i konsultowania z uczniami spraw poza lekcjami?

Jaki dostęp mają Wasi uczniowie do nauczycieli?

Nie jestem urzędnikiem. Czyli moja prośba wynika z troski a nie przerobu kontrolo-szkołogodziny:-)

----------

adoo, czasem wiem o czym mówimy;-)

 

z tym nieodwracalnym psuciem się spraw masz rację moim zdaniem

to najprostsza droga do wręcz nienawiści ucznió do nla

nauczyciel zaczyna od bycia "fajnym", brnie w kłopoty, próbuje to odwrócić a potem jest wrogiem - bo się popsuł a był "fajny"

wszyscy znamy ze szkół taki mechanizm

Adaa18-12-2006 22:00:20   [#14]

adoo, czasem wiem o czym mówimy;-)

no...to tak jak ja:-))

Renata18-12-2006 22:03:42   [#15]

nie czepiam się, ale...

za mało życzliwości - ile to jest "za mało"? 

brak czasu dla ucznia, - jak rozumiesz brak? (brak to nie ma, to nieistnienie czegoś)

brak możliwości pogadania z nauczycielem. - jw

Nie czepiam się, ale "człek głupieje od tej ...łyżki dziegciu w beczce miodu" dokładanej przez nas samych.

Adaa18-12-2006 22:14:54   [#16]

to moze powiem ja jak to rozumiem:-)

"za malo" życzliwosci to dla mnie za duzo braku zyczliwosci

"brak czasu" to dla mnie brak czasu:-)

"brak mozliwosci"  to dla mnie  brak mozliwosci,co nie wyklucza braku checi,brak mozliwosci jest zwiazany często z brakiem czasu

no...same braki:-)

ergo18-12-2006 22:25:10   [#17]

Renato

Przykład braku możliwości pogadania rodzica z nauczycielem:

- zebranie z rodzicami, potem czas na kontakt indywidualny, rodzice stoją w kolejce przed biurkiem

wychowawcy, podczas rozmowy nauczyciel siedzi a rodzic stoi nad nim , inni przysłuchują sie wymianie zdań,

pośpiech.

W ilu naszych szkołach tak wyglądają spotkania z rodzicami, ilu nauczycieli nie słyszało, że można i trzeba

inaczej?
Marek Pleśniar18-12-2006 22:38:43   [#18]

odpowiadam na pytanie renaty (bez litery) :-)

Jak wiemy - jakość to to co zadowala klienta (mniejsza o "zachwyca")

------------------

za mało życzliwości - ile to jest "za mało"? to taka życzliwość która mnie nie zadowala.

a konkretnie jest to w znanym mi przypadku niezyczliwość, burczenia, nieodpowiadanie na prośby o pomoc itp

-----------------

brak czasu dla ucznia, - jak rozumiesz brak? (brak to nie ma, to nieistnienie czegoś)

"brak" to taki eufemizm - oznacza - że mnie czas poświęcany np memu synowi nie zadowala

------------------

brak możliwości pogadania z nauczycielem. - jw

brak możliwości pogadania to brak możliwości pogadania - tzn tak mało czasu że mnie to nie zadowala albo wcale

-----------------

Nie czepiam się,

czepiasz:-)

za eufemizmy w dyskusji nie nalezy się czepiać bo to jest... czepianie się;-) Używa się ich do podkreślenia jak mocno coś nas ....no co? nie zadowala:-)

 

odbiorca naszych usług ma prawo być niezadowolony. NIC go nie obchodzi dlaczego my go nie zadowalamy. Obchodzi go że go nie zadowalamy:-)

Renata18-12-2006 22:56:52   [#19]

No dobra - czepiam się.. i będę czepiała, bo taką mam naturę..;)

Jeśli piszesz, że

czas poświęcony "np memu synowi nie zadowala"
oraz
"możliwości pogadania - tzn tak mało czasu że mnie to nie zadowala", to ta wypowiedź już mnie satysfakcjonuje i już się nie czepiam, bo w sednie poruszanych w wątku spraw przytakuję.:) 

Jednak brak, to brak..,;-) bo chociażby -

jak przy "braku czasu" można mieć czas na pisanie na forum? ;-)

:)

Marek Pleśniar18-12-2006 22:59:30   [#20]
ty nie mieszaj ludzkich nałogów z brakiem czasu;-)
Renata18-12-2006 23:08:14   [#21]

Renato, pytasz
"W ilu naszych szkołach tak wyglądają spotkania z rodzicami, ilu nauczycieli nie słyszało, że można i trzeba inaczej?".

Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie w ilu szkołach tak jak opisałaś wyglądają spotkania z rodzicami. Może jednak były prowadzone na ten temat jakieś badania? Może OSKKO mogłoby przeprowadzić ankiety sondażowe na ten temat.

Nie umiem odpowiedzieć także na pytanie "ilu nauczycieli nie słyszało, że można inaczej". Znów, może dobrze byłoby takie ankietowanie przeprowadzić. Oczywiście, w ramach tych ludzkich nałogów, Marku.. ;-)

ergo18-12-2006 23:16:51   [#22]
To takie moje pytania retoryczne,

ale jestem przekonana, że w kwestii dobrej komunikacji nauczycieli z

rodzicami  ( i odwrotnie) jest dużo do zrobienia.
Renata18-12-2006 23:22:35   [#23]
Jak najbardziej, zgadzam się z Tobą.
krasnoludek zadyszek18-12-2006 23:23:45   [#24]

Apologia spoufalania

A mnie bardzo martwi tekst cytowany w pierwszym poście. Martwi, bo jest głupi, a jest głupi, bo nadaje złe znaczenie terminowi "spoufalenie". Bo dla mnie "spoufalenie" to "dopuszczenie do poufałości, zażyłości", a nie nadużywanie swojej pozycji (a tym jest seks z uczniem zagrożonym jedynką - w podtekście: pójdziemy do łóżka, postawię ci dwóję - czyli wykorzystanie władzy nad uczniem, to nie jest spoufalanie, to jest seksafera na poziomie Samoobrony), nie wyłudzanie i skłanianie do współudziału w przestępstwie (a tym jest wyciąganie kasy od uczniów na narkotyki), nie bycie w sprzeczności z zasadami, które ma się wpajać uczniom (a tym jest pozowanie do pornozdjęć, pijaństwo). I jakkolwiek widzę pewnie stopniowanie naganności wyżej wymienionych czynów (mogę się zastanawiać, czy sesja w Playboyu jest tak samo paskudna jak zaciągnięcie ucznia do łóżka i dochodzę do wniosku, że nie), to one wszystkie są niedobre, niewłaściwe, niemądre - i nie są spoufalaniem się. I obawiam się zawłaszczania języka, oblania brudami dobrych, mądrych słów, jak już min. Giertych zrobił z demokracją i tolerancją.

A więc się spoufalam. Oczywiście. Spoufalam, czyli daję uczniom szansę na wejście ze mną w kontakt inny niż kontakt nadzorca (sprawdzacz wiedzy) - ofiara. Pozwalam im wyjść z roli, z gęby ucznia, który musi z definicji nie znosić szkoły i nauczycieli. Buduję płaszczyznę zaufania. Pewnie, że nie z wszystkim uczniami mam na to ochotę, ale są tacy, z którymi warto. I założę się, że Wy też to robicie. Spoufalamy się wszyscy czy prawie wszyscy, bo jesteśmy normalni. Bo szanujemy uczniów (hrabina Sobańska się myli, sądząc, że szacunek buduje tylko dystans. szacunek buduje również empatia).

Byłam na trzech osiemnastkach i jednym spotkaniu pożegnalnym ucznia, jadącego na studia do innego miasta. I traktowałam zaproszenia na te imprezy jako dowód wielkiego zaufania, jako wyraz sympatii - i idąc na nie, do głowy mi nie przyszło, że się spoufalam w sensie opisanym w artykule. Na wszystkich klasowych wigiliach, jajeczkach itd. jestem z moimi uczniami, nie obok nich - siedzę wśród różnych grupek, gadamy, śmiejemy się. Na wycieczkach opowiadają mi o sobie, a ja im mówię o mnie. Spędziliśmy w szkole kiedyś weekend na malowaniu klasy, poufale pożyczając sobie pędzel i podając wiadra z farbą, podobnie brudni i umazani. Dostaję w dzień nauczyciela wysłane z netu SMSy z podpisem "od  30 anonimowych wielbicieli". Wysyłamy sobie zabawne linki mailem. Z grupką uczniów, przygotowujących się do pewnego konkursu, spotykałam się co sobota przed kolejnymi etapami - u mnie lub u nich w domach. I poufale coś sobie gotowaliśmy, poufale pożyczali mi wtedy płyty i raz - o zgrozo! - poufale umyłam wszystkie talerze, a oni je powycierali i wyrzucili śmieci. A najpiękniejszym podziękowaniem na koniec roku były dla mnie słowa pewnego faceta "chciałbym mieć taką starszą siostrę". Pożyczyłam pieniądze na wycieczkę dziewczynie, która miała wtedy drobne kłopoty. Uczniowie poufale przychodzą pogadać, o szkole, o życiu, sprzedać najnowszy dowcip, a dawni maturzyści zapowiedzieli się z wizytą na wigilię obecnej klasy. A dziś poszliśmy sobie do kina na godzinę 18 i nie wpisałam tego do działu "wycieczki" w dzienniku. Moi najmłodsi uczniowie są ode mnie młodsi o 11 lat, jeszcze się obwąchujemy, niepewni, gdzie ustawić granice. Ale zaczynają się otwierać, przestają się bać, pozbywają się masek i póz. Spoufalamy się. I mam nadzieję, że będziemy spoufalać się dalej.
Renata18-12-2006 23:30:50   [#25]

Jeszcze, Renato.., co nazywasz "dobrą komunikacją nauczycieli z rodzicami (i odwrotnie)?

Jak wiesz, że ten poziom komunikacji jest już "dobry"? 

Po czym ja mam rozpoznać, że osiągnęłam ten "dobry" poziom komunikacji z rodzicami i odwrotnie?

Marek Pleśniar18-12-2006 23:38:24   [#26]

to proste:-)

dobry jest taki z którego jestem zadowolony

jesli rodzice cenią twoja pracę, uwżają komunikację za dobrą to jest dobra

oczywiście takie opinie bywaja niesprawiedliwe

ale od tego jest dyrektor by rozpoznał fałsze. To on jest organem nadzoru pedagogicznego i ma to wiedzieć. Gdy niesprawiedliwie cie ocenią, ma reagować. Gdy sprawiedliwie - też ma reagować:-)

Szukać dobrych narzędzi badania tego (najlepsze oczy i uszy:-)

Adams13518-12-2006 23:40:28   [#27]

...

Trzeba wielkiego charakteru i wyjątkowych umiejętności interpersonalnych by otwierać ku sobie młodych ludzi i jednocześnie zachować partnerski dystans, szacunek dla siebie. To swoisty majstersztyk zapewne u niektórych wywołujący święte oburzenie i zazdrość, jak to zwykle w środowisku ludzi niedowartościowanych.
Marek Pleśniar18-12-2006 23:43:29   [#28]

ja szczerze takich ludzi podziwiam i oczywiście zazdroszczę

nie jest ich wielu

ergo18-12-2006 23:47:59   [#29]
Dla mnie dobra komunikacja oznacza otwartość w kontaktach, rozumienie wzajemnych potrzeb

i formułowanie oczekiwań wprost, nawet gdyby miało zaboleć...
Adams13518-12-2006 23:51:38   [#30]

?

I tacy powinni być nauczycielami bo czują młodego człowieka, poniekąd są dla nich wzorem pozytywnie "infekującym" wychowawczo, bez pogrózek, poniżeń i całej ekwilibrystyki pedagogicznego udawania pod maską osobowościowej pustki. :-(
Małgoś19-12-2006 00:04:01   [#31]

otwartość, zyczliwośc, zainteresowanie, pomoc itd. to nie jest spoufalanie się

spoufalanie to przekraczanie granic intymności, wkraczanie na teren zastrzeżony dla innych, bliskich osób np. przyjaciela, rodzica, sympatii

jesli robi to nauczyciel, terapeuta, lekarz to nadużywa w ten sposób swojej przewagi w układzie, który zawodowo nie może byc partnerski, a więc wykorzystuje swoją pozycję do podporządkowania sobie drugiego człowieka,

uczeń idzie na imprę do psorki, bo mu głupio odmówić, bo czuje się wyróżniony, bo go to kręci ze względu na smaczek zakazanego owocu, bo boi sie z nią zadrzeć, bo nauczono go byc grzecznym i uprzejmym wobec dorosłych, bo nie chce jej podpaść, bo jest od niej zależny (ze względu na układ ról społecznych) - ma więc znacznie bardziej ograniczoną swobodę wyboru niż w ukłądzie czysto partnerskim, gdy nikt od nikogo zawodowo lub społecznie nie zalezy

nauczyciel spoufala się z uczniem bo ma deficyty w rozwoju emocjonalnym, bo pragnie czuc się młodym, bo kręci go władza i podporządkowywanie sobie innych ludzi, bo to łatwy sposób na zyskanie sympatii (powierzchownej, ale jednak sympatii), bo oczekuje korzyści (np. seksualnych, materialnych), bo zalezy mu na popularności, bo mu nie wychodzą kontakty z dorosłymi, bo lubi manipulować innymi, bo źle sie czuke w skórze dorosłego

jego intencje nie są czyste i na dodatek nie wykazuje żadnej odpowiedzialności za ewentualne konsekwencje takich zachowań - egoistycznie zaspokaja swoje potrzebyt

ak więc spoufalanie się nauczyciela wobec ucznia jest manipulacją i w gruncie rzeczy ...nieuczciwością

Marek Pleśniar19-12-2006 00:04:45   [#32]
lub niedojrzałością
Małgoś19-12-2006 00:08:06   [#33]

niedojrzałość to takie bardzo łagodne słowo :-)

dla dzieci owszem

ale dla dziestolatka? ...bliżej mu do socjopatii niż do niedojrzałości ;-)

Marek Pleśniar19-12-2006 00:26:01   [#34]

niedojrzałosć to dla nauczyciela taka udyplomatyczniona obelga;-)

Gaba19-12-2006 04:02:51   [#35]

spoufalnaie tutaj jest źle użyte, ale to i tak niedobry termin - nie sądzę, by to, co opisała Krasnoludek Zadyszek było posufalaniem. (Krasnoludku wpiszę Cie na liste tych, których nicki mnie rozczulają...)

Mnitserstwo pisze, że przykroczono granice... z róznych względów przekroczono - tego poro jest nawet dlatego, że nauczycieli jest 550 tys. a o niedostosowanych do zawodu zawsze łatwiej.

Jednego razu przyjscie do knajpki będzie posufalaniem, a innym razem nie.

Adaa19-12-2006 09:20:39   [#36]

a sparafrazuję stare powiedzenie dotyczace zamążpójścia...

a czy nie jest tak,że tych otwartych na kontakty,kumpli-nauczycieli młodziez lubi ale uczy sie u tych zdystansowanych,surowych i sprawiedliwych?

poza tym...kurcze...nauczyciel nie jest jedyna osoba do przyjaźnienia sie na świecie,sa przyjaciele,koledzy,rodzina,sympatie...

To co napisała Małgoś jest sama prawdę,chociaż wielu zaprzeczy :

nauczyciel spoufala się z uczniem bo:
-
 ma deficyty w rozwoju emocjonalnym,
-bo pragnie czuc się młodym,
-bo kręci go władza i podporządkowywanie sobie innych ludzi,
-bo to łatwy sposób na zyskanie sympatii (powierzchownej, ale jednak sympatii),
-
bo oczekuje korzyści (np. seksualnych, materialnych),
-
bo zalezy mu na popularności, bo mu nie wychodzą kontakty z dorosłymi, -bo lubi manipulować innymi,
-bo źle sie czuke w skórze dorosłego

Wielu ludzi,sa wśród nich nauczyciele,bardzo boią się stracić swoje "wenetrzne dziecko",boi sie doroslości,odpowiedzialności,dystansu związanego z wiekiem...czasu jednak zatrzymac sie nie da

jest czas na dzieciństwo,młodość,dojrzałość...niektórym,przejście z jednego etapu w drugi nastręcza wielu problemów

Renata19-12-2006 15:30:01   [#37]

Tak jak dla jednych wspomniane "wewnętrzne dziecko"  może być zupełną bujdą, tak dla innych może być częścią ich osobowości i będą o tym prawdziwie przekonani.

I tak jak pierwsi zupełnie zignorują ów fakt, bądź jak Adaa, podkreślą rzekomą rolę strachu przed utratą tej części siebie, tak drudzy (ci przywiązani do tej części siebie i nie negujący jej) mogą nadawać znaczenie roli jaką dla nich pełni owe "wewnętrzne dziecko". 

I nie jest niczym złym mieć taką część w sobie będąc już i w wieku dojrzałym.

Jeśli owe "wewnętrzne dziecko" jest integralną częścią całości osobowości człowieka wtedy nie pojawia się uciekanie od dorosłości, odpowiedzialności, od spojrzenia z dystansem na siebie i innych.

Mechanizm działa. :) 

W konsekwencji taka osoba funkcjonuje jak najbardziej poprawnie, łącznie z zakresem swoich obowiązków służbowych.

Poza tym zgadzam się w całej rozciągłości z #36 i #31...;-)

Adaa19-12-2006 17:37:16   [#38]

hm...

Tak naprawde mamy w sobie wiele dzieci,w róznym wieku,ze wszystkich okresów swego dzieciństwa-od niemowlęctwa aż do wieku dojrzewania.

Mamy dziecko bardzo wrazliwe,które jest baza naszych emocji,rozbawione-dzieki któremu umiemy sie bawić,magiczne,które wierzy w inny wymiar swiata,madre -które wszystko wie i widzi,zna prawdę i mówi prawdę,

I wcale nie jestesmy jedną zintegrowaną osobowościa,bo gdyby tak było bylibysmy konsekwentni,nie mielibysmy wahań nastrojow z minuty na minutę...nie uwielbialiby niektórzy mowienia do nich "misiu", "słonko":-)

Na przykład dzis-ja...w przeciwieństwie do wczoraj nie uwazam,ze praca jest najwazniejsza sprawa w moim zyciu...dzis jestem hedonistka,wczoraj pracoholiczką...i to jest moim zdaniem ok,ze nie jestem zintegrowana osobowoscią:-))

wazne w tym wszystkim jest abym ze swoimi dziecieciami w sobie nie doprowadzila do tego,że chce pobawic się misiem  z tygrysm,albo bedąc tygrysem trafila na "misia":-))

łał!..se pofilozofowalam;-)

krasnoludek zadyszek19-12-2006 18:15:51   [#39]

#35

Jej, Gaba.. Jak mi miło:) Jestem od dziś rozczulaczem:)))
Renata19-12-2006 18:28:14   [#40]

hm.. ;-))

Aż tak poważnie zabrzmiało to co napisałam w poprzednim swoim poście? ;-) O rany.., słowa pisane/czytane czynią jednak cuda..;-))

Twoje podejście nawet zbliżone do mojego.. ;-) Szkopuł w tym, że trochę mijamy się z pojęciem tego zintegrowania..

Zintegrowanie w moim rozumieniu nie wyklucza wahań nastrojów ani pozwolenia sobie na pewną niekonsekwencję, nie zaprzecza też przytoczonej wcześniej odpowiedzialności, dystansowi...

Ot, taka pełnia barw czynów, doświadczeń, dążeń, nadziei połączona pewnym smakiem... 

Może czasem smaku za słodkiego groszku w kawałku jedzonego tortu... A jednak nie wyrzucam tego kawałka tylko delektuję się nim do końca, bo liczy się smak... Ten jeden smak.

Adaa19-12-2006 18:46:37   [#41]
nie zabrzmiało tak strasznie powaznie...to ja chcialam byc powazna:-))
Renata19-12-2006 19:44:40   [#42]
o! ;-)
Małgoś19-12-2006 22:46:37   [#43]

Można pieścić w sobie DZIECKO WEW. i miec w pełni zintegrowaną osobowość. Jest nam ono niezbędna tak samo jak RODZIC WEW. i DOROSŁY . Problem w zachowaniu równowagi i adekwatności między naszymi działaniami i reakcjami a sytuacjami zew. niedorośli dorośli (w tym spoufalający się z uczniami n-le) to takie niedogłaskane społecznie ...dzikie dzieci :-)

Więcj o tym w teori Erica Berne'a  zw. analizą transakcyjną: 

Podstawą teorii jest teza o odczuwaniu przez człowieka potrzeby wsparcia ze strony innych ludzi. Aby mógł się on prawidłowo rozwijać psychicznie i fizycznie, musi otrzymywać od swojego otoczenia tzw. głaski.  Rolę głasków np. dla niemowlaka spełnia czuły dotyk matki, a dla dorosłego aktora aplauz widowni, dla ucznia mogą być nimi piątki i szóstki, a dla kierownika aktywność i zaangażowanie podwładnych. Głaskami są więc bodźce i reakcje w stosunkach z ludźmi. Pragniemy otrzymywać głaski, ale też możemy rozdawania je innym.  Wymiana głasków przypomina transakcję, stąd nazwa teorii - analiza transakcyjna.

Według Berne człowiek kontaktuje się ze swoim otoczeniem przy pomocy trzech płaszczyzn JA-RODZIC, JA-DZIECKO  i JA-DOROSŁY. Jakimi zachowaniami kierują poszczególne piętra naszego JA informuje poniższy schemat:

 

 DZIECKO

 

DOROSŁY

 

RODZIC

 WOLNE

 PRZYSTOSOWANE

 

Konstruuje zachowania polegając na spostrzeganiu,

 

 KONTROLUJĄCY

 OPIEKUŃCZY

Umożliwia nam wyrażanie tego na co nie miało wpływu środowisko społeczne, czyli:

         radość

spontaniczność

ekspresja uczuć

ciekawość

zabawa

żywiołowość

kreatywność

nie liczenie się

ze zdaniem innych

Wyraża postawy ukształtowane głównie pod wpływem rodziny i szkoły, czyli:

 

posłuszeństwo

uległość

poczucie winy

uprzejmość

obrażanie się

nieśmiałość

niepewność

gotowość do

spełniania życzeń

 

obiektywnym ocenianiu, zbieraniu informacji i opracowywaniu ich zgodnie z prawami logiki,  niezależnie od nastrojów, czyli:

 

obserwowanie

słuchanie

analizowanie

wyciąganie wniosków

dopytywanie się

brak emocji

 

Kieruje zachowaniami o charakterze autorytatywnym wobec innych, jak:   

 krytykowanie

rozkazywanie

karanie

sprawdzanie

dominowanie

pogarda

ponaglanie

ocenianie

złorzeczenie

szyderstwo

Uzewnętrznia  zachowania opiekuńcze i obronne wobec innych, czyli:

 

pielęgnowanie

pomaganie

wspieranie

chwalenie

zaspakajanie potrzeb

nauczanie

troszczenie się

dobroduszność

wybaczanie

Marek Pleśniar19-12-2006 22:55:40   [#44]

przygotowując sie do naszej nadchodzącej wielkimi krokami konferencji zapoznałem się z wynikami ciekawych polskich badań

wyszło autorce, że ten "kontrolujący" dorosły budzi w dzieciach ZNACZNIE większe poczucie bezpieczeństwa i... mniejsze poczucie wykluczenia.

Najgorzej wypadli nauczyciele (i jak mniemam rodzice) "liberalni" - "wolnościowi". Dzieci czują sie zbite z tropu i bez stałej opoki na której się można oprzeć.

UWAGA!
Nie jesteś zalogowany!
Zanim napiszesz odpowiedź w tym wątku, zaloguj się!
Dopiero wtedy będziesz mógł/mogła wysłać wprowadzony komentarz na forum.
Jeśli nie masz jeszcze założonego konta na forum, załóż je.
Logowanie i/lub zakładanie konta.

strony: [ 1 ]