Forum OSKKO - wątek

TEMAT: "Zielona szkoła" we Włoszech ? Za i przeciw ??
strony: [ 1 ][ 2 ]
Magosia10-09-2008 19:41:33   [#01]

Mam atywną i poszukującą nowych form działania grupę ludzi. :-)

Jedna z koleżanek po zralizowaniu z dużym powodzeniem dwóch obozów wakacyjnych dla gimnazjalistów nad morzem, wycieczki kilkudniowej do Pragi wymyślila kolejne przedsięwzięcie - i przyszla  "przegadać"

Mam wątpliwości- stąd proszę o dyskusję - może rady doświadczonych.

Myśli o zorganizowaniu wyjazdu na 8 dni (w tym być może długi weekend majowy) dla grupy ok. 45 gimnazjalistow w miarę z jednego poziomu klas ( III, ewentualnie II) wyjazdu do Wloch.

W programie - edukazja kulturalna, geograficzna, historyczna, i.t.d.

Osoba bardzo odpowiedzialna- wiem, że program bylby naprawdę realizowany. Korzyść dla wyjeżdżajacych z całą pewnością.

Ale wątpliwości mam .

Jedzie połowa klasy...jednej, drugiej, trzeciej..( finanse) - pozostajacy realizuja program - ale - wiadomo - poczucie "gorszości " (???)

Z drugiej strony- szkoła i zycie w ogóle ma to do siebie, że nie jest " po równo".

Sama nie wiem , jak to ugryźć..

Pogadajcie ze mną na ten temat- podzielcie się doświadczeniem :-)

Korzyści? Zagrożenia? Szanse? Słabe punkty?

 

beera10-09-2008 19:47:54   [#02]

nie mam doświadczenia

ale połowa klasy to dla mnie nie do przyjęcia, magosiu

niech się uczą tego rodzaju "prawd życia" poza szkołą...

 

beera10-09-2008 19:49:58   [#03]

rdodam, bo mam strasznie emocjonalnie z takimi - większa korzyść by była dla nich, gdyby pojechali na biwak kilometr dalej - cała klasą

Cuda można wychowawczo-edukacyjne robić na takiej wycieczce (wiem, bo życie całe prowadzilam drużyny zuchowe i harcerskie)

mamma10-09-2008 20:03:03   [#04]
gdybym chciała organizować wyjazd dla całej klasy , nigdy nie udałoby mi się wyjechać. Niestety , ale są szkoły , gdzie świadomość i możliwości rodziców nie pozwalają na wyjazd całej klasy. A dlaczego nie mogą skorzystać chętni, skoro jest okazja i chęć .Może to i nie do końca po równo, ale nie wszystkie klasy są tak zgrane , że chcą wyjeżdżać i spędzać czas razem , to też jest czasem jakiś powód. Moje dziecko np nie jeździ, bo nie chce. Mimo,że może, mam na myśli finanase.Są rodzice, którzy uważają, że szkoła ma zapewnić im darmowe wycieczki, bo są bezrobotni, etc, nawet z wyrobieniem paszportu jest problem , mimo,że wyjazd za darmo , bo w ramach projektu, a znam sytuację, wiem ,że nie ma tam biedy, ot taka mentalność, zwłaszcza na terenach byłych PGR -ów.
OLGIE10-09-2008 20:16:14   [#05]
może zbierajcie ratami, co miesiąc np. 200zl?
azik10-09-2008 20:20:10   [#06]
jako rodzić - wolałabym by moje dziecię jeździło w miarę blisko (póki takie młode - chociaż pewnie jak starsze też :P)

Polska jest tak ciekawa, a tak mało ludzi ją zna, niestety

tez mi się przypomniały czasy gdy na biwakach / obozach działała tzw kuchnia polowa - dosłownie
beera10-09-2008 20:47:26   [#07]
mammo, szkoła jest od czego innego
Adaa10-09-2008 20:50:46   [#08]

szkoła nie może proponować takich form wypoczynku, które sa uzaleznione od mozliwosci finansowych rodziców - to nie jest w porzadku

i powiem szczerze, że nie wyobrazam sobie takiej sytuacji w szkole , tym bardziej podczas trwania zajęć

myslisz Magosiu, ze Ci, którzy pozostaną będą szczesliwi gdy ich koledzy wróca i beda sie dzielić wrazeniami?, Będą dobrze sie czuli widzac puste lawki kolegów, którzy miło spedzaja czas we Wloszech?

piszecie, że w zyciu nie jest po równo - racja, nie jest

ale niech szkoła bedzie tym miejscem, w którym tak sie nie dzieje, przynajmniej w tych obszarach na, które ma wpływ

 

 

 

Magosia10-09-2008 20:52:48   [#09]

To niejechanie części uczniow nie wynika z przyczyn finansowych.

Powody sa różne- czasem - nie bo nie. I też dzieciak ma takie prawo.

Dla dwojga - trojga zawsze znajdziemy sponsora.

Ale - wszystkim się nie da pomóc.

Wiesz Asiu- rozumiem Twoje obiekcje- ale mam taki odruch - dlaczego mówiąc "specjalne potrzeby edukacyjne" w 90% mamy na myśli wyciąganie z dołu : zajecia wyrównawcze i tak dalej ?

Dlaczego w publicznych szkołach nie inwestujemy tak naprawdę w górną ćwiartkę- ze sie poslużę PISOWskim określeniem?  ( takie jest moje odczucie)

Rozumiem ,że szkola publiczna z zalożenia jest egalitarna, ale...jak sobie wychowamy elity- takie będziemy mieć...

Ech, skomplikowane to wszystko i mało poprawne pedagogiczno- politycznie..

Problem w tym , że w naszym wiejskim środowisku , jesli szkoła takiego wyjazdu nie zorganizuje to z rodzicami wyjedzie - jeden dzieciak na klasę,a może nie.
 I to znow nie jest kwestia pieniędzy tylko tradycji, zwyczaju, uwarunkowań..

Gdybym byla rodzicem dziecka w tym wieku to chcialabym,żebym  mogla wysłac syna na wycieczkę do Wloch ze sprawdzoną znaną mi kadrę i kolegami.

Jako dyrektor - mam wątpliwości.

Najprościej byloby powiedzieć - daj sobie spokoj.. Ale czy nie szkoda entuzjazmu, umiejętności organizacyjnych, szansy dla części młodzieży..

 Nie wiem ...

 

beera10-09-2008 20:57:58   [#10]

wycieczka do Włoch, to nie jest inwestowanie w "górną ćwiartkę".
W "górną ćwiartkę" inwestuje się duzo trudniej.

===

A wiesz, że ja nigdy nie byłam we Włoszech?
tak na marginesie?
Nie ciągnie mnie:)

Ciągnie mnie w Bieszczady

 

bosia10-09-2008 21:04:54   [#11]

gimnazjum po sąsiedzku (przez ścianę)-szkoła na wsi, od czterech lat organizuje zielone szkoły właśnie w różnych krajach

byli też we Włoszech

nie znam szczegółów, ale skoro wyjeżdżąją co roku, to znaczy, że jest OK

-----

my teraz też będziemy w ramach Comeniusa wyjeżdżać

zarówno uczniowie jak i nauczyciele-wyjazdów będzie dużo

dla uczniów będzie to forma nagrody, niekoniecznie kryterium będą dobre oceny

i też tak myslę, że dla niektórych to jedyna możliwość zmiany przyzwyczajeń, tradycji...(i nie tylko o kasę to chodzi, bo do szkoły przyjeżdżają lepszymi samochodami niż my)

azik10-09-2008 21:06:19   [#12]
tak naprawdę to co 13-15 latka pociąga we Włoszech?

z obozów młodzieżowych (które miałam okazję widzieć) pamiętam, że najbardziej dyskoteki i alkohol oraz wolność, w sumie dokładnie to samo co w PL

wszystko zależy od organizacji i cech młodzieży - jeżeli tak to po co wydawać dwa razy więcej, jechać 4 razy dłużej, ryzykować (sama jazda długa autokarem, inny kraj, itp)

na pewno masz lepsze wspomnienia (zwłaszcza że była już Praga) ale czy skórka warta wyprawki?

a niezapomniane zabytki polskie, rejony zupełnie nieznane - ile z Twoich dzieci było tam - większość jeżeli w ogóle albo Zakopianka, albo morze - im tłumniej tym lepiej

ilu z nich poszczyciło się zdobyciem na własnych nogach Śnieżki, nie mówiąc o Orlej (no to już może być ryzykowne, wiem)

ilu z nich przepłynęło rejs jachtem, spłynęło kajakami


wydaje mi się że dzieciaki prędzej zapamiętają wspinaczkę skałkową niż swoją obecność np na Placu św Piotra


masz całkowicie inne doświadczenia
bogda410-09-2008 21:07:11   [#13]

 

Ciągnie mnie w Bieszczady

a Magosię i jej uczniów na południe Europy :-)

....

popieram pomysł wycieczki i życzę niesamowitych wrażeń

...

niech dzieciaki zwiedzają świat tak jak ich koledzy z innych krajów

 

 


post został zmieniony: 10-09-2008 21:07:46
azik10-09-2008 21:07:39   [#14]
i albo niech jada prawie wszyscy, albo niech to będzie forma nagrody - wtedy wiadomo każdy kto będzie chciał jechać, będzie miała szanse się o to postarać
Adaa10-09-2008 21:08:28   [#15]

i nie tylko o kasę to chodzi, bo do szkoły przyjeżdżają lepszymi samochodami niż my

no to taki to sobie moze popsioczyc, ze mu sie nie chce jechac za granice w czasie roku szkolnego, bo on woli w wakacje ze starymi - bo o kase tu chodzi - to znaczy, na szkolnym obozie to nie bedzie takich atrakcji jakie mu bez ograniczeń bedzie fundować bogata rodzina:-)

 

azik10-09-2008 21:09:00   [#16]
to było dokończenie mojego #12
Magosia10-09-2008 21:11:10   [#17]

Asiu- to jest inwestowanie - ja nie piszę o wyjeździe dla rozpuszczonych dzieci z bogatych rodzin. Podkreślam - ten wyjazd mialby naprawde dużą warość edukacyjną.

Oczywiście, że można nie organizować mlodzieży wyjazdów-wiem, jaki jest minus- piszesz o tym Ty i Adaa. Sama też czuję ten problem - przyznam - nie tak kategorycznie.

Ale...nie sprowadzajmy tej dyskusji do sprawdzania kto gdzie był a kto nie.

Dobra - podstawowy minus: " niemożnoośc wyjazdu swszystkich uczniow w klasie"

Inne? A plusy? Czy Ktoś z Forumowiczow ma tu doświadczenie?

 

Adaa10-09-2008 21:11:32   [#18]

Matko Bosko! - wyjazd za granice nagrodą!

Jakież to osiagniecia moze miec taki uczeń by taką nagrode dostać?

uratował dziecko z płonacego domu? czy został laureatem międzynarodowej olimpiady matematycznej?

czy nie przesadzacie w tym argumentowaniu "za"?

azik10-09-2008 21:14:03   [#19]
żadne osiągnięcia szczególne - po prostu chce jechać to np działa w danym projekcie - ale to nie rozmowa na tutaj
azik10-09-2008 21:18:09   [#20]
a czy na pewno uczniów ciągnie na południe Europy, czy nauczycielkę?

to jedno z podstawowych pytań - jeżeli uczniów ciągnie i się będą do tego przygotowywać... pod względem tych wszystkich edukacyjnych wartości...

niebezpieczeństwa są takie same jak w PL - tylko trochę dalej
oprócz tego ze dalej i drożej to nic gorszego niż 50 km od domu zdarzyć się nie może
bosia10-09-2008 21:18:45   [#21]

Adaa, te dzieci przyjeżdżające lepszymi samochodami niz my, nie wyjeżdżają prawie nigdzie

mają inne priorytety

np. lepsze samochody

wyjazd ze szkoły to przełamanie "tradycji"

 

Adaa10-09-2008 21:20:59   [#22]
i myslisz bosiu, ze szkola jest tak opiniotwórczą instytucją, że ta "tradycja" zostanie przełamana?
Magosia10-09-2008 21:21:03   [#23]

Adaa- dzisiaj trzy nasze uczennice przylecialy z Brukseli- byly tam 4 dni  z nauczycielką w NAGRODĘ   - nie przesadzasz w tym argumentowaniu na "nie" ? ;-)))))))))))))))))

Hm...ja naprawdę nie mam zdania w tej sprawie  i mam wątpliwości - szukam plusów i minusow.

Tera10-09-2008 21:24:40   [#24]

Magosiu:-)

Jeżeli masz taką kadrę to ją wykorzystuj i wspieraj.....

Chcą organizować, męczyć się i jechać, niech jadą...

 

Asiu:-)

Ja to bym wszystkich wiozła w Tatry, ale może lepiej dla Tatr, że nie mogę;-)

 

bosia10-09-2008 21:26:14   [#25]

celem nie jest zmiana tradycji, zastąpienie jej inną

celem jest pokazanie możliwości, wyjście poza ramy w jakich są, pokazanie, że można inaczej (nie wiem czy lepiej, bo to pojęcie względne), że jest wybór

i jesli uda się, to chociaż wobec jednej osoby, to sukces

Adaa10-09-2008 21:26:48   [#26]

zaraz zaraz Magosiu...

jesli uczeń przystepuje do jakiegos konkursu lub projektu i jest wiadomym, że nagroda jest wyjazd za granicę to jest zupelnie inna sytuacja niż gdy argumentem "za", za  wyjazdem grupy uczniów do Włoch jest : "w nagrodę"

ja rozumiem, ze ogłaszasz na poczatku roku, że uczniowie, którzy osiagna taka a taka srednia bądź będą laureatami....badź...itd. itp mogą wyjechać na zagraniczny wyjazd, który zostanie sfinansowany w znakomitej częsci przez sponsorów

uczeń ma jakis cel w obu przypadkach

a w opisanym przez Ciebie- uczeń ma okazję:-)

Magosia10-09-2008 21:26:53   [#27]

Czy ciągnie nauczycielkę?

Pewno tak ..

Taka Ona już Ci jest:-)

Agnieszka B. Magister filologii polskiej. Nauczyciel dyplomowany. Trójka dzieci: Jarek licealista, Monika w gimnazjum i Natalia - początek podstawówki. Może jeszcze powinnam dodać, że córka pedagogów. Bo to chyba ma znaczenie J Kiedy szukaliśmy pomysłów na niebanalne działania w ramach unijnego projektu „Szkoła dla Ciebie” Agnieszka wymyśliła Bursztynowy sen. O swoim pomyśle pisze: „Bursztynowy Sen” przyśnił mi się w lutym 2007. Wyśniłam sobie wakacyjny obóz edukacyjny nad morzem. Skorzystało z niego 40 uczniów, którzy uczyli się, bawili i wypoczywali w pięknej, nadmorskiej miejscowości.

Dlaczego „sen”? Bo sen, to inaczej marzenie, mrzonka, fantazjowanie. Wakacyjny wyjazd to marzenie wielu uczniów naszej szkoły. Spośród 40 uczestników projektu wielu po raz pierwszy wyjechało na wakacje. Dlaczego „bursztynowy”? Bo pochodzący od rzeczownika „bursztyn”, a bursztyn kojarzy się z morzem. Wybór miejsca nie był przypadkowy. Tereny nadmorskie to miejsca rzadko odwiedzane przez mieszkanców naszej miejscowości. Prawie połowa uczestników projektu nigdy nie była nad morzem. Piękna Ustka okazała się strzałem w dziesiątkę.[i]

Do realizacji pomysłu Agnieszka zaprosiła nauczycieli, których zaangażowania była pewna: Elę, Martę, wuefistę Krzysia. Czy się udało? A mogło być inaczej przy takiej kadrze? :-) Posłuchajmy jeszcze raz autorki spełnionego snu:  Przeglądam wniosek projektu, zakładane rezultaty: Projekt miał za zadanie realizację celów dydaktycznych, krajoznawczych, turystycznych, wypoczynkowych i integracyjnych. Chyba sama nie przypuszczałam, że uda się zrealizować wszystkie zakładane cele.

Dydaktyczne:  Uczniowie poznali specyfikę pracy ludzi morza. Podczas rejsu kutrem  obserwowali pracę rybaka, przeprowadzali wywiad z latarnikiem, odwiedzili pracownię bursztynnika. Zgłębiali tajemnice Morza Bałtyckiego, poznawali przyrodę Słowińskiego Parku Narodowego. Przyswajali sobię historię Kaszubów, ich zwyczaje, tradycje. Wiedzą już, co to jest wybrzeże klifowe i na czym polega fenomen ruchomych wydm. Potrafią zaśpiewać szanty i opowiedzieć morską legendę.

            Krajoznawcze i turystyczne: Gimnazjaliści zwiedzili Gdańsk, Gdynię i Sopot. Widzieli kanał w Buczyńcu, skansen w Klukach, Smołdzino i górę Rowokół. Odwiedzili Łebę, Słupsk i oczywiście Ustkę. Jak na 10 dni to dużo.

            Integracyjne: zrealizowane. Integracja przebiegała na róznych poziomach: uczeń – uczeń, ale i uczeń – nauczyciel. Efekt okazał się dłuższy niż pobyt w Ustce. W szkole od razu widać, kto „był na bursztynach”. Sukcesem  było odkrycie, że… nauczyciel to też człowiek.

Wypoczynkowe: zrealizowane - wystarczy spojrzeć na zdjęcia. Uczniowie uchwyceni w różnych sytuacjach: jak pracują, jak się bawią, zwiedzają, jak się kąpią, opalają i uczestniczą w ukochanych zajęciach typu LB (leżenie bykiem). Wszędzie weseli, uśmiechnięci, zrelaksowani. Aż miło popatrzeć.

Warto wspomnieć o jeszcze jednej sprawie. W realizacji projektu dominowały metody aktywizujące, twórcze. Uczestnicy przeprowadzali wywiady, malowali obrazy, przygotowywali przedstawienia teatralne, robili zdjęcia, pisali wiersze, wymyślali legendy, tworzyli rzeźby z piachu, pisali kronikę(…).Obóz się skończył, ale szkolna społeczność żyła nim długo. Specjalne wydanie gazety, foto–galeria, wystawa plastyczna, koncert szantowy, impreza dla środowiska.

Przeglądam informację składaną na koniec okresu przez każdego z nauczycieli. Co robiła jeszcze Agnieszka? Zabrała klasę na Lubelski Festiwal Nauki – uczniowie uczestniczyli w warsztatach „Rusz głową, czyli jak uczyć się szybko i efektywnie", zorganizowała staropolską wigilię w leśniczówce, z chętnymi gimnazjalistami pojechała do Warszawy na musical „Metro”. Razem z koleżankami polonistkami zrealizowała cykl wycieczek polonistycznych szlakiem Kochanowskiego, Sienkiewicza, Kraszewskiego.

Planuje: wyjazd dla uczniów klas pierwszych do Sejmu, drugie klasy zabiera na wycieczkę SzlakamiKamieni na szaniec”, przedwakacyjna propozycja to wycieczka do Pragi. Szuka kolejnych konkursów, sponsorów, bo …warto organizować ciekawe przedsięwzięcia, bo rozwijają ucznia, pokazują, że nauka wcale nie jest nudna, udowadniają, że szkoła może być atrakcyjna.

Warunek- pracują w niej twórczy nauczyciele, którym się chce. Tacy jak Ona.

 

) Fragment artykułu : Jestem z Was dumna, czyli portrety z pasją.. ( D. Sz. 6/2008)

[i] Agnieszka Boguta: Sen nocy letniej, „Gazeta Szkolna”, 2008, nr 4.

beera10-09-2008 21:26:57   [#28]

Magosiu, piszesz:

ten wyjazd mialby naprawde dużą wartość edukacyjną.

i to jest OK, jesli częśc klasy - z powodów finansowych pozbawiasz tej naprawde dużej wartości edukacyjnej?

Nie lepiej by talenty organizacyjne i pasja nauczycieli była skierowana na zorganizowanie wszystkim - niezaleznie od zasobności portfeli, podobnego, wyjątkowego wydarzenia?

====

co do wrazen na całe zycie i wspomnień edukacyjnych -mam przekonanie, że dużo większa jest szansa na zapamiętanie tego wydarzenia ze szkoły wsród tych, którzy pragnęliby pojechać i nie pojechali, niż wsród tych, którzy po prostu pojechali.

====

dla mnie to sprawa tak jasna, że nawet mi jest trudno zrozumieć, że ktoś może uważać, że wycieczki dla połowy klasy są OK.
Przyznam się, ze to dla mnie tez strasznie bolesna kwestia - bo jeśli nauczyciele nie rozumieją uczuć pozostawionych dzieci, to kto ma to zrozumieć?

 

 

bogda410-09-2008 21:29:17   [#29]

dlatego popierm inicjatywę Magosi i wiem,że wycieczka bedzie doskonale zorganizowana a my potem przeczytamy opisy takie jak po wycieczce Magosinej kadry

....

sa już plusy Magosiu?

 

Adaa10-09-2008 21:33:48   [#30]

chciałam tylko zauważyc, ze opisywane dzialania Agnieszki były realizowane w ramach projektu unijnego - czyli uczniowie nie ponosili zadnych kosztów...

nie rozmawiamy tu o zdolnosciach organizacyjnych Pani Agnieszki, bo takich nauczycieli sa tysiace - i my ich podziwiamy i rozumiemy

ale chodzi o to co wazniejsze : radość wyjechanych, czy smutek tych, którzy wyjechac nie mogli?

rzewa10-09-2008 21:34:34   [#31]
w całej rozciągłości popieram asię

w mojej szkole warunkiem absolutnie koniecznym zorganizowania jakiejkolwiek wycieczki było uczestnictwo w niej wszystkich uczniów danej klasy :-)

z drugiej strony uważam, że zakres wycieczki powinien zależec o wieku uczniów: klasy 1-3 sp najbliższa okolica, zaczynając od własnej miejscowości do najbliższego miasta
klasy 4-6 - własny region,
gimnazjum - własny kraj
ponadgimnazjalna młodzież - Europa

;-))
azik10-09-2008 21:35:08   [#32]
Super - ta nauczycielka spełni się W KAZDYM MIEJSCU NA ZIEMI - i dla dzieciom to co najlepsze... we Włoszech też, w " Koniecświecie" we wsi obok również
Magosia10-09-2008 21:38:05   [#33]

Bogda- dziękuję za miłe słowa- ale to nie jest moja inicjatywa.

Asiu..ja widzę  wiele bolesnych spraw w szkole:

-trzy godziny na logopedię i prawie 100 dzieci,

-cztery godziny na korekcyjną i prawie setke dzieci,

-obiad tylko dla tych , ktorym rodzice lub GOP zapłaci - a co ze środkiem - najlepiej by bylo w ogole nie gotowac w szkole...

I chyba trochę uogólniasz pisząc: jeśli nauczyciele nie rozumieją uczuć pozostawionych dzieci, to kto ma to zrozumieć?

 

 

Adaa10-09-2008 21:41:17   [#34]

Wybacz Magosiu..ale powiem to :

Dla dwojga - trojga zawsze znajdziemy sponsora ( na oplacenie wycieczki)

a jakby to przeliczyć na godziny logopedii?

mamma10-09-2008 21:43:16   [#35]
jako szkoła mamy uczyć świata, kształtować pewne postawy, wychowywać, poszerzać horyzonty uczniów. Jeśli jest możliwość pokazać dziecku Koloseum na żywo, namacalnie, aby poczuło historię , pooddychało tym specyficznym powietrzem, zobaczyło i dotknęło , a przy tym lepiej zapamiętało, przyswoiło pewne wiadomości, to dlaczego nie? To  przyniesie lepsze efekty , niż opowiadanie o kulturze i sztuce rzymskiej na sucho , nawet z użyciem najnowocześniejszych metod. Popieram takie inicjatywy, mimo,że u nas w szkole organizuje się je tylko dzięki projektom i sponsorom, uczniów nie byłoby w większości przypadków stać na pokrycie wycieczki organizowanej przez biuro podróży, a dzięki takim,, nawiedzonym'' nauczycielom, którzy poświęcają wiele energii i czasu,mnóstwo naszych dzieciaków było w różnych ciekawych miejscach w Polsce i poza nią.
beera10-09-2008 21:44:14   [#36]

ja po prostu się zastanawiam - kto ma takie rzeczy rozumieć, jesli nie nauczyciele. To w ogóle nie ejst ani uogólnienie, ani nieuogólnienie

taki celny tekst znalazlam:

Menadżer na włościach

Jeśli segregacja zaczyna się już od przedszkola, problem ten niejako automatycznie musi przenieść się wyżej. Gorzej edukowane dziecko trafia później do szkoły podstawowej, gdzie kwalifikuje się je do słabszej klasy. Prawdziwy dramat rozgrywa się jednak na poziomie ponadpodstawowym.

Jak pokazują badania Instytutu Spraw Publicznych, segregacja w gimnazjach występuje prawie dwa razy częściej niż na niższym szczeblu systemu oświaty. Według różnych szacunków, zjawiskiem tym objęte jest 30-50 procent miejskich szkół ponadpodstawowych.

Co ciekawe, z segregacją spotykamy się praktycznie wyłącznie w miastach, prawie nigdy zaś nie występuje ona na obszarze wiejskim.

Dlaczego zatem w ostatnich latach segregacja tak bardzo przybrała na sile?

Zasadnicze powody są dwa. Niż demograficzny i struktura systemu oświaty sprawiają, że dyrektorzy szkół robią wszystko, byle tylko przyciągnąć ucznia do swojej placówki.

Jeśli im się to uda, mogą liczyć na większe dotacje samorządowe.

Dlatego najważniejszą sprawą staje się dziś renoma szkoły. A tę osiąga się poprzez wysoki poziom placówki. Wypada więc pochwalić się olimpijczykami czy też atrakcyjnymi wycieczkami lub dodatkowymi zajęciami dydaktycznymi.

Niestety, do tego wizerunku nie pasują dzieci z biednych rodzin, których rodzice mimo najszczerszych chęci nie mogą sobie pozwolić na finansowe wsparcie edukacji. Biedne dzieci odstraszają, więc trzeba je odseparować już na wstępnym etapie selekcji.

Dlatego też do lamusa odchodzi stereotyp dyrektora - srogiego, ale sprawiedliwego pedagoga. W jego miejsce pojawia się rzutki menadżer traktujący szkolne mury jak placówkę zarobkową. Efekt? Dzisiejsza edukacja coraz bardziej przypomina transakcję handlową pomiędzy majętnymi rodzicami a dyrektorem-menadżerem. "Lepsze" dzieci mogą liczyć na specjalne traktowanie i parasol ochronny przed "zdegenerowanymi" rówieśnikami, a w zamian bogaci rodzice fundują szkole dodatkowy sprzęt, komputery i pomoce naukowe. I wszyscy (no, prawie wszyscy) są zadowoleni.

Magosia10-09-2008 21:44:46   [#37]

Wkleiłam tekst o Agnieszce- zeby pokazać,  że jest to osoba, nad ktorej inicjatywą musze pomysleć. I do której mam zaufanie. I żeby przeciąć podejrzenia,ze dziewczyna szuka atrakcyjnego wyjazdu dla siebie.

Rozumiem argumenty Asi, Adyy, Rzewy.

Konsekwencja w stosowaniu w.w. poglądow spowodowałaby w większości szkół koniec wszelkich wyjazdow- I JA WIEM , ŻE SZKOŁA TO NIE BIURO TURYSTYCZNE.

I wiem , że wszystkie dzieci maja prawo do jednakowej oferty edukacyjnej.

 

I wiem,że ..dalej nie wiem :-(......

Maelka10-09-2008 21:44:57   [#38]

W ubiegłym roku wzięłam na wycieczkę tylko 60% klasy, bo reszta, pomimo namowy rodziców, postanowiła: nie, bo nie.

W tym roku znów omawiamy z rodzicami plany wycieczkowe i ci, którzy w ubiegłym roku zostali, zgłaszają się jako pierwsi.

Czasem więc takie działanie daje dobre efekty.

Ale wobec sytuacji, którą opisała Magosia byłabym stanowczo na "nie".

azik10-09-2008 21:52:17   [#39]
Magosiu - ale ten tekst w żaden sposób nie przeciął podejrzeń, jedynie dał znak - ze jest to osoba BARDZO KREATYWNA :)

jak ja wyjeżdżam na kolonie w góry - to nie mam z tego przyjemności - pracuję i mam przyjemność :) - jak jadę nad morze - to przyjemność jest mniejsza :P

ja pisząc o tym - miałam na myśli czy na pewno wyjazdem do Włoch spełniamy realne potrzeby dzieci, czy tylko pomysł (pewnie niezły) nauczycielki - nie chodziło mi o korzyści dla niej.
Magosia10-09-2008 21:52:30   [#40]

Asiu- z tą celnością ..to nie do końca.

segregacją spotykamy się praktycznie wyłącznie w miastach, prawie nigdy zaś nie występuje ona na obszarze wiejskim.

 Jestem wiejskim gimnzajum . Nie przyjedzie o mnie uczeń z Lublina, bo ma w mieście wojewódzkim duży wybor.

Nie przyjedzie do mnie z Lubartowa, bo ma w mieście trzy gimnazja do wyboru.

I nie o zarobki dla szkoły w tej historii chodzi. I nie separuję biednych dzieci.

Ale - fakt- nawet jako rasowy nauczyciel i niezły dyrektor - nie czuję sie odpowiedzialna za całe zło świata.

 

Adaa10-09-2008 21:52:54   [#41]

to masz Magosiu :

4 - za
5 - przeciw
1 - wstrzymujacy

 

Maelka10-09-2008 21:53:33   [#42]

A z drugiej strony - wiele zależy lokalnych uwarunkowań, od środowiska, zwyczajów, no, sama nie wiem, czego jeszcze.

Jeśli tak doświadczona nauczycielka, tak poświecająca się młodzieży, wiedząc, że nie wszyscy pojadą, decyduje się na taki pomysł, może wie, co robi?

Skoro Magosia, pomimo deklaratywnej rozterki, skłania sie raczej do poparcia projektu, niż jego odrzucenia - może wie, co robi?

Pewnych sytuacji nie da się przekalkować ze szkoły na inną szkołę.

Może więc ten projekt ma sens?

Ja dostrzegam więcej wad, niż zalet, ale może znając tamtejsze realia, zmieniłabym zdanie.

Adaa10-09-2008 21:55:00   [#43]

kurde..Maelka policzyłam Cie juz do "przeciw"

;-)

Magosia10-09-2008 21:55:48   [#44]

Dobra... chyba dam poczytać Agnieszce dyskusję.. i pogadamy :-)

A Agnieszka- też nie przyszła mnie namawiac - przyszla przegadać.. To dam jej poczytać.

Pozdrawiam i niech znikną złe emocje. :-)

Maelka10-09-2008 21:55:53   [#45]

Adaa - i słusznie.

 


post został zmieniony: 10-09-2008 21:56:38
bogda410-09-2008 21:56:13   [#46]
lekka przewaga za :-)
beera10-09-2008 21:56:36   [#47]

Magosiu

wkleilam ten tekst, bo ciekawy:)

na tle Twojego problemu po prostu omawiamy sobie sprawy szersze

bo jak inaczej?

przeca i tak nie znam dokładnie dzieci, specyfiki Twojej szkoły, nauczycieli, okoliczności, więc wszystkie moje wpisy nie celują "w punkt", tylko raczej w taki bardzo szeroki kontekst.

Częśc tych wpisów Ci się przyda, częśc nie - ale ja przy okazji siebie zmuszam do myslenia:)

Adaa10-09-2008 21:57:20   [#48]
bogda? - "za" to oznacza "za" - jaka przewaga?;-)
Magosia10-09-2008 21:57:31   [#49]
:-)
mamma10-09-2008 21:58:48   [#50]
ja nie czuję się menadżerem na włościach, też jestem wiejskim gimnazjum i z takiej pozycji piszę, że warto dać dzieciom szansę wyjazdu , nawet jeśli nie cała klasa na to się zgadza, bo na przykład uważa,że szkoda kasy na takie dyrdymały jak zwiedzenie ciekawego miejsca , bo zamiast tego można sobie kupić markowe buty.Nie powinno to według mnie być przeszkoda dla innych chętnych i wolących jednak coś zobaczyć i przezyć , niż mieć.
strony: [ 1 ][ 2 ]