Forum OSKKO - wątek

TEMAT: weekendowy przegląd prasy
strony: [ 1 ][ 2 ] - - [ 34 ][ 35 ]
malmar1523-09-2005 16:22:17   [#01]

22 września 2005
Jeden podzielił, drugi połączy

Jeśli dzisiejsze wyniki sondaży potwierdzą się 25 września, po wyborach rząd stworzą Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość. Obok innych zmian okaże się, że nowy rząd będzie chciał zmienić strukturę ministerstw, w tym Ministerstwa Edukacji - zostanie ono skonsolidowane z innymi resortami.

To, co jeden podzielił - drugi połączy. Jeżeli Jan Rokita zostanie premierem, będzie chciał połączyć kilka resortów w jeden. Powstanie Ministerstwo Edukacji, Nauki i Sportu. Decyzja zapadnie zapewne w ciągu pierwszych 100 dni piastowania urzędu.

Rokita jako premier zostawiłby tylko pięć obecnych ministerstw: Finansów, Obrony Narodowej, Spraw Zagranicznych, Sprawiedliwości i Kultury. Powstałby nowy resort rozwoju regionalnego, który miałby zająć się m.in. środkami pochodzącymi z UE. MSWiA ma zostać podzielone na Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oraz Ministerstwo Administracji.

Pozostałe resorty będą połączone. Obok Ministerstwo Edukacji, Nauki i Sportu powstaną: Ministerstwo Pracy, Zdrowia i Zabezpieczenia Społecznego, Ministerstwo Skarbu Państwa i Gospodarki, Ministerstwo Rolnictwa i Ochrony Środowiska, Ministerstwo Edukacji, Nauki i Sportu. (Źródło: Rzeczpospolita)

 

16 września 2005
Polscy nauczyciele mają najgorzej w Europie

Pensje polskich nauczycieli w porównaniu z zarobkami ich kolegów z rozwiniętych krajów są najniższe. Jest i druga strona medalu - nauczyciele w Polsce mniej pracują - donosi Rzeczpospolita.

Najlepiej zarabiają nauczyciele z Luksemburga, Szwajcarii i Niemiec, najgorzej - ze Słowacji, Polski i Węgier - taki obraz wyłania się z raportu "Edukacja w zarysie. 2005" przygotowanego przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).

Pierwszy raz doroczny raport mierzący takimi samymi wskaźnikami systemy edukacji w różnych krajach zawiera dane dotyczące zarobków i czasu pracy polskich nauczycieli. Ale nie ma się co cieszyć z tego porównania. Pensje polskich nauczycieli są na szarym końcu niezależnie od sposobu porównywania: i w przeliczeniu na USD, i z uwzględnieniem wskaźników siły nabywczej w poszczególnych krajach, i jako procent produktu krajowego brutto na głowę mieszkańca.

Raport zestawia też roczny czas pracy nauczycieli. Jeśli porównać liczbę godzin, które w ciągu roku musi przepracować nauczyciel, prowadząc lekcje, to przy średniej OECD wynoszącej od 795 godzin w przedszkolu do 661 w liceum dane dla Polski są niższe i wynoszą 637 godzin. Jeszcze mniej zajęć prowadzą Japończycy (tylko 467 godzin lekcyjnych rocznie). (Źródło: Rzeczpospolita)

 

 

15 września 2005
Kontrola pomocy dydaktycznych

Minister edukacji poleci kuratorom w całej Polsce kontrolę, czy w szkołach nie są wykorzystywane środki dydaktyczne propagujące jakiekolwiek formy nietolerancji, dyskryminacji i rasizmu. To efekt informacji prasowych na temat materiałów pomocniczych dla nauczycieli, wydanych przez jezuickie wydawnictwo WAM z Krakowa.

Zawarte jest w nich ćwiczenie dla uczniów, polegające na tym, że w tekście uczniowie zastępują słowo "gej" słowem "faszysta". W materiałach zawarty jest też film, w którym homoseksualizm przedstawia się m.in. jako neurozę.

Ministerstwo nie miało informacji o tym, żeby wydawnictwo ubiegało się też o ewentualne wpisanie tych materiałów na wykaz środków dydaktycznych zalecanych przez ministra do użytku szkolnego. Być może więc nikt z wspomnianej oferty nie korzysta. Minister edukacji nie ma możliwości zakazania sprzedawania materiałów tego typu. (Źródło: PAP)

 

14 września 2005
Samorządy omijają Kartę Nauczyciela

Władze gminy Stubno w Podkarpackiem powołały fundację i chcą jej oddać w zarząd wszystkie swoje szkoły. sprzeciwia się temu podkarpacki kurator oświaty - pisze Rzeczpospolita.

Przed kilkoma dniami władze gminy zarejestrowały fundację Oświata w gminie Stubno, która ma być organem prowadzącym dwa zespoły szkół. Wójt tłumaczy, że subwencji nie wystarcza na ich utrzymanie i każdego roku musi dopłacać po około 400 tys.

Fundacja będzie działać pod kontrolą gminy, a w skład rady społecznej weszli przedstawiciele rodziców i nauczycieli. Znikną uprawnienia wynikające z Karty nauczyciela, w tym dodatek wiejski, mieszkaniowy. Wzrośnie też pensum - z 18 do 26 godzin tygodniowo. (Źródło: Rzeczpospolita)

bea1m23-09-2005 17:39:33   [#02]

Polscy nauczyciele mają najgorzej

 

w Luksemburgu nauczyciel z 15- letnim stażem zarabia w sp - 80 , a w gimnazjum 100 dolarów na godzinę

w Polsce ok. 10 dolarów

no, ale przecież pracujemy mniej...........

o.... 158 godzin rocznie ;-)

no to jest nam najgorzej, czy nie?

BożenaB24-09-2005 02:47:24   [#03]

jakie 158 ?

Mnie wyszło o 24 godz mniej. Te 158 to w przedszkolu; u nas pensum w przedszkolu jest wyższe niz w szkole.

0 24 godz mniej... no to ja wychodzę na więcej, bo nie mam laboranta i jego pracę wykonuję; przydałby mi się na 1/3 etatu - miałby co robić.

bea1m24-09-2005 09:42:54   [#04]

Bożenko- niech będzie 24

- te 158 było z ;-)      

- ja uważam, że i tak pracujemy więcej niż nam wyliczają,

- a poczucie humoru niech nas, mimo to, nie opuszcza :-)))

BożenaB24-09-2005 14:30:25   [#05]

Policzyłam coś ...

"...przy średniej OECD wynoszącej od 795 godzin w przedszkolu ..."

U nas n-l przedszkola pracuje bezposrednio z dziećmi średnio 1100 godz rocznie ... czyli dużo więcej niż średnia OECD dla przedszkoli. Tak mi wyszło przy założeniu, że przedszkole jest placówką nieferyjną... bo chyba jest nieferyjną, tak?

BożenaB24-09-2005 14:49:07   [#06]

jeszcze raz

Gdyby jednak przedszkole było placówką feryjną, to n-l pracowałby średnio 1000 godz.... to i tak więcej od średniej OECD.

Zaś w szkołach pracujemy dodatkowo za: laborantów, nauczycieli pomocniczych (w klasach z trudnościami wych z powodu dys), bibliotekarzy, pracowników technicznych, a nawet za nadzór - mierząc samych siebie i dostarczając praktycznie gotowce...

Trochę wymian miedzynarodowych mamy (Francja, Holandia), to naocznie sprawdzono.

Przykład: w szkole francuskiej jest pracownik techniczny opiekujący się sprzętem audiowideo... potrzebny był projektor do zajęć, to n-l posłał informację do technicznego i za 10 min w sali był pan techniczny ze sprzetem na stoliku na kólkach. Ustawił wszystko, a potem zabrał - np do innej sali, bo innemu n-lowi potrzeba.

Jak ostatnio u nas p. Dyr potrzebowała projektor na zebranie z rodzicami, to osobiście wszystko zaniosłam do sali gimn, ustawiłam, potem zaniosłam z powrotem na 2 p. Mogłam o 15 iść do domu (zaczęłam od 7,00 - konferencja) - pełna 8-godzinna dniówka... Ale zostałam do 18-tej, aby wykonać wszystkie prace techniczne ... Oczywiście, technika w szkole się nie zatrudni, nasz system nie przewiduje :-( W koncu nauczyciel pracuje 18 godz/tydz ;-), to niech przynajmniej w taki sposób odrobi te 40/tydz ;-(

bogda426-09-2005 17:35:58   [#07]

poweekendowy przegląd prasy ...

 http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2934575.html

DYREK06-11-2005 20:14:30   [#08]

http://serwisy.gazeta.pl/edukacja/1,51805,3001554.html

Nauczycielskie plagi

Zobacz powiększenie
Fot. Małgorzata Kujawka / AG

var rTeraz = new Date(1131304400602); function klodka (ddo) { if (rTeraz.getTime()>=ddo.getTime()) document.write(''); }
ZOBACZ TAKŻE

• Co zdarzyło się na lekcjach ankietowanych nauczycieli w ciągu dwóch tygodni (05-11-05, 01:00) if(window.rTeraz)klodka(new Date(2005,12-1,5,1,0));
• 
Rozmowa z nauczycielką: wyniki porażają (05-11-05, 01:00) if(window.rTeraz)klodka(new Date(2005,12-1,5,1,0));


Marcin Markowski 05-11-2005, ostatnia aktualizacja 04-11-2005 19:44

Uczniowie wydają różne dźwięki, rzucają przedmiotami, bawią się komórkami, bluźnią, a nawet śpią. Nauczyciele nie wiedzą, jak utrzymać dyscyplinę na lekcjach, bo studia ich do tego nie przygotowują - wynika z badań, do których dotarła "Gazeta"

0-->Dr Jacek Pyżalski z Katedry Pedagogiki Specjalnej Uniwersytetu Łódzkiego przepytał 143 nauczycieli z całego województwa. Jego ankietę wypełnili pracujący w podstawówkach, gimnazjach, liceach i technikach.

Naukowiec chciał się dowiedzieć, jakie nietypowe sytuacje przydarzyły się im na lekcjach w ostatnich dwóch tygodniach. Nietypowe - czyli utrudniające prowadzenie zajęć, burzące spokój i dyscyplinę.

Nauczyciele najczęściej wskazywali na hałas. Aż 86 proc. z nich skarżyło się, że "uczniowie rozmawiają ze sobą na tematy

niezwiązane z lekcją, wydają różne dźwięki, stukają i pukają". Plagą jest spóźnianie się na lekcje, ściąganie, "wyrażanie się", poszturchiwanie, komentowanie słów nauczyciela, gra w karty. Trzynastu procentom nauczycieli uczeń wyszedł z lekcji bez pozwolenia albo "rzucał przedmiotami". Siedem procent zasygnalizowało, że "zachowywał się, jakby był pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających". Co trzydziestemu nauczycielowi uczeń na lekcji zasnął [pełne dane - obok].

Pyżalski upiera się, że obraz szkoły, wyłaniający się z jego badań, wcale nie jest czarny. - Spóźnianie się, poszturchiwanie czy rozmawianie na lekcji to zachowania od dawna wpisane w specyfikę szkoły - twierdzi. - Poza tym ankietowałem dorosłych, nie młodzież. Jeśli więc 86 proc. nauczycieli skarży się np. na pukanie i stukanie, to wcale nie znaczy, że aż 86 proc. uczniów puka i stuka. Po prostu jakaś część uczniów, z pewnością mniejsza, hałasuje na większości swoich lekcji. Niepokoi mnie za to szkolna agresja, czyli sytuacje, w których ktoś komuś grozi albo niszczy jego rzeczy. Najwięcej takich zachowań jest w gimnazjach.

Doktor UŁ zapytał też nauczycieli, jak próbują zdyscyplinować niesfornych uczniów. 60 proc. stosuje tradycyjne metody: stanie w kącie, rozmowa z rodzicem, odpytanie przy tablicy, karne dyktando, uwaga w dzienniczku. 20 proc. nauczycieli "stuka długopisem w stół i prosi o ciszę". Zdaniem Pyżalskiego - pierwsi stosują siłę, drudzy ulegają uczniom. - Ale i jedni, i drudzy przyznają, że ich metody są coraz mniej skuteczne. To, co działało kiedyś, już nie działa - referuje autor badań. Czy istnieje metoda skuteczna? - Jednej, uniwersalnej, nie ma. Tak jak nie ma jednego lekarstwa na każdą chorobę. Ja polecam edukację nakierowaną na zmianę postawy ucznia, bo zachowania są jej pochodną i ich zmiana jest najczęściej doraźna, na chwilę.

Ilustruje tę metodę przykładem z czasów, gdy pracował w gimnazjum. - Jeśli uczeń żuł gumę, nie kazałem mu natychmiast wypluć jej do kosza, tylko mówiłem: "Słuchaj, prosiłem, by na lekcjach nie żuć. Ale skoro zapomniałeś, dożuj już do końca, tylko na następne zajęcia przyjdź bez gumy". Skutkowało. Żadna metoda jednak nie pomoże, jeśli relacja między nauczycielem i uczniem nie będzie dobra, czyli oparta na wzajemnej sympatii i szacunku - podsumowuje dr Pyżalski.
bogda409-12-2005 13:02:39   [#09]

niekoniecznie o szkole ale blisko...

http://sport.onet.pl/1209436,wiadomosci.html

elak19-12-2005 11:59:08   [#10]

OPZZ- emerytury

http://emerytury.wp.pl/POD,3,a,2,b,4,wid,8126331,wiadomosc.html?rfbawp=1134989973.235&ticaid=1bf4&_ticrsn=3
stan19-12-2005 19:47:36   [#11]
czy to co się dzieje, jeśli chodzi o picie młodzieży, to tylko częściej niż kiedyś nagłaśnianie przez media, czy rzeczywiście problem "rośnie"?
bogna20-12-2005 19:39:00   [#12]
a za chwilę w uwadze o zdenerwowanym nauczycielu z Łodzi
Małgoś21-12-2005 11:38:33   [#13]

Bogna :-)

to tylko ciąg dalszy kampanii reklamowej  Plusa ;-)
Majka21-12-2005 16:16:27   [#14]

nowe wraca ;)

Aktualności

21 grudnia 2005
Ceny podręczników.

Ministerstwo edukacji powoli się wycofuje z pomysłu wprowadzenia maksymalnych cen podręczników w poszczególnych typach szkół.

O pomyśle PiS-u dotyczącym ustawowej regulacji cen podręczników szkolnych wiadomo już dawno. Książka do liceum ma kosztować 20 zł., podręcznik gimnazjalny 18, a książka do szkoły postawowej maksimum 15 złotych. O dopuszczaniu podręczników do użytku poza ceną miałoby decydować kryterium ich wagi, co ma stanowić panaceum na skrzywienia kręgosłupa wśród dzieci.

Wydawcom w krótkim czasie przybyło siwych włosów na głowie. Ostrzegali, że pomysł grozi pogorszeniem się jakości podręczników, a także bankructwem małych i średnich wydawców.

W ostatnich dniach Ministerstwo chyba zrozumiało że pomysł regulacji cen to błąd i szuka szuka alternatywnych rozwiązań obniżenia cen podręczników, wspólnie z wydawcami książek edukacyjnych. - Chcielibyśmy, by już od przyszłego roku podręczniki trochę staniały, a znacząca obniżka będzie możliwa za kilka lat, gdy będziemy wprowadzać nowe podręczniki, do zmienionej podstawy programowej - wyjaśnia wiceminister Zieliński.

Jak się nieoficjalnie mówi doraźne rozwiązanie zaproponują ministrowi wydawcy. Chodzi o zmniejszenie o kilkanaście procent prowizji od obrotu, którą pobierają obecnie księgarze.

Zgodnie z tą propozycją zbieraniem pieniędzy od uczniów zajmowałby się nauczyciel, opłacany przez szkołę z części rabatu, który przyznaje szkole wydawca. Wydawca też na tym by zyskał, bo już w maju, otrzymując ze szkół konkretne zamówienie, wiedziałby, ile jakich podręczników powinien przygotować. Księgarze, co prawda, nie ponosiliby ryzyka związanego z zakupem książek na zapas, ale musieliby się zadowolić niższą prowizją. Taki system zaopatrywania szkół w podręczniki obowiązuje w Niemczech.

http://www.eduinfo.pl/?section=aktualnosci&id=1934
Gaba21-12-2005 16:57:31   [#15]

Zgodnie z tą propozycją zbieraniem pieniędzy od uczniów zajmowałby się nauczyciel, opłacany przez szkołę z części rabatu, który przyznaje szkole wydawca - a ja się nie zgadzam i protestuję, nauczycielska profesja to nie zbieractwo pieniędzy na książki, może to robić sekretarka uczniowska, sekretarka socjalna, ale nie nauczyciel. Veto.

a może dyrektor zadecyduje kto...

;-)

Majka21-12-2005 18:52:10   [#16]
Teraz poczekajmy na lobby księgarzy ;)
Oni tez zaproponują.
Gaba21-12-2005 19:09:52   [#17]

nie Majko, lobbing lobbingiem, ale w szkole tzw. mojej szkole - nauczyciel nie będzie zbierał żadnej kasy... bo kiedyś nie wolno było a teraz już można?

Nie, nie można dalej a nawet nie wypda. Może to robić sekretariat.

Majka21-12-2005 19:29:29   [#18]
Dopiero co przetoczyła się przez Polskę fala oburzenia i pism Władz Wszelakich, że sprzedawanie książek przez szkołę jest fe!
Teraz "wydawcy nieoficjalnie proponują", dbając o swój interes.  A hasło "zagospodarować nauczyciela" zaczyna być modne ;)
Dlatego czekam na księgarzy, którzy wygrali poprzednio.
Taki złosliwy kibic ze mnie i tyle.
DYREK22-12-2005 08:15:54   [#19]
Polonistka nie będzie musiała zwracać pieniędzy za korepetycje. Lubelski sąd uznał, że roszczenia niezadowolonej matki są bezzasadne

0-->Urszula C., matka lubelskiego maturzysty, przegrała proces sądowy, który wytoczyła nauczycielce języka polskiego. Domagała się od niej zwrotu ponad 2 tys. zł za prywatne lekcje przygotowujące jej syna do matury. Matka maturzysty uważa, że chłopak zdał egzamin z polskiego gorzej, niż oboje oczekiwali. Z prezentacji, którą przygotowywał pod okiem polonistki, dostał minimalną ilość punktów. - Za każdą z 26 lekcji płaciłam 80 zł. Nie takiego rezultatu oczekiwałam. Razem z synem straciłam wiarę w to, co robił. Czujemy się oszukani - zeznała przed sądem Urszula C.

Sąd nie uwzględnił jej argumentów. - Zawarta umowa nie dotyczyła określonego rezultatu, lecz starannego działania, dlatego roszczenia powódki są całkowicie bezzasadne - uzasadniała sędzia Izabela Groszyk.

Wyrok nie jest prawomocny. Urszula C. zapowiada, że zwróci się do sądu o pisemne uzasadnienie orzeczenia. Wtedy podejmie decyzję o ewentualnym odwołaniu.
emilka3422-12-2005 08:57:06   [#20]

zła jakość

podręczniki do klasy piątej szkoly podstawowej są tak złej jakości ,że po miesiącu całkiem sie rozleciały,(luźne kartki)a cena była wysoka.I czy do jednego przedmiotu musi być wiele książek?Bardzo ciężki plecak.

malmar1522-12-2005 10:41:23   [#21]

Zamówienia publiczne - projekt nowelizacji ustawy  
21.12.2005

Projekt rządowy przewiduje radykalne podniesienie progów, od których trzeba organizować przetargi.

Obecnie zamawiający muszą to robić od 6 tys. euro. Projekt zakłada, że do 60 tys. euro byliby zwolnieni z tego obowiązku. Musieliby jedynie przygotować regulaminy, które zapewnią zachowanie uczciwej konkurencji. Początkowo autorzy zmian zamierzali dać w tym zakresie zamawiającym wolną rękę. Ostatecznie jednak ramowe procedury udzielania zamówień poniżej wartości 60 tys. euro mają być określone w rozporządzeniu wykonawczym do ustawy.

Jednym z głównych założeń nowelizacji jest uproszczenie procedur. Temu ma służyć uzupełnianie braków w dokumentach potwierdzających spełnienie warunków udziału w przetargu. Jeśli przedsiębiorcy nie dołączą do oferty któregoś z wymaganych zaświadczeń, zamawiający będzie zobowiązany wezwać ich do naprawienia tego błędu.

W lepszym wykorzystaniu środków unijnych ma pomóc zwolnienie z obowiązku organizowania przetargów, gdy ponad połowa zamówienia jest finansowana ze środków publicznych.

Prace nad projektem mają przebiegać w Sejmie w ekspresowym tempie. Małe są jednak szanse, by parlament zdążył przed końcem stycznia, kiedy, zgodnie z dyrektywami, nowe przepisy powinny wejść w życie.

(źródło: Rzeczpospolita)

Gaba23-12-2005 14:36:56   [#22]
a czy projekt przewiduje podniesienie granicy zakupu inwestycyjnego - dziś kupując lap top - robisz człowieku zakup inwestycyjny... za 3 500zł, nieprawdopodobne... 5 lat minęło,a granica ta sama.
bogna04-01-2006 21:21:35   [#23]

kto pracuje w bibliotekach szkolnych?

...pytam, bo się dowiedziałam, że nie-nauczyciel;-)

Podręczniki z bibliotek?

http://www.samorzad.pap.pl/?d=601031533183373

W przyszłym tygodniu dojdzie do spotkania wiceministra edukacji Jarosława Zielińskiego z wydawcami podręczników, poświęconego głównie sposobom obniżenia cen książek szkolnych - poinformował PAP we wtorek prezes sekcji wydawców podręczników Polskiej Izby Książki (PIK) Piotr Marciszuk.

O konieczności zmiany kryteriów dopuszczania do obrotu podręczników szkolnych wspominał w expose premier Kazimierz Marcinkiewicz. O niektórych nowych kryteriach, do jakich należą m.in. waga i cena podręczników, informował potem wiceminister Zieliński. Wydawcy przedstawili już swoje propozycje obniżenia cen poprzez redukcję kosztów dystrybucji.

Ma to zostać osiągnięte głównie dzięki systemowi zamówień od szkół, przez co wydawcy będą mogli drukować tylko tyle egzemplarzy, ile rzeczywiście sprzedadzą, i zrezygnować z corocznych zapasów, których druk i magazynowanie podwyższa koszt podręczników.

Marciszuk podkreślił, że nie chodzi o całkowitą eliminację księgarzy jako pośredników między wydawcami a uczniami, a jedynie o uporządkowanie systemu dystrybucji. "Co roku księgarnie składają zbyt duże zamówienia. Mają później problemy z płatnością. To można zmienić" - powiedział.

Zaznaczył, że dystrybucją w szkołach nie muszą się zajmować nauczyciele. Mogą to robić np. biblioteki szkolne, które przy okazji mogłyby wzbogacać swoje zbiory. Niewiele, jego zdaniem, można zmienić w kwestii wagi podręczników. Podkreślił, że rodzaj papieru, na którym są drukowane, musi taki być, a nie inny, aby zapewnić m.in. odpowiednią jakość ilustracji.

Jarosław Zieliński powiedział PAP, że część problemów, związanych z podręcznikami, m.in. ich wysoką cenę, chciałby rozwiązać przez redukcję liczby tytułów dopuszczonych do użytku szkolnego.

Marek Pleśniar04-01-2006 23:06:17   [#24]

z punktu widzenia uwzględniającego najprostsze zasady rynku - to skandal:

"Jarosław Zieliński powiedział PAP, że część problemów, związanych z podręcznikami, m.in. ich wysoką cenę, chciałby rozwiązać przez redukcję liczby tytułów dopuszczonych do użytku szkolnego"

obniżenie cen podręczników powoduje cięcia - i pogorszenie jakości podręczników - bo trzeba mało zapłacić wszystkim twórcom - od merytoryki po druk i grafikę

nich załątwią komplety tych książek do bibliotek - dla niezamożnych uczniów i nie psują rynku

Iwona209-01-2006 10:26:26   [#25]

Oblał maturę bo... wiedział za dużo

Oblał maturę bo... wiedział za dużo

Bartłomiej Kuraś 09-01-2006, ostatnia aktualizacja 09-01-2006 07:09

Czy można zdać maturę z języka polskiego na trudniejszym poziomie rozszerzonym i oblać na łatwiejszym podstawowym? Oczywiście. O istnieniu takiej bzdury przekonał się Marcin Mleczko z Kęt i pozwał Ministerstwo Edukacji i Nauki do sądu. Poparła go już część nauczycieli

0-->
Marcin przez całe liceum nie miał problemów z nauką. - Dlatego postanowiłem zdawać z języka polskiego poziom rozszerzony, by łatwiej dostać się na studia - wyjaśnia. Ostatecznie matury jednak nie zaliczył. W myśl jej nowych zasad jednego dnia zdaje się bowiem dwa egzaminy. Pierwszy na poziomie podstawowym, a następnie - jeśli się chce - rozszerzonym. Ich wyniki uczeń poznaje dopiero po kilku dniach. - To jakaś kompletna bzdura - denerwuje się niedoszły student. - Jak można jednocześnie mieć wiedzę o czymś na poziomie rozszerzonym, a nie mieć jej na poziomie podstawowym? To tak, jakbym umiał prowadzić samochód, ale nie umiał włączyć pierwszego biegu. To absurd.

Dlatego Marcin postanowił walczyć i zasady nowej matury zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. A sąd sprawę przyjął i w najbliższym czasie ministerstwo będzie musiało tłumaczyć się na sali rozpraw przed uczniem z Kęt.

Nauczyciele z liceum, do którego chodził Marcin, nie chcą komentować sprawy. - To konflikt między Marcinem i ministerstwem. Jeśli zostanę wezwana do sądu, to wtedy przedstawię swoje stanowisko - mówi tylko Alina Nowak, dyrektorka liceum.

Część polonistów nie ma jednak złudzeń - taka matura to rzeczywiście bzdura. Dlatego zamierzają powołać Stowarzyszenie Innowatorów Edukacyjnych i doprowadzić do zmiany zasad nowego egzaminu dojrzałości. - Nie może być tak, że tego samego dnia uczeń zdaje poziom podstawowy i rozszerzony. Potem wychodzą absurdalne sytuacje - uważa Renata Jarosz, polonistka z VIII Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie. - Najpierw zajmiemy się jednak maturą ustną z języka polskiego. Tam dopiero są niedociągnięcia. W ubiegłym roku uczniowie mogli kupować prezentacje, na przykład przez internet, i przedstawiać je jako swoje.

Mieczysław Grabianowski, rzecznik MEiN: - Zdajemy sobie sprawę, że jest sporo uwag do nowej matury. Wkrótce zamierzamy przedstawić plan zmian przy egzaminach dojrzałości. Nie chcemy jednak zaskakiwać uczniów w ciągu roku szkolnego i nowe zasady wejdą w życie najwcześniej w 2007 r.

Dużo wcześniej, bo już 16 stycznia, Marcin Mleczko po raz kolejny zmierzy się z obecną maturą. W sesji poprawkowej będzie pisał egzamin z polskiego. - Proces sądowy może się długo toczyć, a ja w końcu chciałbym zacząć studia - tłumaczy.

komentuje Roman Krzysztof Porwisz, prawnik

Na pierwszy rzut oka sprawa rzeczywiście wygląda absurdalnie. Jeśli do takiej sytuacji doprowadziło ministerialne rozporządzenie, to dobrze, że maturzysta wniósł skargę do sądu. Przecież nie jest tak, że organy państwa są nieomylne. Można z nimi wygrać, jeśli nie mają racji.
asia09-01-2006 11:29:46   [#26]

i znowu podręczniki

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2837295.html

Podręczniki mają być tańsze o połowę

var rTeraz = new Date(1136802635989); function klodka (ddo) { if (rTeraz.getTime()>=ddo.getTime()) document.write(''); }
ZOBACZ TAKŻE

• Policyjne "Archiwum X" na tropie zabójców sprzed lat (24-07-05, 20:05) if(window.rTeraz)klodka(new Date(2005,8-1,7,20,5));
• 
Sukces pomorskiego "archiwum X" (15-07-05, 03:00) if(window.rTeraz)klodka(new Date(2005,7-1,29,3,0));


Alicja Katarzyńska, Izabela Jopkiewicz Gdańsk 09-01-2006, ostatnia aktualizacja 08-01-2006 20:22

Wiceminister edukacji Jarosław Zieliński (PiS) spotka się we wtorek z wydawcami podręczników. Chce, aby obniżyli o połowę ceny podręczników szkolnych. Wydawcy grożą, że przestaną wydawać książki dla uczniów

0-->


Do MEiN przyjadą szefowie najważniejszych wydawnictw oświatowych. Minister chce, aby obniżyły one nawet o 50 proc. ceny wszystkich podręczników dopuszczonych do używania w szkołach publicznych. Wydawcy już zapowiedzieli, że przetrwają na rynku, jeśli ceny nie spadną więcej niż o jedną czwartą.

Rewolucję w cenach podręczników PiS zapowiadał jeszcze w trakcie kampanii wyborczej. - Nie pozwolę, by kosztem rodziców bogaciły się wydawnictwa. Wiem, jak obniżyć koszty o 50 proc. - mówi nam wiceminister Zieliński. - Najpierw odchudzimy ministerialną listę obowiązujących podręczników. Zamiast 30 alternatywnych tytułów do jednego przedmiotu wystarczy wydać pięć, może siedem. Cenę książki obniży też tańszy papier zamiast drogiego kredowego.

Minister chce powołać zespół ekspertów, by wybrali te podręczniki, które powinny zostać na rynku. W przyszłości wydawca przed dopuszczeniem książki do szkół będzie musiał przedstawić przewidywaną cenę - za droga nie wejdzie na listę. Zieliński chce też zmniejszyć marżę wydawców i księgarzy.

- To propozycja z księżyca, nie uda się obniżyć cen o 50 proc., nawet jeśli zostawimy tylko jeden podręcznik na cały kraj jak za komuny - mówi Piotr Marciszuk, prezes sekcji wydawców podręczników Polskiej Izby Książki. - Na papierze gorszej jakości zaoszczędzimy może 10 proc., a zyskamy tyle, że nie będzie widać ilustracji. Minister może nam narzucić, co chce, ale nie obniżkę o połowę. Wtedy we wrześniu książki po prostu nie trafią do szkół. Żadne wydawnictwo tego nie wytrzyma - mówi Marciszuk.

Zieliński nie zamierza ustąpić. Jego zdaniem za wysokie ceny podręczników to podstawowa bariera w równym dostępie dzieci do edukacji w Polsce.

- Mam wielu uczniów, których rodzice są bezrobotni i żyją za 300 zł miesięcznie. O podręcznikach nie mają co marzyć - opowiada Tomasz Zbierski, dyrektor Zespołu Szkół nr 6 w Gdańsku. - Kseruje się książki po kawałku, czasem nauczyciel po cichu sam kupi je uczniowi. Zdarza się też, że gimnazjalista ukradnie podręcznik koledze, bo jest ambitny, a nie ma się z czego uczyć.

Ignacy Ognisty, dyrektor Gimnazjum w Lutomii Dolnej w województwie dolnośląskim: - Co roku szukam sponsorów na ponad 50 kompletów podręczników dla ubogich uczniów. Wybieram też wydawców, którzy dostarczają mi książki z pominięciem księgarń. To niezgodne z prawem, ale dzieci mają książki o 30 proc. taniej. Namawiam starszych uczniów, by odstępowali młodszym podręczniki za 5 proc. wartości.

Na takie metody wydawcy mają receptę - w książkach są strony, które trzeba kolorować, wypełniać, wycinać. Po takich operacjach po roku podręcznik jest bezużyteczny. - To jeden z najgorszych chwytów - mówi Zieliński. - Trzeba wrócić do zasady, że z jednego podręcznika korzysta kilka pokoleń uczniów. Wtedy obniżka o połowę będzie możliwa. Prywatnie przyznają mi to nawet księgarze.
AnJa09-01-2006 11:35:40   [#27]
manipulacja lub niekompetencj prasowa

nie ma pojęcia - zdał maturę pisemną na poziomie rozszerzonym z j.polskiego

jest - zdał maturę pisemną - i warunek: uzyskał minimum 30% z poziomu podstawowego

więc on nie mógł jej zdać
Majka09-01-2006 16:21:31   [#28]

matura

Nie umiem sobie wyobrazić sytuacji, w której uczeń potrafi dokonać właściwej (a trudnej przecież) interpretacji teoretycznoliterackiej tekstu na rozszerzonej, a jednocześnie nie uzyska niezbędnych 21 pkt. z 70 mozliwych na podstawowym.
Musiałby połozyć kompletnie czytanie ze zrozumieniem (niezbędna umiejętność  do rozszerzonej) bądź nie zdobyć nawet minimum punktów za język, styl , ortografię (25 pkt z 50!).

O wyniku z podstawy decyduje suma punktów (nad czym ubolewają poloniści): 20 pkt. za czytanie ze zrozumieniem i 50 pkt. za wypracowanie (z tego 25 za formę wypowiedzi). Bardzo trzeba się postarać, by nie uzyskać 30% (21 pkt.)....
Majka09-01-2006 16:25:15   [#29]

to o próbnej?

"'Dlatego postanowiłem zdawać z języka polskiego poziom rozszerzony, by łatwiej dostać się na studia - wyjaśnia. Ostatecznie matury jednak nie zaliczył. W myśl jej nowych zasad jednego dnia zdaje się bowiem dwa egzaminy. Pierwszy na poziomie podstawowym, a następnie - jeśli się chce - rozszerzonym. Ich wyniki uczeń poznaje dopiero po kilku dniach."

I jeszcze nie rozumiem: po jakich "kiku dniach"? Przecież na wyniki uczniowie czekali półtora miesiąca!
Chyba że tekst dotyczy matury próbnej (i stąd ta niechęć dyrektorki do wyjasnień)?
bogda413-01-2006 14:58:49   [#30]

mamy weekend a wiec przegląd

 prasy:

 http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3111186.html

Marek Pleśniar13-01-2006 16:05:37   [#31]

może dojść do zniewolenia w wolności.

ja cię kręcę:-))

rozumiem tak się uzależnią od wolności że nie sposob potem znieść że tacy wolni??

DYREK15-01-2006 16:15:47   [#32]

Testy w szkole ogłupiają dzieci

 
 
Renata Czeladko 07-01-2006, ostatnia aktualizacja 07-01-2006 09:21

Ponad milion polskich dzieci w jednej trzeciej polskich szkół zamiast uczyć się logicznego myślenia, czytać książki i poznawać, jak interesujący jest świat, zajmuje się ogłupiającym rozwiązywaniem testów - wynika z badań prof. Krzysztofa Konarzewskiego.

1-->
Już teraz, choć do egzaminów na koniec podstawówki i gimnazjów są jeszcze cztery miesiące, dzieci rozwiązują co najmniej jeden test dziennie. Tłuką je też na dodatkowych lekcjach i korepetycjach. Tym bardziej że lada dzień w gimnazjach będą próbne egzaminy i nauczycielom zależy przede wszystkim na świetnych wynikach.

I to właśnie jest powodem alarmu prof. Konarzewskiego z Polskiej Akademii Nauk: - To niebezpieczne, że szkoły poświęcają coraz więcej czasu na rozwiązywanie testów. To czas stracony na zdobywanie szczególnego rodzaju "mądrości", która do niczego się w życiu nie przydaje. Nasze dzieci od tego zgłupieją! Świat dzieli się na ludzi, którzy organizują pracę innym, i tych, którzy wykonują ją pod dyktando. Każąc dzieciom rozwiązywać coraz więcej testów, wychowujemy je na wykonawców czyichś poleceń. Ludzi, którzy sami nie będą potrafili zorganizować sobie pracy - ostrzega.

Prof. Konarzewski jako jedyny w Polsce zbadał wpływ testów na sposób nauczania. Wyniki badań są szokujące: co trzecia szkoła zmieniła metody przekazywania wiedzy i uczy pod test. Przy tym nauczyciele otwarcie przyznają, że więcej czasu poświęcają temu, co częściej pojawia się na egzaminie, np.: obliczaniu procentów, tłumaczeniu zadań z treścią i oczywiście trenowaniu rozwiązywania testów. Omijają natomiast zadania nietypowe, które pobudzają ciekawość dzieci.

Jego zdaniem dzisiejsza szkoła uczy przeciętniaków. Skupia się na przygotowaniu przeciętnego ucznia do zaliczenia testu. Nie ma miejsca na oryginalność, która tak się kiedyś liczyła. Zaniedbuje się też inne przedmioty np. języki obce, informatykę, bo ich nie sprawdza się na teście.

Prof. Konarzewski ostrzega: dobra ocena na teście wcale nie potwierdza, że uczeń jest dobry. Co ciekawe, jego ustalenia potwierdzają badania Amerykanów, którzy niegdyś sami wprowadzili testy do szkół i rozpropagowali je na całym świecie, a teraz z przerażeniem zauważyli zgubne skutki testomanii. Co prawda dzieci z roku na rok miały coraz lepsze oceny, ale nie dlatego, że się lepie uczyły, lecz dlatego, że nauczyciele coraz lepiej trenowali je w rozwiązywaniu testów.

- Niech polscy nauczyciele zaczną stawiać opór testom! - apeluje prof. Konarzewski. - Przecież miały one być jedynie narzędziem pozwalającym sprawdzić umiejętności uczniów i pokazać, nad czym należy popracować. Nie miały być celem nauki!

Badania prof. Krzysztofa Konarzewskiego "Reforma oświaty. Podstawa programowa i warunki kształcenia", Instytut Spraw Publicznych.

komentuje Krzysztof Mirowski, dyrektor LO LXVII w Warszawie

Uczę chemii i często na lekcji słyszę pytanie: "Ale czy to będzie na klasówce?". Uczniowie zostali pozbawieni przyjemności poznawania świata. Za to doskonalą się w zdobywaniu wiedzy, która przyda się na sprawdzianie. Nie uczą się chemii, żeby wiedzieć, jak poruszać się w świecie pełnym substancji chemicznych, ale po to, by zdobyć dobrą ocenę albo jak najwięcej punktów na egzaminie. Szkoła traci coś, co "wylatuje nad poziomy", coraz mniej w niej miejsca na kształcenie geniuszów. Uczymy masowo, by osiągać dobre wyniki. Nauczanie odarto z przygody intelektualnej.

prof. Stefan Kwiatkowski, Instytut Badań Edukacyjnych

Polska szkoła wychowuje coraz więcej ludzi, którym brak chęci do zdobywania wiedzy i którzy są bezradni w kierowaniu własną karierą. Szkoła powinna poznać mocne oraz słabe strony ucznia i tak z nim pracować, by rozwijać jego zainteresowania. Zamiast tego uczy sztuki rozwiązywania testów. Efekt jest taki, że absolwent liceum, który zdobył na maturze maksymalną ilość punktów, nie potrafi sobie poradzić w życiu. Nie jest przygotowany nawet do pracy biurowej. W szkole nauczył się jedynie, jak zdobywać najlepsze wyniki na teście i ogólnie być dobrym. I że potem jakoś to będzie.
Majka15-01-2006 22:59:09   [#33]

nowy przedmiot?

Liga Polskich Rodzin popiera pomysł umożliwienia uczniom zdawania matury z religii. Wicemarszałek Sejmu Marek Kotlinowski powiedział Radiu Podlasie, że większe zainteresowanie religią wpłynęłoby pozytywnie na kształtowanie młodego pokolenia.
Jego zdaniem młodzież powinna być zachęcana do pogłębiania wiedzy religijnej, która wiąże się np. z historią czy etyką. Zdaniem polityka LPR wprowadzenie religii na maturę zostałoby dobrze przyjęte w świecie pozbawionym fundamentu.
Kilka dni temu przewodniczący Rady Naukowej Konferencji Episkopatu Polski biskup Stanisław Wielgus powiedział, że warto byłoby rozważyć wprowadzenie możliwości zdawania matury z religii.
http://wiadomosci.onet.pl/1230060,11,item.html
elak16-01-2006 10:22:20   [#34]

emerytury

Gazeta prawna

Pomostowe zamiast emerytur górniczych

07:00 10.01.2006
wtorek

Maksymalnie przez 10 lat mogą otrzymywać emerytury pomostowe osoby zatrudnione w szkodliwych warunkach - wynika z najnowszego projektu ustawy przekazanej przez premiera Marcinkiewicza do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

W ostatnim dniu urzędowania prezydent Aleksander Kwaśniewski przekazał premierowi projekt ustawy o emeryturach pomostowych i rekompensatach. Na polecenie Kazimierza Marcinkiewicza, szef resortu pracy przygotowuje obecnie opinie na ten temat. Od niej zależy, czy projekt będzie przedmiotem dalszych prac rządu. Były prezydent, przekazując ten dokument, zwrócił uwagę, że brak rozwiązań dotyczących pomostów doprowadził do uchwalenia emerytur górniczych, niezwykle kosztownych dla finansów państwa.

Wcześniej dla wybranych

Autorzy projektu proponują, aby prawo do emerytur pomostowych uzyskały osoby urodzone po 31 grudnia 1948 r., które przez wejściem w życie reformy emerytalnej wykonywały pracę w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze. Osoby takie nadal muszą być zatrudnione w takich warunkach. Prawo do takich świadczeń uzyskają osoby, które łącznie spełniają następujące warunki:

- ukończyły co najmniej 55 lat (kobieta) lub 60 lat (mężczyzna),
- mają okresy składkowe i nieskładkowe wynoszące co najmniej 20 lat (kobieta) lub 25 lat (mężczyzna),
- okres pracy w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze wynosi co najmniej 15 lat.

Droższa praca

Jedynie piloci, górnicy, kontrolerzy ruchu lotniczego, pracownicy morskich portów handlowych, hutnicy, nurkowie i ratownicy mogą liczyć na skrócenie okresu pracy o dodatkowe 5 lat. Emerytury pomostowe będą wypłacane tylko do dnia osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego. Natomiast osoby tracące prawo do wcześniejszych emerytur, np. nauczyciele, otrzymają rekompensaty doliczone do kapitału początkowego.

Autorzy prezydenckiego projektu proponują, aby pieniądze na wypłaty emerytur pochodziły z wpłat pracodawców zatrudniających osoby w szczególnych warunkach lub szczególnym charakterze. Za każdego zatrudnionego w szkodliwych warunkach, pracodawca będzie musiał zapłacić z własnych środków składkę w wysokości 8,12 proc. podstawy wymiaru, od której są obecnie odprowadzane składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe określone w systemie ubezpieczeń społecznych.

W praktyce oznacza to wzrost kosztów pracy. Natomiast budżet państwa ma gwarantować ich wypłatę. W razie śmierci osoby pobierający emeryturę pomostową, rodzina uzyska prawo do renty rodzinnej.

Bożena Wiktorowska
bogda417-01-2006 07:47:22   [#35]

wtorkowy przegląd

http://miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,3115754.html
bogda422-01-2006 08:25:36   [#36]

finał sprawy

 http://wiadomosci.onet.pl/1307232,2677,kioskart.html
Majka27-01-2006 15:20:52   [#37]
27 stycznia 2006
Pomysły, pomysły, pomysły...

Egzaminów z języków obcych po podstawówce i gimnazjum chce Krystyna Szumilas, zajmująca się w gabinecie cieni PO edukacją.

Ten pomysł zgłosiła wczoraj podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, kiedy rozważano raport NIK o warunkach nauczania języków obcych w szkołach publicznych.

Tylko w co siódmej polskiej szkole języki obce są uczone we właściwy sposób - stwierdziła NIK. Największe mankamenty to brak odpowiednio przygotowanych nauczycieli oraz zbyt liczne grupy, w których odbywa się nauka. Na dodatek polskie dzieci później niż w innych krajach Unii, bo dopiero w wieku 10 lat, rozpoczynają obowiązkową naukę języka obcego.

Zdaniem posłanki Szumilas, egzaminy zewnętrzne dobrze sprawdzają jakość pracy szkoły, warto więc pomyśleć o wprowadzeniu takich egzaminów z języków obcych wcześniej niż na maturze.
asia27-01-2006 16:58:59   [#38]
Dobre liceum za łapówkę

Roman Daszczyński, Krzysztof Wójcik, Gdańsk 27-01-2006, ostatnia aktualizacja 26-01-2006 20:34

Za kamerę cyfrową albo dziczyznę można było w Gdańsku załatwić dla dziecka miejsce w renomowanym liceum. Policja ma nagrania korupcyjnych transakcji. Teraz funkcjonariusze przeszukują szkoły, poszukając dodatkowych dowodów

1-->


Policjanci z wydziału antykorupcyjnego Komendy Wojewódzkiej w Gdańsku wkroczyli do ośmiu gdańskich szkół średnich. Z sekretariatów zabrali listy rekrutacyjne i inne dokumenty dotyczące naboru do obecnych pierwszych klas - m.in. świadectwa i wyniki egzaminu gimnazjalnego kandydatów. Funkcjonariusze zbierają dowody przyjmowania uczniów za łapówki.

Śledztwo zaczęło się od błahej historii. W marcu 2005 r. Wiesław Chmura, dyrektor Międzyszkolnego Ośrodka Kultury Fizycznej w Gdańsku, zamówił u rzemieślnika drzwi do biura. Przy okazji zażądał desek na płot do swej prywatnej posesji. Rzemieślnik dostarczył deski za darmo, za to zawyżył fakturę dla ośrodka. Ktoś doniósł o tym policji, ta założyła Chmurze podsłuch.

Efekty przeszły oczekiwania. Okazało się np., że Chmura prowadzi więcej nielegalnych interesów, a w nagranych rozmowach przewija się nazwisko jego przełożonego - dyrektora wydziału oświaty urzędu miasta Krzysztofa Mincewicza. Podsłuch założono więc i tu.

Dzięki temu prokuratorzy dowiedzieli się, że do dyrektora Mincewicza wydzwaniają rodzice i proszą o przyjęcie swoich pociech do renomowanych liceów. Mincewicz się zgadza. Przez telefon poleca dyrektorom szkół, by przyjmowali wskazane przezeń dzieci bez względu na ich słabe świadectwa z gimnazjum.

Ze stenogramów rozmów wynika, że jeden z rodziców odwdzięczył się kamerą cyfrową za kilka tysięcy złotych. Inny, myśliwy, obiecywał dziczyznę.

Mincewicz uzgadniał też telefonicznie łapówki za inne, niezwiązane ze szkołami usługi, m.in. pomagał ustawiać przetargi. Został aresztowany pod koniec grudnia - zarzucono mu przyjęcie blisko 35 tys. zł.

Osiem namierzonych szkół

Od połowy stycznia policjanci zaczęli odwiedzać szkoły, których dyrektorzy rozmawiali z Mincewiczem.

- Potwierdzam, że na polecenie prokuratury policja przeszukiwała osiem szkół ponadgimnazjalnych - mówi Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. - Wyjaśniamy, czy w ubiegłym roku przeprowadzano tam prawidłowo rekrutację. W tej chwili przesłuchujemy członków komisji rekrutacyjnych i zbieramy materiały dowodowe.

Nikt w prokuraturze nie potwierdza, że to właśnie dyrektorzy tych ośmiu szkół zgodzili się przyjąć wskazane przez Mincewicza dzieci. Jednak policja szuka tam dowodów potwierdzających nielegalne wpisywanie dzieci na listy rekrutacyjne do liceów.

Jedną z przeszukanych szkół jest gdańska "jedynka". To szkoła zajmująca od lat miejsce w pierwszej trójce pomorskich liceów, jej absolwentami są m.in. Donald Tusk, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz i Aleksander Hall.

Funkcjonariusze wydziału antykorupcyjnego przesłuchiwali już dyrektora szkoły Andrzeja Nowakowskiego.

- Nie mam sobie nic do zarzucenia - mówi "Gazecie" Nowakowski.

Jan Główczewski, odpowiadający w gdańskim kuratorium za nadzór nad liceami, o policyjnej akcji dowiedział się od nas.

- My, jako kuratorium, nie zauważyliśmy żadnych nieprawidłowości przy ubiegłorocznej rekrutacji - mówi.



Korupcja schodzi w dół?

To już druga afera rekrutacyjna w Gdańsku. Półtora roku temu "Gazeta" ujawniła, że na Wydział Prawa Uniwersytetu Gdańskiego po znajomości przyjmowano dzieci prawników i lokalnych VIP-ów. Dla mających lepsze wyniki egzaminacyjne "zwykłych" kandydatów zabrakło miejsc. Po naszych tekstach część skrzywdzonych przyjęto na uczelnię.
bogna27-01-2006 17:15:31   [#39]

za dziczyznę ;-)

DYREK27-01-2006 17:21:34   [#40]

Polski belfer zblogowany

"Dostęp do tej i innych stron w Internecie, na których obraża się ciało pedagogiczne, jest prosty. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę jakikolwiek wulgaryzm i dodać słowo „nauczyciel”."

http://www.express.bydgoski.pl/look/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=2&NrArticle=20506&NrIssue=207&NrSection=80

Majka27-01-2006 18:12:43   [#41]
"- Właśnie czytam książkę, „Rewolucja w uczeniu”. Jej autor pisze, że dzisiejszy uczeń czterokrotnie wyprzedza nauczyciela w posługiwaniu się zdobyczami najnowszej techniki - mówi Jan Światłowski, kujawsko-pomorski wicekurator oświaty.
- Nauczyciel, który nie radzi sobie z uczniami rozmawiającymi na lekcji przez komórkę, powinien zmienić zawód. Nie wiem, jak powinien się zachować(...)"

Ale na pewno nie powinien... itd, itp....

Ani profesor uczący studentów, ani kurator nie wiedzą JAK.  Nauczyciel ma wiedzieć. Jeden w tym artykule wie: trzeba mieć charyzmę :)
A tylesmy się rano nadebatowali o profesjonalnej pomocy dla nauczycieli.... ;)
grażka28-01-2006 01:06:04   [#42]

nauczyciel na kasie

http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,3135262.html
Maelka28-01-2006 02:29:48   [#43]

A już myślałam, że...

... podwyżka jakaś.

;-)

grażka28-01-2006 11:15:58   [#44]

niusy zestawione razem...

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3134978.html
Maelka28-01-2006 11:29:55   [#45]

OK, zestawiamy dalej:

http://wiadomosci.onet.pl/1249730,12,item.html

Ogólnoeuropejski kryzys wychowania i nauczania?

:-(

grażka28-01-2006 11:39:07   [#46]

Promowanie autorytetów:

http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=18011&wid=8168465&rfbawp=1138444708.357&ticaid=1fb4

http://media.wp.pl/wiadomosc.html?kat=9912&wid=8168456

http://media.wp.pl/wiadomosc.html?kat=43114&wid=8168445

 

Daję spokój - mam dość.

Maelka28-01-2006 12:06:27   [#47]

O matko!

:-(

Gaba28-01-2006 15:07:50   [#48]

Rośnie agresja wobec nauczycieli

 
Coraz więcej nauczycieli w Belgii ubezpiecza się na wypadek zaatakowania przez uczniów. Media w tym kraju poświęcały ostatnio wiele miejsca przypadkom agresji w szkołach.
Ofiarami częściej są nauczyciele niż uczniowie. Niektóre gazety alarmowały, że zaczyna to być palący problem, bo niepokojąco szybko wzrasta liczba przypadków agresji wychowanków. Najwięcej przypadków przemocy jest - co ciekawe - w szkołach podstawowych, choć w liceach ta liczba też ostatnio wzrosła.

Według danych flamandzkiej telewizji VRT, kilka lat wcześniej przeciwko agresji w szkołach ubezpieczało się 10 tysięcy nauczycieli. Teraz chętnych jest 26 tysięcy. Zwykłe ubezpieczenie gwarantuje odszkodowanie w przypadku utraty zdolności do pracy. Nauczyciele wolą jeszcze zapłacić dodatkowe 25 euro rocznie, na wypadek gdyby padli ofiarą przemocy w szkołach i poza nią.
Grzegorz G28-01-2006 15:58:50   [#49]

Już nas biją...

Znalezione przed chwilą:
 
i co dalej...?
Instytut pomoże??
Marek Pleśniar28-01-2006 16:13:12   [#50]

nie

ale brzmi dumnie

a wychowanie to musi być powód do dumy

strony: [ 1 ][ 2 ] - - [ 34 ][ 35 ]