Forum OSKKO - wątek

TEMAT: monitoring zadań domowych
strony: [ 1 ]
OLGIE05-02-2016 18:54:52   [#01]

zbieram myśli i materiały do analizy zasadności  zadań domowych

- proszę o Wasze sugestie, ktoś może robił coś takiego?

- opracowuję obszary, kryteria oglądu problemu

Pytać będę nauczycieli, uczniów i rodziców, powstanie jednostronnicowy raporcik z rekomendacjami do zmian, stagnacji lub rozwoju.

 

Proszę o opinie nt. Waszych doświadczeń, wskazówki bibliograficzne.

- Dziękuję

AsiaJ07-02-2016 00:26:24   [#02]

Robiłam monitoring przez 2 miesiące.

Nauczyciele wpisywali jakie zadania zadają.

Mam materiał z każdej klasy.

Podsumowuję właśnie...

edithael07-02-2017 19:18:06   [#03]

OLGIE, AsiaJ, jakie macie wyniki tego monitoringu?

Osobiście jestem coraz bardziej przekonana, że zadania domowe to więcej szkody niż pożytku...

Adaa07-02-2017 19:44:47   [#04]

jestem bardzo ciekawa tych szkód

Moze chociaż ze trzy wymienisz edithael?

Dante07-02-2017 19:53:19   [#05]

Zasadne byłoby podzielenie przedmiotów  na te z dużą i z małą liczbą godzin tygodniowo.

W przedmiotach z 1,2 godz. tyg. zadania domowe to dodatkowe ćwiczenia do lekcji oraz poszerzanie wiedzy. 

Dotychczasowe egzaminy gimnazjalne z przedm. przyrodniczych pokazują, że wszystko się może zdarzyć. Każde dodatkowe zadanie zwiększa szanse. Więc zadajemy i co najmniej omawiamy rozwiązania na następnej lekcji.

 

 

 

edithael07-02-2017 20:13:09   [#06]

Szkody zadań domowych:

1) największy minus, z którego wynika wiele innych: zajmują zbyt dużo czasu (jest ich za dużo), który dziecko mogłoby poświęcić na życie rodzinne, towarzyskie, rozwój hobby; dzieci wracają po lekcjach (często ok. 16-ej) i siadają do lekcji na kolejny dzień; dziecko przemęczone nauką jest coraz mniej nią zainteresowane;

2) ustawiają rodziców w roli nauczycieli, jeśli dziecko nie umie samo odrobić zadania (a w takim wypadku dziecko powinno iść do szkoły bez zadania, żeby nauczyciel wiedział, że nie potrafiło odrobić);

3) często nie są sprawdzane przez nauczyciela, często tylko wyrywkowo więc jak uczeń zrobi zadanie źle to często nawet o tym nie wie;

Dużo więcej można poczytać np. tutaj:

http://forsal.pl/artykuly/902166,ibe-wiecej-prac-domowych-wcale-nie-oznacza-lepszych-wynikow-w-nauce.html


http://www.juniorowo.pl/co-masz-zadane-kiedy-zycie-rodzinne-kreci-sie-wokol-zadan-domowych/

Szukam plusów zadań domowych, pewno takie są, pewno w dużej mierze zależą od samych zadań i od podejścia nauczyciela.


post został zmieniony: 07-02-2017 20:15:39
AsiaJ07-02-2017 22:26:41   [#07]

Może warto się zastanowić, po co zadaję zadanie uczniom?

Jaki cel spełnia zadanie? Co chcę w ten sposób osiągnąć?

 

Marek Pleśniar08-02-2017 08:15:44   [#08]

moje ulubione polskie czarnobialstwo;-)

"prace domowe są zuem (od którego przestają się nieść kury, a ci co nie odrabiają - muszą obrywać pasem w pięty oraz  klęczeć na grochu)" - kontra: "prace domowe są cudne (bo tak)"

no i zależy jak tam wiatry wieją, raz tak raz tak


post został zmieniony: 08-02-2017 08:17:56
katarzyna3008-02-2017 09:04:01   [#09]

A jak z językiem angielskim? Czy uczeń jest w stanie nauczyć się słownictwa tylko na lekcji? Trzeba systematycznego uczenia się na pamięć i sprawdzania stopnia i jakości nauczenia się. Jak rozwijać umiejętność samodzielnego redagowania tekstu? Zaraz mi tu ktoś odpowie, że jest translator.

Język angielski jest w uprzywilejowanej sytuacji, ponieważ z reguły jest pierwszym językiem i ma najwięcej godzin/tyg. A co z drugim językiem, gdzie ilość godzin jest mizerna? Wg w/w propozycji będą narastały zaległości w zastraszającym tempie.

Coś mi się zdaje, że prywatne szkoły językowe lub korepetytorzy już zacierają ręce.

AsiaJ08-02-2017 13:07:49   [#10]

A dlaczego uczniowie zadań nie odrabiają, Marek, jak myślisz?

Stefan Wlazło11-02-2017 12:05:57   [#11]

Problem zadań domowych jest złożony. Z jednej strony nikt nie wątpi, że wykonywanie pracy domowej przez ucznia utrwala jego wiedzę i umiejętności, (bardzo dobry przykład - opanowywanie słownictwa w języku obcym), z drugiej zrozumiała niechęć uczniów do odrabiania tych zadań (zajmuje im duzo czasu, chcieliby robić cos innego). Kiedyś bilansowałem czas pracy domowej przewidywanej przez nauczycieli przedmiotów (to było liceum) z rzeczywistym czasem pracy uczniów. Różnice były spore, uczniowie potrzebowali znacznie więcej czasu niż przewidywali to nauczyciele, wyjątkiem byli uczniowie bardzo zdolni. To może jedna z przyczyn niechęci uczniów do odrabiania zadań domowych - ich nadmiar. Są  badania udowadniające, że praca domowa polskich uczniów to kilkanaście godzin codziennie. Nie ma zatem co się dziwić, że nie chcą zadań odrabiać lub czynią to niechętnie. A może zadawać zadania bardziej złożone na kilkanaście dni i nie jednocześnie z kilku przedmiotów? Nie jestem zwolennikiem nie zadawania, gdyż podstawy programowe nakładają obowiązek  opanowania przez uczniów pewnych treści. Marzy mi się szkoła całodzienna. Do obiadu, np. do 13.30 - lekcje, po obiedzie godzinny  relaks (różnorodny), a potem w szkole odrabianie zadań domowych, przy wsparciu drugiej zmiany nauczycieli, np z tych zwalnianych z powodu niżu. Po odrobieniu zadań, około 16,00  powrót uczniów  do domu bez teczek. Oczywiście przy realizowanej polityce oświatowej kolejnych rządów i także obecnego MEN-u, to utopia, ale pomarzyć można. Pozdrawiam serdecznie Stefan

Marek Pleśniar11-02-2017 21:31:16   [#12]

a za cóż chcesz tak karać Stefanie te dzieci siedzeniem w szkole od rana do czwartej? :) Taż to czterdziestogodzinny tydzień pracy. A przecież praca dzieci jest zakazana u nas od czasów Łyska z pokładu Idy


(zwłaszcza że nauczyciele tyle w szkole też  nie siedzą)

JarTul11-02-2017 21:34:47   [#13]

Bo nauczyciele w szkole pracują, a uczniowie się uczą... chociaż w ramach tej pracy rzeczywiście, szczególnie uczniowie sporo siedzą :-)

Leszek11-02-2017 23:24:34   [#14]

#11 czy spytać uczniów o opinię na temat tak zorganizowanego dnia "pracy",

wszak pracują

Pozdrawiam 

Stefan Wlazło12-02-2017 13:47:22   [#15]

Marku - bycie w szkole jest karą dla ucznia? To myślimy o zupełnie różnych szkołach, dzieciństwo spędziłem w szkole francuskiej, własnie do niemal 17,00, uczyłem się tam,. odrabiałem lekcje, rozwijałem różne zainteresowania, poznawałem to wszystko, co Francuzi nazywają "patrimoine" i byłem w szkole szczęśliwy, nie chciałem wracać do domu, z różnych powodów, o których nie będę pisał, ale warto zastanawiać się do jakich działań uczeń ucieka od szkoły. Zakładam, że szkoła może być miejsce atrakcyjnym dla ucznia, ale trzeba ją uwolnić od kilku podstawowych rzeczy, po pierwsze od oceniania na stopnie, po drugie od podziałów na klasy wedle roczników, po trzecie od sztywnej siatki przedmiotów nauczania, a dokładniej idzie mi o możliwość tworzenia klas autorskich, ale nie z jednego przedmiotu, tylko prowadzonych w ramach pewnych koncepcji, np szkoła realizująca bloki tematyczne poza murami szkoły i sporo innych znaczących zmian można by wprowadzić. Natomiast, zapewne w wielu obecnie funkcjonujących szkołach są one katorgą dla uczniów i dlatego trzeba je zmieniać a nie godzić się z tym,  że kontynuują dziewiętnastowieczny model szkolnictwa.

Pozdrawiam Stefan

eny12-02-2017 14:17:34   [#16]

Stefan na Szefa MEN ! ;-)

Pięknie  Stefan ale w sferze marzeń, życzeń ...

;-(

Stefan Wlazło12-02-2017 14:59:36   [#17]

Eny, tylko marzenia tworzą postęp, najczęściej są to rewolucje, np rewolucja francuska stworzyła nowy ład społeczny, rewolucja przemysłowa - zmieniła działania ludzi, wynalazek pisma to też była rewolucja, trochę się zastanawiam nad pozytywnymi skutkami rewolucji październikowej, historycy - pomóżcie. J. Steinbeck kiedyś napisał takie motto do swoich "Gronów gniewu". Lękajcie się czasów, kiedy ludzie nie zechcą żyć dla idei. Wierzę, że miał na myśli idee pożyteczne dla świata. Eny - pozdrawiam Cię najserdeczniej. St.

AnJa12-02-2017 15:45:20   [#18]

Tego o czym pisze Stefan nie zrobi się centralnie - odgórne zadekretowanie nie zadziała.
W kilku  znanych mi z realu szkołąch świetlice funkcjonują od 7 do 18, uczęszcza do nich ponad 50% uczniów, spora część z nich w świetlicy spędza ponad 4 godziny.

W takich szkołach można model proponowany przez Stefana wprowadzić od zaraz i bez generowania dodatkowych kosztów.

Marek Pleśniar12-02-2017 15:58:56   [#19]

Nie karą Stefanie:-) Ale pracą.
Więc przypomnijmy, że praca dzieci jest zakazana podobno;-)
Uczniowie pracują. Są zmęczeni po całym dniu. Jak każdy
Dlatego trzeba im dać czas wolny, dom, nudę. Odpoczynek.

Roman Langhammer12-02-2017 16:35:32   [#20]

...komputer, laptop, tablet, smartfon...

 

Wy serio z tymi zadaniami domowymi?

Jestem w miarę młodym człowiekiem (34 lata) i do szkoły chodziłem nie tak dawno... wierzcie mi, zadania domowe to nie kamieniołom... a co mają innego robić? Szlajać się? Grać w "ubieranki"...? w ten sposób przynajmniej część uczniów ma zapewniony czas "po lekcjach", gdy nikogo nie ma w domu, a gdyby nie zadanie, to czas przeznaczyliby na... właśnie... komputer, laptop, tablet, smartfon...

Stefan Wlazło12-02-2017 16:50:02   [#21]

Czyli wedle Ciebie Marku uczenie się to praca? Wobec tego całe życie pracowałem znacznie więcej niż przepisy pracy. Dla mnie uczenie się, to nie praca - drogi Marku - ale przyjemność, szczęście. A kto nie chce się uczyć, niechaj spełnia minimalne wymagania, ale potem niech nie narzeka, że mu się w życiu nie udało. Stwarzajmy uczniom różnorodne  szanse, na miarę ich możliwości i ambicji, a nie wychowujmy wszystkich wedle jednakowego toru. pomijam, jak wiele rodzin jest edukacyjnie bezwartościowych, ale także wśród wartościowych  są liczne rodziny, w których się myśli starymi kategoriami poznawczymi. Im mniej czasu dzieci przebywają w tych rodzinach a więcej w szkole, tym dla ich przyszłości lepiej. Nie oznacza to jednak negowania przeze mnie wartości rodzinnego życia, np wspólnych świat, wycieczek (jeśli mają pieniądze), mądrych rozmów. To konieczne,ale młodzi ludzie są już inni, ukształtowani w znacznym stopniu przez świat wirtualny, co oczywiście mi się nie podoba, ale szkoła łatwiej sprosta współczesnym wyzwaniom wychowania niż rodzice. Czy wychowaniem w rodzinie jest to, że uczeń spędza czas w swoim pokoju lub miejscu odosobnionym i siedzi non stop w Internecie? Wychowanie polega na obserwowaniu i ocenianiu działania, a także na współdziałaniu, dlatego pierwszym wychowawcą są w rzeczywistości nauczyciele, gdyż współuczestniczą w działaniach uczniów i nie możemy mówić, że w obecnych czasach tylko rodzice są odpowiedzialni za wychowanie. I szokuje mnie, że uznajesz nudę  za wartość w życiu młodego człowieka. Ma być wciąż kreatywnie myślącym człowiekiem, bo tylko wtedy zmieni swój i nasz świat na lepsze,a nie wtedy, gdy nie myśli i nic nie robi. Pozdrawiam Stefan

Marek Pleśniar14-02-2017 10:46:35   [#22]

o, już znalazłem - chyba o to mi w tym wszystkim chodzi

kradniemy dzieciom czas, one powinny go mieć dla siebie, zwyczajnie się ponudzić, pogadać z psem, rodzicami

jak dla mnie szkoła wystarczy na max 6h dziennie - a i tak będzie to prawie 40-godzinny tydzień pracy i wskazana byłaby w środku tego czasu (odjęta z puli) godzina przerwy na porządne drugie śniadanie i zabawę, kontakty z rówieśnikami

śniadanie oczywiście dla wszystkich, na koszt państwa


post został zmieniony: 14-02-2017 10:48:05
Ama14-02-2017 21:43:47   [#23]

Największą porażką zadań domowych jest to, że nauczyciele ich nie sprawdzają, nie komentują i nie tłumaczą. Wyrywkowo ewentualnie stawiają oceny za ich brak (lub obecność). To bardzo demotywujące od zawsze.

Dodatkowo mam pytanie: Czy sensem jest uczniowi zadawać ćwiczenia w zeszycie ćwiczeń do domu, skoro i tak wszyscy wiemy i akceptujemy (my - rodzice, my - uczniowie i my - nauczyciele), że odpowiedzi przepisze (bez sprawdzania) własnie z Internetu? Ale sumienie jakby czystsze i samozadowolenie w górę - uczeń ma piątkę, nauczyciel jest spełniony, bo zadaje ćwiczenia do domu, wiec dobrze uczy a rodzice maja święty spokój i cieszą się, bo dziecko grzecznie odrabia lekcje - bzdura i patologia.

AnJa15-02-2017 08:16:02   [#24]

Problem właśnie chyba nie w tym, czy i ile pracy domowej ale po co i jakiej.

I to, co napisała Ama bardzo przystaje do moich refleksji- nie tylko w temacie prac domowej ale całości tego, co się w szkole dzieje.

Stefan Wlazło15-02-2017 15:50:01   [#25]

Problem właśnie chyba nie w tym, czy i ile pracy domowej ale po co i jakiej.

PODPISUJĘ SIĘ OBURĄCZ, A CO GODZIN PRACY UCZNIA W TYGODNIU, TO ŚREDNIO 6 GODZIN LEKCYJNYCH  x ,45 MINUT = 270 MINUT, CZYLI  4,30 GODZINY ZEGAROWEJ DZIENNIE x 5 DNI 22 GODZINY I 30 MINUT, TO DO 40 GODZIN JESZCZE SPORO BRAKUJE. Chyba że źle policzyłem. Oczywiście, w szkole z obiadem wspólnym z nauczycielami (szwedzki stół), jak w Finlandii i relaksem popołudniowym oraz odrabianiem lekcji dojdzie do 30 - 40 godzin w tygodniu,ale takich szkół u nas nie ma. Ustalenie rzeczywistego czasu pracy domowej ucznia musiałby polegać na obserwacji  ze stoperem w ciągu miesiąca, choć i miesiące roku szkolnego nie są równe w obciążeniach uczniów. Wszelkie wnioski wynikające z wypowiedzi uczniów o czasie ich pracy domowej budzą wątpliwości albo inaczej; są mało rzetelne. Na pewno należałoby ustalać uczniom indywidualne zadania domowe, jak to jednak zrobić w takiej liczbie uczniów, a może dawać uczniom zadania na trzech poziomach trudności do wyboru? Pozdrawiam Stefan

UWAGA!
Nie jesteś zalogowany!
Zanim napiszesz odpowiedź w tym wątku, zaloguj się!
Dopiero wtedy będziesz mógł/mogła wysłać wprowadzony komentarz na forum.
Jeśli nie masz jeszcze założonego konta na forum, załóż je.
Logowanie i/lub zakładanie konta.

strony: [ 1 ]