Forum OSKKO - wątek

TEMAT: Roztargnienie zwane wiosennym lub Alzhaimerem:))
strony: [ 1 ][ 2 ]
krystyna21-03-2005 19:55:15   [#51]

mroźna zima, późny wieczór, dialog starego - mojego osobistego małżeństwa, takiego, co to się rozumie bez słów...

świadek wymiany małżeńskiej myśli - nastoletni syn

- zamyślony mąż: która godzina ?

- znająca go na wylot żona: minus osiem stopni !

- syn: deczko się przestraszył...

P.S.

wiedziałam, że myślał: zapali rano, czy nie zapali......

hania21-03-2005 20:03:53   [#52]

KRYSTYNA

:-))))))))))))))))))
Marek Pleśniar21-03-2005 20:34:51   [#53]
matko:-)
2katarzyna21-03-2005 21:05:56   [#54]

Aleśmy zakręceni

A mnie się zdarzyło upuścić długopis, podnieść go i powiedzieć samej sobie "dziękuję".
jzzg23-03-2005 18:47:35   [#55]
Koleżanka zamówiła sobie wizytę u ginekologa. Miała tam pójść bezpośrednio po lekcjach. Mając świadomość, że nie zdąży się odświeżyć, wrzuciła do torebki dezodorant. Bezpośrednio przed wyjściem do lekarza użyła go, a potem biegiem do przychodni. Dziwiło ją tylko, że lekarz dziwnie na nią patrzył. Czując się skrępowana, zaczęła się tłumaczyć, że się spieszyła, że prosto z pracy... On na to, że nic wielkiego, że nie trzeba było. W domu dopiero zorientowała się, że zamiast dezodorantu użyła brokatu.
Adaa23-03-2005 19:30:10   [#56]

cale szczęscie

że nie miala w torbie sztucznego sniegu...

no dobra..jzzg jestes kobietą?...nie  niemozliwe;-)

sialka23-03-2005 20:35:36   [#57]

Kilka lat temu kiedy mój najmłodszy syn chodził jeszcze do przedszkola, jadąc do pracy woziłam go i dwoje innych dzieci do przedszkola znajdującego się w innej wiosce.

Pewnego razu gdy samochód nie chciał zapalić koleżanka stwierdziła żebym wsiadała a ona mnie popchnie. Tak się też stało - samochód ruszył. Byłam taka szczęśliwa, że czym prędzej pojechałam. Całą drogę zastanawiałam się dlaczego te dzieci siedzą tak cicho. Na miejscu okazało się, że poprostu zostały na parkingu przed domem.

Elusia24-03-2005 11:46:30   [#58]

Mój mąż ze starszym synem w czasie ferii pojechali na narty. Nocowali u kuzyna w górach a na narty wybierali się do Słowacji (0,5 godziny jazdy). Rano zapakowali się do auta kuzyna i ruszyli. Przed wyjazdem z posesji kuzyn zapytał "Gogle macie?" "Mamy!" "No to w drogę". Przyjechali na parking, kuzyn wszedł do sklepu, mąż podszedł do bankomatu. Wziąl te korony, podchodzi do samochodu i ..... przypomniało mu się, że nart nie przepakowali z naszego samochodu do samochodu kuzyna;-)))

No cóż, ponieważ nie było daleko, wrócili się po nie. Już po polskiej stronie skasowali płot proboszczowi (tzn. dwie sztachety, ale urwali rejestrację i stłukli światło). Zabrali narty, przydrutowali rejerstrację i spowrotem na granicę. Celnik mówi, że przecież przed chwilą już wjeżdżali do Słowacji... Ale ich nie wpuścił (auto niesprawne). Dopiero na drugi dzień udało im się trochę pozjeżdżać.

Od czasu ferii to ulobiona historyjka opowiadana podczas spotkań rodzinnych ;-)))

Ela28-03-2005 09:14:09   [#59]

Uczniowie i nie tylko

Znalazłam przypadkiem i wklejam ku poprawieniu humoru. A swoją drogą to uczniowie nas jednak słuchają ?

Powiedzonka
Powiedzonka naszych nauczycieli



- Przyszedłeś do szkoły na nogach?
- A co to? Ochotnicy na wojnie wyginęli?
- Wypluj gumę, bo będziesz miała krzywy zgryz i żaden chłopak cię nie pocałuje!!!
- Te godziny masz nieusprawiedliwione i żadne usprawiedliwienie ich nie usprawiedliwi.
- Przyjaciele, wszelkie ściągactwo będzie tępione.
- Co ty, zgłupłeś?!
- Nie patrz tak na mnie, bo będę miała wyrzuty sumienia.
- Dziewczyny, ja z was zrobię mężczyzn!
- Sprawdzian to nie jest telegram do cioci, żeby oszczędzać słów!
- Ręce i nogi opadają, jak się was słucha!
- Wolałabym orać pole, niż was uczyć!
- Chłopcy, nie noście rąk w kieszeniach i nie grajcie sobie w bilard.
-Zostały mi już tylko dwie najgorsze grupy:wy i więźniowie.




- Do jasnego groma, czy tutaj już nikt nie myśli?
- Niemcy mówią o swoim języku z dumą:oj, bo zaraz kichnę.
- Włączyć zapałkę.
- Odwróć się twarzą do buzi...
- Jak się tworzy kropla, która robi kap?
- Jak używacie miotacza śmietany...
- Rozrabiacie jak zając w rajtuzach.
- Jest 9 wzorów, które musicie umieć, oprócz tych, które musicie umieć.
- Na prośbę uczniów o przesunięcie klasówki nauczyciel odpowiedział: - Dobrze, napiszecie za 10 minut.
- Gdyby głupota miała skrzydła, dawno byście odlecieli.



- Co za klasa, przecież ja was nigdy niczego nie nauczę, jeżeli samej mi się pląta.
- Podczas lekcji nie lubię konkurencji (w mówieniu).
- Chłopcy, nie noście rąk w kieszeniach i nie grajcie sobie w bilard.
- No nie, kompletny odlot.
- Hej, głowa cię boli?
- Ślimaczycie się, jak te ślamazary!
- Tak właśnie stawiacie przecinki logicznie - czyli nielogicznie.
- Jesteście takim miniastym towarzystwem.
- ...pincet siedemdziesiąt.
- Dlatego, że żujesz gumę masz taką krótką pamięć.



- Z wami to nie jest tak źle...
- Oj żebyś się ze śmiechu nie zaśmiał.
- Pani profesor, ale przy mapie jest tylko jeden sznurek.
- To zrób z niego dwa i powieś na jednym.
- Zamknij drzwi i wyjdź z drugiej strony.
- Praktycznie można powiedzieć (przerwa), praktycznie można powiedzieć on zmarł.
- Tak jak już powiedziałam, praktycznie można powiedzieć...
- Zostały mi już tylko dwie najgorsze grupy:wy i więźniowie.
- Posłuchajcie z tablicy.
- Meble możecie przestawiać u siebie w domu, a nie u mnie.



- Mam nadzieję, że wiecie jak lubię powtórkę z rozrywki.
- Przyjmijmy pozycję siedzącą.
- Krzysiu, jesteś w swej flegmatyczności zbyt szybki.
- Wasza matura będzie maturą sprawnych inaczej.
- Aniołeczku, bo cię zmasakruję.
- Któs was opuszcza, potem wraca na zasadzie porucznika Columbo.
- Jak to jest sonet, to ja nazywam się Wedel.
- Pójdziemy teraz po dołku myślenia, którym ty idziesz.
- Dlaczego na lekcje przychodzicie w ubraniach?
- Kto chętny niech podniesie rękę. Nogi też mile widziane.


- Ja tu z wami kompletnie zidiociałam.
- Jak to, nie wiesz co dostałeś? Stopień dostałeś!
- Wstań głośno i powiedz!
- Ja mam znowu okres, a wy jeszcze nie macie stopni.
- Rozróżniasz pojęcie bieguna i elektrody? Elektroda to elektroda, a biegun to biegun.
- Niech was gęś kopnie, a świnia powącha!
- Oszczędzę ci chyba wrażen związanych z przejściem do następnej klasy.
- Weźcie se te kapcie do serca.
- To, że noszę okulary nie znaczy, że jestem głucha!
- Zaraz kogoś wyrzucę za drzwi, bo Jacek od rana rozrabia.



- Wszyscy wychodzą, reszta zostaje.
- Klasa chodzi po klasie i nie zwraca uwagi na moje uwagi.
- Na następnej lekcji bedę latać.
- Żeby było szybciej to jedną ręką będę pisać, a druga mówić.
- Ponieważ mamy zaległości do wojny przystąpimy później.
- Nie będę wam piąty raz powtarzać! Mówiliśmy o tym już trzy razy!
- Przypomnij mi, że mam ci wstawić tę pałę do dziennika!
- Kto mi tam trzaska dziobem? Zamknij się i przejdź na odbiór!
- Jesteś durny aż się kurzy.
- Wyglądasz jakbyś środki toksyczne jadła.



- Gadam do was jak mur do ściany.
- A gdy już dostaniecie Nobla, nie zapomnijcie pana od fizyki...
- Ale to na za chwilę.
- Jesteście kompletne dno! To trzeba plutonu egzekucyjnego, żeby zrobić porządek.
- Wstań i zobacz jak siedzisz!
- Dzień bez klasówki - to dzień zmarnowany.
- Niby po cichu, ale krzyczycie.
- Spójrzcie na tej mapie na teren zkropkowany kreskami.
- W tym dniu będzie wolny dzień.
- Nie niszcz tej czaszki! Kiedyś będziesz tak wyglądał...



- Mów głośniej, bo wszystko ci w brodzie zostaje (do ucznia z brodą).
- Mówisz jak Zagłoba przy szatkowaniu kapusty.
- Zachowuj się jak człowiek, to nie jest stadion piłkarski. Przestań wreszcie, bo dostaniesz żółtą kartkę.
- Zaraz sprawdzisz, cz z drugiej strony drzwi się zamykają.
- Właściwie rzecz biorąc, praktycznie można powiedzieć...
- Ta cienka, niebieska, gruba linia przedstawia zarys państwa.
- Powinieneś składac papiery do Jurinka, bo tylko do cyrku się nadajesz.
- To twoja ostatnia szansa. Umawiam się z toba na ustną poprawę.
- O czym właściwie rozmawiamy?
- Za chwilę rzucę w ciebie jeżozwierzem.



- No, co z tym Krzywym?
- Zerknijcie cichutko na swoje hieroglify.
- O Boże! Wy macie sekretarzy!
- Czy Batman jest bohaterem pozytywnym?
- Wy się zgłaszacie? Chyba klasy pomyliłam.
- Jeżeli spadnie na mnie 20kg. kamień, to czy nic mi się nie stanie?
- P:Kiedy będzie stan nieważkości? U:Gdy się uniosę i polecę do nieba.
- Zbliż do siebie te dwie laski.
- Jakby ktoś usłyszał jak ja wam tłumaczę, to by oknem wyskoczył.
- Ichu - chichu, prędzej Zdzichu!

Zapomniałam Was pokropić a to lany poniedziałek

bogda428-03-2005 09:38:20   [#60]
 Ło matko, a gdzie tak leją???
rzewa28-03-2005 09:46:06   [#61]

a to moje :-))

- To, że noszę okulary nie znaczy, że jestem głucha!

I to naet dość często mówię... :-)))

AnJa28-03-2005 11:09:51   [#62]
W kazimierzu .
AnJa28-03-2005 11:11:13   [#63]

Leją

Miało być : w Kazimierzu .

A inaczej to wszędzie.I wszystkich. W ub. roku nawet mnie za dziewice wzięli i poleli:-)
Ela28-03-2005 11:15:08   [#64]

bogda4 Tu tak leją

http://www.kazimierzdolny.pl/?more=174

 rzewa a mnie takie cośik się przypomina znajomego.. z hospitacji

Ponieważ mamy zaległości do wojny przystąpimy później.

Marek Pleśniar28-03-2005 13:19:48   [#65]

a nie lepiej tu na zywo?

;-)

Kamera - widok na Rynek
Kazimierz Dolny - obraz na żywo

AnJa28-03-2005 13:48:06   [#66]
Na żywo to najlepiej na żywo:-)
Ajcila28-03-2005 13:58:21   [#67]

AnJa

A przeżyłeś to na żywo?
AnJa28-03-2005 14:08:39   [#68]
Polewanie - też, ale nie w Kazimierzu:-)

A w Kazimierzu przeżyłem cudo: 11 w nocy, pełnia lata, wszystkie bary otwarte i jeden klient.Ja.
Ajcila28-03-2005 14:12:46   [#69]

Och żyć nie umierać:-))))

Tylko czy tak samemu to smakuje?

AnJa28-03-2005 14:18:58   [#70]
Niezbyt.

Chociaż z tych emocji to ostro nawalony wróciłem - bo uznałem, że w tej sytuacji w każdym muszę chociaż 1 wypić:-)
Ajcila28-03-2005 14:28:54   [#71]

:-)))

I pewnieś ulitował się nad barmanami:-)

Dobra z Ciebie chłopina:-)

drops07-06-2009 19:04:09   [#72]
Przygotowując się do rady klasyfikacyjnej i przeglądając forum wpadłam na ten wątek i .....
Tak się uśmiałam, że aż płakałam:))))
Proponuję wszystkim przeczytać jeszcze raz te historyjki, dają naprawdę duuuużo pozytywnej energii:))
Pozdrawiam wszystkich!:))
Małgoś07-06-2009 19:27:45   [#73]

W cukierni na pl. Solnym we Wrocławiu idę sobie w kierunku lodów "na wynos" i widzę, że na wprost mnie idzie kobieta... jakby znajoma, więc się uśmiecham, ona też się usmiecha, Juz miałam radosnie sie przywitać, gdy zrozumiałam , że to ... JA  tzn. moje odbicie w wielkim lustrze na filarze

nina07-06-2009 19:31:45   [#74]
Potwierdzam drops masz rację. Świetna rozrywka na niedzielne popołudnie, zwłaszcza gdy "plucha" za oknem.
dota200207-06-2009 19:37:16   [#75]

Koleżanka na zakończenie Sylwestra przeszła we Wrocławiu z Ostatniego Grosza na Rynek w dwóch lewych kozakach. Jakież było jej zdziwienie, gdy w południe gospodarz imprezy odwiózł Jej prawy but ;)))

Wróciłam z pracy w pochmurny dzionek, bolała mnie głowa, o 16 położyłam sie i zasnęłam. Nagle obudzilam się, za oknem pełnia słońca godzina 7.45 - budzik z cyferblatem. Panika. Wszystko w domu fruwało...  samochód wyprowadzić z garażu, dojazd normalnie 7 minut, wtedy 5min. W trakcie jazdy podejrzanie mało samochodów i ludzi na ulicy. Pod szkołą szok!  Wszystko pozamykane. Okazało się, że pogoda nagle się poprawiła i była to 19.45 a nie 7.45.

Osobisty tato jeździł kiedys Wołgą. Pewnego dnia na parkingu w Poznaniu wsiadł do samochodu, zdziwiony, że taki bałagan (jego zasada - gdy zostawiasz samochód na parkinku wszystko z kabiny ląduje w bagażniku) niewiele myśląc zaczął wrzucać jakieś papcie, torebkę, czapkę na tylne siedzenie. Siedzi chwilę i coś mu nie pasuje. W samochodzie brak taksometru. Wysiadł, zamknął i czekał godzinę za właścicielem by go przeprosić za porządek jaki zrobił w samochodzie. Niestety musial odjechać bez przeprosin, bo do domu miał 2 h jazdy. Zdziwił sie właściciel.....    Po roku pułkownik wojska polskiego zatrzymuje go na drodze informując, że zatrzasnął kluczyki. Miał pecha - 8 Wołg, 8 kluczyków i dalej nie mógł otworzyć autka.


post został zmieniony: 07-06-2009 19:48:40
Maelka07-06-2009 19:42:58   [#76]
Małgoś :-))))
Maelka07-06-2009 19:44:29   [#77]
Dota :-)))
Małgoś07-06-2009 19:44:58   [#78]

Dota :-)))

bo ona w tych lewych butach to po Sylwestrze, albo frunęła, albo sie ...czołgała ;-)

dota200207-06-2009 19:49:31   [#79]
Szła i jeszcze holowała swojego ślubnego
dyrlo07-06-2009 19:50:51   [#80]
To znaczy, że kóraś z balowiczek w jednym prawym do domciu poszła?
dota200207-06-2009 19:52:48   [#81]
Druga para była gospodyni. Ten sam kolor. Biedaczka chciała iść w Nowy Rok do kościoła i ....nie mogła założyć jednego z kozaków
post został zmieniony: 07-06-2009 19:53:16
dyrlo07-06-2009 19:53:37   [#82]
No teraz to się upłakałam...
Marek Pleśniar07-06-2009 19:56:26   [#83]
no proszę jakie ciekawe a i skądś znajome historye:-)
dota200207-06-2009 19:57:38   [#84]
Znasz to z autopsji?
Marek Pleśniar07-06-2009 20:00:03   [#85]
swoją opisaną tu znam - z autopsji
bosia07-06-2009 20:02:35   [#86]

mam dwie lekcje po rząd w jednej klasie

czegoś nie dokończyliśmy i mówię, ze dokończymy po przerwie

dzieci nic nie mówią, ale wychodzą z teczkami

ja na to, ze jeszcze jedna godzina, gdzie idą?

a oni: tą jedną to mieliśmy godzinę temu

siedzieli sobie po cichutku na korytarzu i udawali, ze ich nie ma...no ale to maturzysci, wiedzieli co robią

 

dota200207-06-2009 20:02:46   [#87]
Myślałam o kluczykach i obcym samochodzie
dota200207-06-2009 20:02:49   [#88]
podwójny komentarz
post został zmieniony: 07-06-2009 20:03:21
Małgoś07-06-2009 22:49:24   [#89]

z zakupami wtargnęłam do samochodu

samochód jakby nasz, ale mąż cudzy i na dodatek oniemiały;

okazało się, że własny mąż w naszym aucie zaparkował ciut dalej

beera08-06-2009 07:47:33   [#90]

pytanie, co by było, gdyby cudzy, ale mimo to przyjął z entuzjazmem?

;))

Lucy08-06-2009 08:35:23   [#91]
Dzień wyborów (nie tych teraźniejszych, kilka lat temu), pech chciał, że akurat zmiana czasu. Oboje z mężem byliśmy przewodniczącymi obwodowych komisji wyborczych (oczywiście różnych ;)). Świadomi powagi stanowiska i sytuacji, trzy razy sprawdziliśmy wieczorem wszystkie zegarki, czy aby na pewno przestawione na właściwy czas. Rano o 5.50 mieliśmy się stawić w lokalach (na stary czas 4.30). Słodki sen......  budziki nie dzwonią, błoga cisza..... Oczywiście nikt nie włączył dzwonka. Nieprzytomny zryw, biegi z przeszkodami do łazienki, rajd do komisji.... a w dzwiach do lokalu wyborczego witają mnie gromkie brawa mojej komisji;))))))))). Szczęśliwie byli to starzy wyjadacze, znaliśmi się z niejednego liczenia. Nawet zakłady porobili o której przyjdę! Musiałam się czekoladkami okupywać...

UWAGA!
Nie jesteś zalogowany!
Zanim napiszesz odpowiedź w tym wątku, zaloguj się!
Dopiero wtedy będziesz mógł/mogła wysłać wprowadzony komentarz na forum.
Jeśli nie masz jeszcze założonego konta na forum, załóż je.
Logowanie i/lub zakładanie konta.

strony: [ 1 ][ 2 ]