Forum OSKKO - wątek

TEMAT: kontrole w szkole
strony: [ 1 ]
bosia04-01-2012 22:12:32   [#01]

Czy moglibyście mi napisać, jakie jest wasze zdanie, wasze przekonania na temat kontroli w szkole?

A właściwie na temat jakichkolwiek kontroli, które Was dotyczą.

bogna04-01-2012 22:21:26   [#02]

nie lubię !

ani kontrolować ani być kontrolowaną;

tego drugiego - nie cierpię szczególnie wtedy, gdy wiem, że przedmiot kontroli nie jest w porządku

a mi brakuje czasu/pieniędzy/chęci by do odpowiedniego stanu to doprowadzić

bosia04-01-2012 22:41:09   [#03]

a czy zdarzyło Ci się popatrzeć na kontrolę jako na coś pożytecznego?

bo wizyta u dentysty też nie należy do przyjemnych i lubianych, a chodzimy

Ewa123e04-01-2012 22:44:07   [#04]
Chodzimy ze strachu, żeby później bardziej nie bolało
bosia04-01-2012 22:45:20   [#05]

no właśnie

to może i w kontrolach można znaleźć coś pożytecznego;-)

Ewa123e04-01-2012 22:52:35   [#06]

Można najwięcej wtedy, gdy kontrolujący przekonuje jak powinno byc,  a za niedługo przychodzi następny i przekonuje (w tej samej kwestii), że jst zupełnie odwrotnie.

Rozpoczynając przygodę z dyrektorowaniem traktowałam każdą kontrolę jako możliwośc zdobycia nowych doświadczeń, do czasu kontroli opisanych wyżej. Chwaliłam sobie, że mam to forum, i szczerze cieszę się do dnia dzisiejszego.

izael04-01-2012 23:10:56   [#07]

pożyteczne w kontrolach jest to, że:

  • są tylko od czasu do czasu,
  • kiedyś się kończą,
  • dotyczą nie tylko mnie, więc współcierpię z innymi,
  • nie każdy kontrolujący jest taki, że się chce go udusić już w połowie kontroli,
  • dotyczą głównie papierów, więc śmiało można stworzyć część na poczekaniu, bo ludzie i inne takie to mało kogo interesują (co mnie kiedys zadziwało, a teraz zadziwia, gdy bywa inaczej),
  • czasem dostarczają mi filozoficznych przemyśleń... coś w style "człowiek... to brzmi dumnie"


a poważnie to dyscyplinują mnie czasem do sprawdzenia czegoś, czego dawno nie oglądałam

co bywa pouczające i przydatne

ale do tego wystarczają mi arkusze kontroli

i sama sobie przeglądam kontrolnie, czy wszystko mi gra


:)



bosia04-01-2012 23:12:54   [#08]
Iza, masz bardzo pożyteczne podejscie do kontroli:-)
bogna04-01-2012 23:13:17   [#09]

to że nie lubię

nie oznacza, że kontrole nie są pożyteczne;

niektóre są;

zależy to od przepisów, na których się opierają i od ludzi, którzy je wykonują.

A do dentystki lubię chodzić :)

bosia04-01-2012 23:23:33   [#10]

Bogna!

zburzyłaś mi stereotyp;-)

bosia04-01-2012 23:27:09   [#11]

co powoduje, ze nie lubicie kontroli

oprócz tego, że kolejny kontrolujący to samo będzie czegoś innego chciał

np. ja nie lubię, bo nie lubię jak ktoś mnie ocenia, szczególnie ocenia negatywnie

a słowo "kontrol" kojarzy mi się z oceną negatywną i mam przekonanie, ze tak długo kontrolujący szuka, aż znajdzie co jest źle

kontrola nie jest nastawiona nigdy (w moim przekonaniu) na pokazanie mocnych stron kontrolowanego

Gaba05-01-2012 07:28:22   [#12]

nie lubię, ale muszę. Człowiek chyba z reguły działa pomiędzy wolnością a przymusem. Papierów szczerze nie lubię, znam swoje niechęci, więc mam biczyk nad sobą.

Pewnych rzeczy, bym nie zrobiła, gdybym nie musiała, więc mnie dyscyplinują. Raz chyba miałam sytuację, gdy problem był tak opracowany i tak prowadzony przez szkolę na 100% - nauczanie indywidualne i pochodne opinie, procedury, że kontroler pochwalił - a to też ważne. 

Ale - kontrole są dla mnie zawsze weryfikacją, nadrobieniem dosłownie drobiazgów. Raczej nie miewałam rewolucyjnych zaleceń i sprzecznych z wynikami poprzednich. Jedyną sprawą, która mnie na maksa zdenerwowała, to była sprawa prowadzenia teczek osobowych, jeden chciał tak, drugi na odwyrtkę, a trzeci jeszcze inaczej i babki wiecznie siedziały w teczkach, tracąc cenny czas na inną papierkologię szkolną. Problem rozwiązałam zdecydowanie po trzeciej rewolucji, wysyłając nowego" sekretorza" na przyuczenie kursowe do Archiwum państwowego. Teraz to się mogę sama od Anki uczyć, radzić innym. 

Faktycznie - szkoda jednak czasu na kontrole dla kontroli, gdy bada ktoś obszar, na który nie mam wpływu, a mam pomysły, jakby to zrobić lepiej. To jest dla mnie głęboko demotywujące i... irytujące. 

befana05-01-2012 08:48:40   [#13]

Pierwsza kontrola "po nowemu" trwała ok. 3 godzin i w tym czasie zażądała ode mnie kilkudziesięciu dokumentów szkolnych( i dokładnego wypowiedzenia się ns temat tego, co gdzie w nich jest) i skserowania ok.180 stron dokumentacji szkolnej.statut, WSO, protokoły egzaminów, dzienniki, protokolarze itp.)siedziałam na wygodnym (swoim) fotelu w gabinecie, a i tak czułam się, jakbym siedziała na nóżce od stołka, z lampką świecącą prosto w oczy.

Po tym doświadczeniu - i następnych równie budujących - trudno mi dostrzec zalety kontroli.


izael05-01-2012 09:06:26   [#14]

Befana:)

Po tym doświadczeniu - i następnych równie budujących - trudno mi dostrzec zalety kontroli.

Po takim doświadczeniu, to taka konkluzja świadczy o twej elegancji:)) w formułowaniu opinii

befana05-01-2012 12:04:58   [#15]
:)))
DYREK05-01-2012 14:13:56   [#16]

Niechęć do kontroli to normalne zachowanie.

Uczeń też tego nie lubi;-)

bosia05-01-2012 14:40:09   [#17]
o to mi właśnie chodzi: skąd nam się bierze, że to "normalne zachowanie"
Bas05-01-2012 16:12:57   [#18]
Myślę, że z podświadomego przekonania, że nie wszystko robimy dobrze (jak uczniowie). Stąd niechęć, strach:-)
Adaa05-01-2012 16:15:19   [#19]

„Jeśli nie możesz czegoś zmierzyć, nie możesz tego kontrolować, a jeśli nie możesz tego kontrolować, nie możesz tego zmienić.” R. Kaplan

moim zdaniem to podstawowa wiedza jaka powinni posiadac kontrolujacy, a raczej z czego powinni zdawać sobie sprawe kontrolujacy

pierwszy lepszy przykład z brzegu (dotyczy szkoły)

jednym z kontrolowanych przez KO obszarów jest zapewnienie bezpiecznych warunków pobytu uczniów w szkole

na owo bezpieczeństwo składa sie cała masa rzeczy : przeglądy, odpowiednie oswietlenie, zbezpieczenie przeciwpozarowe, drogi ewakuacyjne, jakość sprzetu, przeprowadzanie remontów w odpowiednim czasie, dyzury nauczycieli, zabezpieczenia, opieka nad uczniem, temperatura sal, wentylacja....no setki jeszcze mogłabym wymieniać ...

nigdy nie spotkałam sie z jakimkolwiek arkuszem kontrolnym w tym zakresie

spotkałam sie natomiast z sytuacją, podczas której kontrolujący zauwazył, ze nauczyciel wszedł do klasy z opóźnieniem

ten jedyny, w dodatku incydentalny przypadek sprawił, ze ocena szkoły w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa uczniom wypadła negatywnie

nikt nie zapytał o wypadkowośc wśród uczniów, o systematycznośc przegladów technicznych, o certyfikaty dla urzadzeń , czy cokolwiek innego

po co?

złapano przeciez króliczka:-)


bosia ma całkowitą racje pisząc :

a słowo "kontrol" kojarzy mi się z oceną negatywną i mam przekonanie, ze tak długo kontrolujący szuka, aż znajdzie co jest źle

kontrola nie jest nastawiona nigdy (w moim przekonaniu) na pokazanie mocnych stron kontrolowanego

taka kontrola, tak sprawowana , czy przeprowadzana, budzi sprzeciw i niesmak, poczucie niesprawiedliwości

a jeśli jeszcze dyrektor ma czelność oznajmic to kontrolujacemu to juz umarł w butach:-)

wtedy dopiero zaczyna sie zabawa w mysliwego i zwierzynę ... no, moze nie od razu, ale juz etykietowanie nastapiło :-)

czy lubie kontrolę?

hm... jedną lubiłam:-)

była to kontrola przeprowadzona na zlecenie mojego OP we wszystkich jednostkach

wynajeta firma skontrolowała w wybranym zakresie wszystkie jednostki w wyrywkowo wybranych obszarach

sporzadzono z tego szczegółowy raport i przedstwaiono go nam na zaplanowanym spotkaniu

kazdy z kierujacych otrzymał pismo z wynikami kontroli a zarazem informacje w jaki sposób nalezy postapic by "szwankujacy" stan poprawić

nikt nie dostał nagany, nikogo nie oceniano

wyznaczono termin, do którego nalezało usunąć/naprawić usterki:-)

niezwykle konstruktywny rodzaj kontroli

niestety obcy dla wielu urzedników z KO - to właśnie wyjaśnia Dyrkowe "Niechęć do kontroli to normalne zachowanie."

joljol05-01-2012 18:19:14   [#20]

dzięki kontrolom i decyzjom pokontrolnym sanepidu mam piękną placówkę, zajęło mi to ponad 10 lat ale decyzja dla op to decyzja trzeba ją wykonać


Ewa123e07-01-2012 17:29:29   [#21]

Też miałam taką nadzieję, że dzięki ściągniętej kontroli z sanepidu dostanę nakaz i stanie się cud. Będę miała kartę przetargową z op. Na razie to tylko piszę o przesunięcie terminu do sanepidu i zastanawiam się po co mi to było. Do 10 lat zostało mi jeszcze 7. 

Czy dostajecie odpowiedz na pisma składane do op, bo ja nie i chyba nie dostąpię takiego zaszczytu.

Gaba07-01-2012 18:13:39   [#22]

Nie na wszystkie OP to działa - są wręcz takie, które winą za złe wyniki kontroli ww. organu obciążają dyrektora.

Wiem, co mówię. A starania o jakiekolwiek pieniądze na konieczne remonty dalej trwają 5 - 10 lat, średnio 7! Z jedną małą zmianą - trzeba pisać stale jeszcze odwołania do SANEPID-u... przez kilka lat.

Macia08-01-2012 20:16:45   [#23]
mam te same doswiadczenia co Gaba - słyszę wprost "załatwiła sobie pani taka decyzję niestety nie ma pieniędzy" I trzeba pisać o przesunięcia terminu wykonania decyzji
bosia11-01-2012 09:13:47   [#24]
przypomnijcie mi, gdzie jest zapis, że w tym samym czasie możne być tylko jedna kontrola?
izael11-01-2012 09:43:19   [#25]

a ja się z zapisem  takim nie spotkałam

i miałam finansówkę i KO na przykład

albo ZUS i nadzór budowlany

hmmm:)

AnJa11-01-2012 10:04:35   [#26]

zdaje sie, że w ustawie o swobodzie gospodarczej

budżetówki nie dotyczy

bosia11-01-2012 12:25:02   [#27]
a mnie się coś przypomina, ze i u nas
Ala11-01-2012 23:06:14   [#28]

nawet jeśli jest to życie i tak robi swoje

zdarzyło mi się mieć 3 jednocześnie (ewaluacja zewnetrzna, PIP i sanepid)

czekali w kolejce, nikt nie zrezygnował ;-)

Gaba11-01-2012 23:20:49   [#29]

Ala, miałaś ino 3, nie cygań - ewaluacja nie jest wszak kontrolą ;-) 

 Ja miałam jednocześnie RIO i SANEPiD i stałam jak ta żaba z dowcipu, na środku! 

--------------- 

Pisałam już parę razy, że samorząd gospodarczy wypracował/wymusił zakaz jednoczesnych kontroli i kontroli seryjnych różnych organów. Oni potrafili, a my nie - gospodarka ważniejsza od małego człowieka. Zaiste ciekawa filozofia.


Ale miałam rok (2004), gdzie w sumie po podliczeniu czasu obecności wszystkich kontrolerów było to ok. 11 miesięcy - sparaliżowało to pracę placówki. Sytuację tę uważam za skandaliczną i niedopuszczalną - w szkole są dzieci i to one są najważniejsze, i nic oraz nikt nie może przeszkadzać w pracy z nimi. Dlatego ponawiam swój postulat sprzed kilku lat - w szkołach winno się umawiać na kontrolę, a kontrolować w jakichś odstępach miesięcznych, jeżeli już organy muszą. Dziecko jest ważne - nie "papir" i nie kontroler.


slos12-01-2012 08:13:50   [#30]
Wyobraziłem sobie Gabę jako żabę po środku... i od razu na dzień patrzę optymistycznie! :-))))))
bosia12-01-2012 08:48:13   [#31]

to, że kontroli bywa kilka jednoczesnie, to wiem

miałam kiedyś trzy

szukam jednak przepisu, bo mi potrzebny i nie wiem, czy tylko słyszałam o nim, czy czytałam;-)

 

ewa12-01-2012 09:05:17   [#32]
słyszałaś :-)
befana12-01-2012 12:25:15   [#33]
kontrola KO ma nie zakłócać pracy szkoły(rozp. o nadzorze) - więc jak miałaby być "tą trzecią" - można się na przepis powołać i zmienić w porozumieniu z KO termin.
Ala12-01-2012 23:39:59   [#34]
no tak, miałam dwie kontrole i to coś trzecie ;-)

UWAGA!
Nie jesteś zalogowany!
Zanim napiszesz odpowiedź w tym wątku, zaloguj się!
Dopiero wtedy będziesz mógł/mogła wysłać wprowadzony komentarz na forum.
Jeśli nie masz jeszcze założonego konta na forum, załóż je.
Logowanie i/lub zakładanie konta.

strony: [ 1 ]