Forum OSKKO - wątek

TEMAT: Słaby wynik sprawdzianu - jakie rady na poprawę
strony: [ 1 ]
Józefina30-07-2011 22:16:01   [#01]

Było już o tym , wiem. Mam jednak prośbę do wszystkich , którzy mieli słaby wynik a udaje się im mieć większy. Teoria jest dla mnie jasna, wiem o kontekście środowiskowym i takie tam inne. Mamy problem z rodzicami , bo po prostu ich nie ma, nie wspierają , nie motywują itp. Jakie macie pomysły ? Mała wiejska szkoła , środowisko popegerowskie, w klasach średnio 12-19 uczniów, zaangażowana i wyksztalcona kadra, dodatkowa godzina na jęz. polski i matematykę , w gronie bez konfliktów. Co robić ? Jakie podjąć konkretne działania aby z najniższego staninu wskoczyć wyżej ? Jak wam się udało?

W poprzednim roku wprowadziłam plan poprawy wyników, ale dało tyle , że wynik jest gorszy. Co tydzień odbywały się sprawdziany tzw. próbne, były analizowane pod kątem badanych kompetencji , analiza indywidualna - ale efektów żadnych .

Proszę o konkrety,  działania itp.\

Pozdrawiam

rzepek31-07-2011 09:53:11   [#02]

To jest ten problem, o którym kuratorium nie chce wiedzieć, tylko potem marudzi, że "słaby wynik", albo porównuje szkoły i ich wyniki, a dyrektor ma niższą ocenę pracy...;)  Ja staram się rozwiązywać już od stycznia testy (na każdej wolnej lekcji i po zajęciach ) , jak dzieciaki olewają -to rozwiązują "same" po lekcjach -więc im się nie opłacają wygłupy. Mam tą dobrą sytuację, że uczę równocześnie matmy i przyrody -więc przyrodę przekładam częściowo na "po sprawdzianie", a matematyki mają do kwietnia 5+ 2 godziny tygodniowo.

Józefina31-07-2011 12:48:15   [#03]
No właśnie , te które "Olewają " , może jest na nie sposób, że zostaną po lekcjach. Dzięki za uwagę. Na pewno to wykorzystam.
AnJa31-07-2011 14:03:47   [#04]

nie chciałbym się mondrować bo niewielkie mam doświadczenie w podciąganiu wyników

ale motywowanie poprzez zwieszanie ilości czasu poświęcanego na wykonywanie nielubianej czynności w moim np. przypadku na pewno niczego nie dałoby

raczej wolałbym wariant- zrób szybko a wczesniej do domu pójdziesz (na świetlicę, salę gimnastyczną, sali z kompami- kto tam co lubi)

podobnie z rozwiązywaniem setek arkuszy egzaminacyjnym - nic to nie da jeśli motywować do rozwiązywania tych zadań będzie lepsze rozwiązanie ich w przyszłości- bo akurat te dzieciaki zadnego interesu w roazwiązaniu takich arkuszy nie mają

więc taką motywację trzeba stworzyc- może jako gre w policjantów i złodziei, w którEj dzieci maja przechytrzyć autorów zadań? ;-)

rzepek31-07-2011 15:00:04   [#05]

Toż właśnie na tym to polega: jak szybko zrobią -to szybko pójdą sobie do umiłowanych zabaw -czyli  z daleka od nauki:)). Niestety, zachęcanie, zanęcanie, zabawy itp metody -nie zawsze odnoszą skutek. A właściwie w ogóle nie odnoszą skutku. Dzieciaki patrzą -że pani jaka gupia musi być;) Jest tyle ciekawszych rzeczy niż nauka! W sumie -takie siedzenie po lekcjach, jak reszta dziatwy gra w nogę na boisku -to jeszcze najlepsza motywacja. Bo chcąc dołączyć - muszą rozwiązać zadany test szybko i dobrze:))

AnJa31-07-2011 15:18:18   [#06]

ciekawe to bardzo

bo zakłada, ze oni umieją, ale nie chce im sie

i dopiero nadzieja na szybsze zwolnienie z ancla dodatkowo nałożonego w trybie administracyjnym i jednoinstancyjnym przez klawisza  profosa (zamieniłem, bo zdaje sie, że klawisz to jednak w więzieniu- czyli jakoś tam cywilizowanej instytucji ) zadziała?

nomenklatura celowo dobrana archaicznie i branzowo - bo jakoś taki mi się ten opis pozycjonuje:-)


post został zmieniony: 31-07-2011 15:20:25
Józefina31-07-2011 15:47:25   [#07]

AnJa , a jaki masz pomysł na motywację , w ramach tzw. możliwości. O to prawda , że ja zakładam , że oni wiedzą , ale sie nie chce, mało tego , ja wierzę , że umieją i mają ogromny potencjał tylko nie znam sposobu jak do nich trafić, zarazić , zaszczepić pasję i pokonać wszechobecny marazm i bezruch, który towarzyszy im niemal od narodzin.

Wiesz jaką miałam sytuację ? Uczeń miał przyjść do n-la jęz. angielskiego coś tam zaliczyć przed końcem semestru i ten czekał 3 godziny i sie nie doczekał. Następnego dnia dzwonię do matki i dowiedziałam się , że jej to nic nie obchodzi , że ona ma dość tego g.....rza, i już mu powiedziała niech sobie robi co chce, i -tu mądrość życiowa- jak se pościeli tak sie wyśpi. Aha ten uczeń ma lat 12, dodam tylko , że opis jest bardzo łagodny, i na potrzeby forum dość lapidarny.

Dodam , że dzieciak jest świetny , z potencjałem , dowcipem , ale ma kłopot z koncentracją, podejrzewamy little adhd- podejrzewamy , bo rodzice nie wyrazili zgody na badanie w poradni, ot co!!

AnJa31-07-2011 15:58:37   [#08]

Rodziców nie zmienisz raczej- wiec nie bardzo wiem, dlaczego na nich liczycie?

Jeśli 12. letni dzieciak zdekoncentrowany i wiadomo, ze nikt go z domu nie przypilnuje- na co liczył nauczyciel wyznaczając godzinę audiencji?

Sorki, że tak niekonstruktywnie, ale napisałem, ze nie mam większego doświadczenia. A to, które mam podpowiada, ze nikt Ci recept na odległośc nie napisze- trzeba tam pobyć, pomieszkać, popatrzeć, pogadac.

Możliwe, ze Wy już nie umiecie paru punktów zaczepienia dojrzeć- ze względu na rutynę (miałem tak kiedyś w mojej pierwszej pracy- już po 5 latach widziałem etykiety, nie ludzi i ich dzieci).

Szkoda, ze nie mamy systemu umozłiwiającego np. okresowa wymianę nauczycieli czy dyrektorów.

Ciekawe, ze ma to np. kościół - i np. dobry proboszcz zwykle jest po kilku latach przenoszony na znacznie trudniejszą parafię.

 

rzepek31-07-2011 17:37:07   [#09]
Nie wiem, czy to co robimy -jest dobre i mądre. Każdy sobie jakoś  radzi i to "radzenie sobie" jest lepsze lub gorsze (dla nas, dla uczniów, dla rodziców). Nikt nie daje recepty na sukces, bo takiej nie ma. Dlatego -jak ktoś daje jakieś  sprawdzone w pewnym sensie rady -to nie można ich od razu negować, że są be, bo... bo...bo my o tym wiemy. Ale nikt nie wymyslił nic lepszego, bo inaczej mielibyśmy samych specjalistów, naukowców, lekarzy, itd -najwyższej, światowej sławy. A tymczasem oświata nadal leży i każdy szuka pomocy, o robić :(  W dodatku -ile szkół -tylu uczniów: inne są szkoły w miastach, inne problemy na wsi... nie do ogarnięcia to wszystko.
Marek Pleśniar31-07-2011 17:57:22   [#10]

wynik sprawdzianu to niekoniecznie jest najważniejszy cel

właśnie pewna nauczycielka opowiedziała mi jak niektórzy uczniowie robią  - mianowicie zaznaczają odpowiedzi metodą na Lotto - na chybił-trafił


to niedobrze, ale zastanawia co innego - skoro uczniowie tak robią, co więcej skoro wiedzą że ZAWSZE te trzydzieści parę procent trafią...

to może oni mają swoją rację?

może to lekceważenie jest zasłużone?

Józefina31-07-2011 17:57:37   [#11]

AnJa, na rodziców liczę bo ciągle mam nadzieję, że może jednak, a poza tym to w końcu oni decydują i ponoszą , a przynajmniej powinni, za własne pociechy odpowiedzialność. Co do audiencji, cóż to był krok w stronę dzieciaka i też na zasadzie może jednak się pomyli i będzie chciał?

Ale dzięki za głos w dyskusji, i kolejny wniosek całkiem  na serio - odpuścić rodzicom i podjąć działania tylko z tymi , którzy tego chcą. No tak , tylko co z dziećmi , których rodzice sabie odpuścili?

Józefina31-07-2011 18:05:56   [#12]
Tak Marku , wynik  nie jest najważnieszy . I tak np.poziom zadowolenia naszych dzieci z powodu chodzenia do szkoły i to cieszy , że nikt z dzieciaków nie ma koszmarów nocnych za przyczyną szkoły. Są bezpieczne i zadowolone. Ale najniższy stanin , to powiem szczerze , mnie przeraża. Tak źle jeszcze nie było..
AnJa31-07-2011 20:07:13   [#13]

Generalnie to skala staninowa ma to do siebie, ze zawsze ktoś musi być w najniższym- stąd fetyszowanie tego rzeczywiście nie jest sposobem na ocenę pracy szkoły.

Ale faktycznie znalezienie się w klubie 4% szkół, które ten wtnik uzyskały jest problemem dla konkretnej szkoły-współczuję

Jeśli dzieci szkołe lubią (hmm.. tak zrozumiałem brak koszmarów nocnych) to rozwiązanie jest tym trudniejsze- no bo oznacza, że oni faktycznie nie umieją niemal nic, nie że odpuszczają sobie czy na złość szkole robią.

Popatrzcie na ich stan na wejściu, zróbcie rzetelną diagnozę po 1 klasie, potem po III - co naprawdę umieją, czego nie.

Odpuszczenie rodzicom to nie najlepsza nazwa- ale to stan coraz powszechniejszy- tzn. coraz wiecej rodziców interesuje si ęszkolną karierą swoich dzieci w taki sposób, że wymaga od szkoły by je nauczyła - tak jak od hydraulika wymiany baterii (przykłąd podaję swiadomie- bo to prosta czynność i wg mnie kazdy powinien to sam zrobić - tak jak pomóc dzieciakowi w odrobieniu pracy domowej i dopilnować wyjścia do szkoły z kompletnie wyposażonym tornistrem na każdy dzień- tymczasem rodzice naszych uczniów wołają do kranu hydraulika- bo on od tego jest - tak jak szkoła od uczenia- więc rodzice pouczają i kran i dziecko fachowcom i oczekują od nich usługi wykonanej zgodnie z oczekiwaniami)

Ja poprawiałbym własnie u tych najmłodszych- tam naprawdę niewiele trzeba- może metody, może język, którym posługuje się nauczyciel, może podręcznik, może rezygnacja z pracy domowej (paradoksalnie- wtedy nauczyciel będzie zmuszony do rezygnacji z łudzeń, że coś poza lekcją przybędzie jego dzieciakom)

Rzepek- zauważ , ze nie generalizowałem- napisałem o tym, jak ja bym się czuł będąc takim uczniem - a ja lubiłem się do około V klasy uczyć każdego przedmiotu- potem już tylko niektórych niestety

Ewa123e31-07-2011 20:34:30   [#14]
U mnie sprawdziły się testy rozwiązywane co tydzień i jeszcze jedna rzecz- motywacja (jak nie można rodzicow to uczniów) pozytywna. Robimy ranking- każdy wynik testu otrzymuje skalę punktową (np, 0-10 to 1 punkt, 11-20 to 2 punkty itd,) . na I półrocze 1 uczeń z najlepszym wynikiem i 2 uczniów, którzy uzyskali najlepsze postępy otrzymują nagrody. Wierz mi, że szczególnie ten drugi sposób działa i pozwla aby uczeń z niskimi wynikami widział postępy swojej pracy i chciał jeszcze więcej. No cóż każdy lubi byc nagradzany i wyróżniany.
Adaa31-07-2011 20:52:28   [#15]

mi sie nie chce mondrować, jak to AnJa mówi, ale gdybym miała wymienić w punktach to co uważam za istotne dla podniesienia wyników nauczania to :

- zwiekszenie oferty zajęć dla najzdolniejszych ( oni znacznie podnosza srednią)
- zwiększenie oferty wspierajacej dla najsłabszych (on znacznie obniżaja średnią)
- rozpoczęcie realizacji jakiegoś projektu edukacyjnego ( np. Podróże przyrodnicze) - we wrzesniu podział zadań pomiedzy oddziały np: klasa I -III - w wodzie, IV - VI - na lądzie i adekwatnie uszczegółowienie tematów - pierwszy dzień wiosny to doskonały moment na podsumowanie projektu i prezentację przez poszczególne klasy wykonanych zadań - na wesoło i radosnie:-)
- poradnia pp - diagnoza dysleksji ( by nie pozostawic uczniów z problemem bez opinii) - wiadomo, uczniowie dyslektycy mają troszkę łatwiej na sprawdzianie
- konkursy wiedzowe - niech nauczyciele ogłaszają (tematyczne) , koniecznie z nagrodami
- rozejrzec sie za projektami unijnymi by zdobyc pieniadze na dodatkowe zajęcia
- umozliwić dzieciom jak najczęstrzy kontakt z teatrem, filharmonią,muzeami - zachecac do planowania kariery
- wydać szkolna gazetę - stworzyc klub literacki, klub dyskusyjny
- biblioteka szkolna - zakupić interesujace książki, albumy ... no co sie da, by dzieciaki zaczeły marzyć:-)
- pozwolic dzieciakom na konstruktywna krytyke i wyrazanie tego co im sie w szkole nie podoba a co podoba
- wprowadzic trochę luzu w sensie umozliwienia uczniom realizacji własnych inicjatyw
- promować sukcesy uczniów, nagradzac inicjatywy
- itd. itp.
.......................................
- baczniej przyjrzec sie pracy nauczycieli, może siedli na laurach? przygotowuja uczniów do konkursów przedmiotowych?
- przyjrzec sie warunkom nauki, może zmianowość przeszkadza, a może plan zajęć nieracjonalnie układany?
- wyposażenie w pomoce? , wystarczajace?
- a może dziaciaki głodne?, moze trzeba wydeptac sciezki na dodatkowe dozywianie?
- pracownia komputerowa dostepna dla chetnych po lekcjach?, a może warto zainteresowac ich np. Logomocją i umozliwic im startowanie w  konkursach
- a matematyk? - przystepuje z dzieciakami do projektów typu ELITMAT, Kangur, Liga zadaniowa?
- a biblioterapię ktoś zechciałby poprowadzić?

no...mogłabym wymieniać i wymieniać

a Rodzice? -  zainspirowac ich do powołania Stowarzyszenia - na pewno znajdzie się grupa aktywych, nie wszyscy oporni  - Stowarzyszenie może aplikowac o mniejsze i wieksze granty edukacyjne, pozyskiwac sponsorów itd.

no...można sporo:-)


AnJa31-07-2011 20:57:48   [#16]

Nie wiem, czy w reformie Handkego chodziło akurat o uczenie rozwiązywania testów - ale jeśli inaczej nie można (a wiem, że na dociągnięcie do ok.4-5 staniny to dobry sposób - o ile nie wszyscy będa go stosować to wtedy staniny poszybują punktowo:-) to to co napisała Ewa podoba mi się

Jest tylko problem z tymi testami- na ile one podobne konstrukcyjnie i programowo (a jednocześnie nie kopiowane) z tymi z egzaminów

Bo niestety przy takiej metodzie dzieciaki zaskoczone pytaniem niewiele nawet odmiennym od wytrenowanego- odpuszczą albo zaznaczą odpowiedz najbardziej zblizóną do tej już sobie znanej- niezaleznie od tego, czego pytanie będzie dotyczyło

no tak- Adaa może bardzo konstruktywnie- ale ma przewagę taką, ze ona to robi, a ja mogę sie tylko mondrować - bo w ogólniaku to jednak nie o motywację zasadniczo chodzi przy wynikach matur


post został zmieniony: 31-07-2011 21:01:18
Bromba131-07-2011 20:59:23   [#17]
Ewa123e napisz konkretniej o tym rankingu zainteresowało mnie to.
rzepek31-07-2011 21:07:00   [#18]

Adaa, z tego -co pisałaś -to u nas prawie wszystko jest (no, może oprócz gazetki:)) I Stowarzyszenia rodziców -bo większość ma problemy z pisaniem i czytaniem:)

Też juz pomysłów mi brakuje:(

jmz31-07-2011 21:24:09   [#19]

Pracuję w gimnazjum. Pracowałam juz w różnych szkołach: wiejskiej podstawówce, miejskiej małej i miejskiej dużej podstawówce, a także w liceum i wszędzie przygotowywałam uczniów do różnych egzaminów (matematyka). Pochwalę się się, że zawsze z dobrym efektem. A moja prawda jest taka, że dobre przygotowanie uczniów to ciężka praca nauczyciela przed lekcją, na lekcji i po lekcji i ciężka praca ucznia przede wszystkim na lekcji. Unikam zostawiania uczniów po lekcjach, a jeśli już to na krótko celem wyjasnienia jakiegoś zagadnienia.

Robienie w kółko testów moim zdaniem nie ma sensu, lepiej ten czas wykorzystać na nauczenie czegoś i dopiero egzekwowanie wiedzy. Jeśli uczniowie nie znają wzorów matematycznych, to nie nauczą się ich rozwiązując kolejny test. Nie każę im też nauczyć się w domu, bo się nie nauczą (wszak nie zrobili tego do tej pory). Robimy więc fiszki ze wzorami i kilka kolejnych lekcji dzieciaki zaczynają od przekładania tych fiszek (ja w tym czasie np.sprawdzam listę) i potem szybkiego odpytywania. Po kilku lekcjach wzory znają. Potem dostają, zamiast fiszek, krótkie zestawy banalnych zadań na zastosowanie wzorów. Trzy razy po dziesięć zadań na 10 minut  daje jedną ocenę. Żeby zmotywować umawiam sie na początku, że z tych trzech sprawdzianów ocenę dam uczniowi za dwa najlepsze, odrzucając trzeci.

Jeśli rozwiązujemy na lekcji próbny test, to przykładam wagę do tego, jakie umiejetności sprawdzają kolejne  zadania (nie ilośc rozwiązanych testów, a jakośc pracy z testem). Po tygodniu uczniowie piszą "sprawdzian z testu", czyli rozwiązuja zadania wymagające tych samych umiejętności co zadania z testu i to oceniam. 

Pracy jest sporo, zwłaszcza na początku. Po pewnym czasie nauczyciel dysponuje juz sporą bazą fiszek, sprawdzianików, dobrych testów próbnych i innych pomocy.

 

Adaa31-07-2011 21:26:12   [#20]

a ja jestem przeciwniczka rozwiązywania testów - no może tylko w przypadku jesli chodzi o pokazanie uczniom jak organizowac sobie czas, jakie sa wymagania organizacyjne sprawdzianu ... no generalnie jak to bedzie wygladało

dziaciaki, które opierają swoja sprawność na rozwiazywaniu testów szybko przyzwyczajaja się do dziwnego schematu - zamiast mysleć poszukuja w pamieci tego z czym sie zetkneły podczas wypełniania testu i podchodza do tego schematycznie, często wyłaczając myslenie problemowe - to pułapka, szczególnie jesli chodzi o matematykę

znacznie lepsze wyniki przynoszą usystematyzowane powtórki partii materiału i zadania adekwatne do powtarzanych tresci

uczniowie potrzebują uporządkowanej wiedzy - szczególnie jesli chodzi o przedmioty scisłe



Adaa31-07-2011 21:28:29   [#21]
popieram fiszki - świetna nauka, nie tylko jesli chodzi o język obcy
Józefina31-07-2011 21:42:55   [#22]

Adaa, bardzo dziękuję - wiele cennych wskazówek . Będę je analizować bardzo , bardzo wnikliwie .

W klasach młodszych wyniki są bardzo dobre , np.OBUT wypadł znacznie powyżej średniej krajowej- niestety nie wszystkie szkoły przystąpiły , więc i dane ogólne.

 

Ewa123e31-07-2011 21:43:44   [#23]

Moje nauczycielki wypracowały sobie swój sposób, myślę, że szczegóły sami też dopracujecie. Na tablicy jest wywieszina tabela z imionami dzieci i w każdym tygodniu wpisywany wynik. Nie ukrywan, że początki były trudne, ale miło było gdy wyniki 1, 1, 1, rośnie na 2 a później (zdarzało się i na 3), Bardzo motywująca była pochwała wobec całej klasy. Nie ukrywam, że mam środowisko popegerowskie, więc wykorzystałyśmy to na czym można "ugrac  najwięcej" czyli nagrody (dlugopisy, plecaczki, piłki rakietki itp. Myślę, że sposób oceny- punktowy czy jakikolwiek inny dopracujecie same, ważne aby to dzieci widziały swoją poprawę. W każdym razie u mnie to działa.Powodzenia

Anja wierz mi, że testy staramy się wykorzystywac podobne konstrukcyjnie i programowo, chodzi o nawyk czytania i często umiejętnośc wypełniania testów.

ps Mam II klasę sp gdzie jest 11 chłopców i 5 dziewczynek, klasa baaaardzo energiczna (szczególnie kilku chłopców) i zamierzam wprowadzic "tytuł dżentelmena klasy II" bo bardzo trudno nad nimi zapanowac, są wszędzie i jak do tej pory nic się nie sprawdziło. Może to zadziała?????

Ewa123e31-07-2011 21:51:47   [#24]

Są głosy przeciwne rozwiązywaniu takiej ilości testów, ale u mnie się to sprawdza. Wiem też, żeby rozwiązac test dziecko musi znac wzory itd. Tylko, że do tej pory nie chciało ich znac i jeżeli to jedyny sposób to wolę go stosowac.

Marek Pleśniar31-07-2011 23:10:00   [#25]
zdecydowanie jestem przeciwny "uczeniu przez rozwiązywanie testów"- ponieważ jest to trening w rozwiązywaniu testów a nie edukowanie
Józefina01-08-2011 05:48:42   [#26]
Pewnie Marku , że masz rację, w kontekscie "rozwiązywanie testów jako jedyna metoda nauczania". Rozwiązywanie testów ma przybliżyć uczniowi formę, sposób zaznaczania odpowiedzi - na co dzień nie stosujemy przecież kart odpowiedzi w takiej postaci, zmniejszenie stresu . Uniknęliśmy w ten sposób błędów w przenoszeniu odpowiedzi zamkniętych na kartę.
rzepek01-08-2011 15:42:45   [#27]
No i żeby rozwiązać test -musi istnieć czytanie ze zrozumieniem, wyuczone regułki, wzory, zasady -bo inaczej nici z testu. A przecież "praktyka czyni mistrza" -nie tylko w testach:)) Stąd im więcej się ich rozwiąże -tym teoretycznie -więcej wiedzy i umiejętności zostanie na zaś w głowach (teoretycznie:))

UWAGA!
Nie jesteś zalogowany!
Zanim napiszesz odpowiedź w tym wątku, zaloguj się!
Dopiero wtedy będziesz mógł/mogła wysłać wprowadzony komentarz na forum.
Jeśli nie masz jeszcze założonego konta na forum, załóż je.
Logowanie i/lub zakładanie konta.

strony: [ 1 ]