Forum OSKKO - wątek

TEMAT: zmiany w karcie - OSKKO krytykowane
strony: [ 1 ][ 2 ]
OLGIE27-03-2010 12:23:18   [#51]
to jest dla mnie realne, Adaa. A pensje płacone normalnie, tym bardziej - szkoda czasu na przeliczanie róznych bzdurnych rozwiązań.
Leszek27-03-2010 18:47:12   [#52]

KN problem "od wieków" ciekawy,

za miesiąc kolejne spotkanie w MEN

i trzeba byłoby podyskutować o jego tematyce...

a dla mnie super jest, że w zespole jest reprezentacja OSKKO

pozdrawiam

AnO29-03-2010 10:45:25   [#53]

Będzie tak, jak w przypadku wcześniejszych emerytur dla nauczycieli -czyli zmiany na gorsze.

Prawo zadziałało wstecz , odebrano  wcześniejsze  emerytury dla nauczycieli. Te same zmiany ,czyli

likwidacja wcześniejszych emerytur w służbach mundurowych(emerytura po 15 latach) zapowiadane są

na rok 2012 , wyłącznie dla nowo przyjetych  (aby prawo nie działało wstecz).

Pozdrowienia AnO.

Marek Pleśniar29-03-2010 13:19:02   [#54]

co jest "gorsze" co "lepsze" - rzecz względna i zalezy od celu komentatora - dlatego rozmów będzie wiele

--

OSKKO ma na zawsze celu przede wszystkim ulepszenie zarządzania, wzrost jakości działania szkoły

OLGIE29-03-2010 13:22:25   [#55]

Przegapienie wczesniejszych emerytur to zadanie związków zawodowych - zgadza się, że prawo nie powinno działać wstecz, ale widac jak na dłoni jak te zwiazki sa skuteczne.

Nie wiem, czy będą zmiany na gorsze. Wiem, ze konieczne jest uregulowanie trybu zwalniania nauczycieli w momencie, gdy nie ma dla nich pracy. Ważne jest uregulowanie urlopów - na urlopy bardziej przydatne, np. w prawem do kilku dni w ciągu roku.

foki29-03-2010 13:29:58   [#56]
Najlepiej krytykować. A ubrudzić rączki własne, nie łaska? (to do tytułu wątku).
dariuszw29-03-2010 13:37:16   [#57]
według mnie najważniejsze to unormowanie czasu pracy nauczyciela, bo mam dość juz słuchania że nauczyciel to pracuje18 godzin, trzeba to w końcu unormować.
AnO29-03-2010 14:55:27   [#58]

No to będzie 40 godzin pracy w szkole .Oraz praca w dni wolne od zajęć dla uczniów np.wiosenna i zimowa przerwa świąteczna(Tak jest  np. na Litwie).

 

Pozdrowienia AnO

Marek Pleśniar29-03-2010 15:02:53   [#59]
nie wiemy jak będzie:-) 
malchow29-03-2010 18:40:16   [#60]

do foki

proszę czytaj ze zrozumieniem.

To nie ja krytykuję, tylko na innym forum zostało

poddane krytyce. To wszystko. I krytyka nadal kwitnie.

Trudno krytykować coś czego się jeszcze nie zna.

Ale też trudno mieć pretensje, że ktoś nie zgadza się

z wypowiedziami reprezentanta dyrektorów (tak ta wypowiedź została odebrana).

Myślę, że potrzeba czasu i DUŻO rozmów.

To wszystko:)

Marek Pleśniar29-03-2010 18:45:12   [#61]
jest masa for i na każdym coś tam piszą
malchow29-03-2010 18:47:57   [#62]

Ok.

Ale myślę, że warto słuchać z róznych stron.

Wtedy jest szersze pole widzenia i łatwiej wyciągnąć wnioski.

Nie tylko ze swojego punktu widzenia.

Chyba nie ma w tym nic złego.

Marek Pleśniar29-03-2010 18:53:13   [#63]

nie tylko nie ma nic złego ale jest to bardzo dobra zasada

tylko że na razie niewiele jest do krytykowania. Prace się dopiero zaczynają. Zaś jedyny fakt to ten, ze weszliśmy do zespołu.

malchow29-03-2010 19:03:19   [#64]

I myślę, że o to w tym wszystkim chodziło.

Żaden teoretyk nie jest w stanie "przeskoczyć" praktyka.

Więc wiadomo będzie, że jest szansa na racjonalne zmiany.

Ale warto pamiętać słowa, które przytoczył nauczyciel/ka

na tamtym forum: dyrektorem się bywa, a nauczycielem się jest.

Zawsze jak są zmiany, a nie wiadomo w którym kierunku idą

istnieje obawa. I myślę, że jest to naturalne. Zwłaszcza, że

"przeciętny" (nie w ocenie oczywiście) nauczyciel nie ma

spektrum informacji, a co jest chyba normalne w takich wypadkach

zaczynają się domysły, plotki, "podkręcanie" atmosfery.

ale będzie dobrze:) i z korzyścią dla dzieciaków, nauczycieli

i dyrektorów:)

AnJa29-03-2010 19:14:14   [#65]

jedną z cech tego forum jest czasami pojawiające sie stwierdzenie, z którym się zgadzam: dyrektorem się jest

i o ile przestałem używać argumentów typu- nikt nikomu nie kaze być nauczycielem, nie podoba się to poszukaj innej pracy - bo durne to było bardzo

 o tyle jestem głeboko przekonany, ze nikt nikomu nie każe zostawać i być dyrektorem

a to oznacza rezygnację z myślenia jak nauczyciel- choćby wciąz sie było najlepszym nawet nauczycielem

1 etap prac ma dotyczyć generaliów i kształtu ustawy- i na tym trzeba się ewentualnie skupić, acz ja nie zamierzam, bo dla mnie to za trudne jest

ankate29-03-2010 19:19:14   [#66]

W zasadzie nie cakowicie zgadzam się z przedmówcą, raczej zawsze czuję się jak nauczyciel, który chwilowo ma trochę więcej władzy, ale to może tylko ja tak mam a inni nie bywają tylko są....

AnJa29-03-2010 19:22:54   [#67]

władzy?

jeśli odpowiedzialnosć jest wladzą- to owszem, mam jej sporo

jeśli decyzyjnością - niewiele

jeśli samodzielnością- więcej miałem jako nauczyciel, tu miałem zawsze tyle, ile wywalczyłem - ostatnio faktycznie nie narzekam
...

Aniu- jak długo można bywac kimś?
Jestem z regionu, gdzie powszechne za PRL byłu wyjazdy "za wodę" - i wiadomo byo, że jesli ktoś zostanie tam powyżej roku, to przyjedzie do Polski, ale potem znów wyjedzie

jeśli powyżej 3 - już nie wraca


post został zmieniony: 29-03-2010 19:25:03
malchow29-03-2010 19:31:52   [#68]

No cóż, każdy ma swój punkt widzenia i odniesienia.

I myślę, że to jest piękne, bo daje możliwość polemiki.

ankate29-03-2010 19:45:06   [#69]

hmm, powyżej trzech mówisz, Andrzeju, nno, nno....ale mimo tego nadal czuję się przede wszystkim nauczycielem...

czy chodzi ci o wielką wodę, czy o tę wąską i długą (2 w 1)?

 odpowiedzialność, decyzyjność, władza zależy w jakim aspekcie nauczyciel <-> dyrektor trudno po 3 latach wrócić do rzeczywistości, ale czasami się wraca, a czasami nie....łatwiej wrócić temu, kto jednak był tym kim się czuł, inaczej bywa trudno...trzeba znów szukać chociaż kto szuka ten i znajduje

A więc tak jak malchow, każdy ma swój punkt widzenia i niech ma. To jest dobre:-)

Zabrnęłam w ciemny zaułek, zmykam i już nie zaśmiecam

Marek Pleśniar29-03-2010 21:12:22   [#70]

muyślę że w takich rozmowach następuje nieporozumienie na gruncie pojęć:-)

nieporozumienie polega na zapomnieniu że w szkole nauczyciel to pracownik

----

otóz nie chodzi o to że się jest nauczycielem albo dyrektorem, lecz o to że raz się myśli jak dyrektor a raz jak pracownik

dyrektor szkoły oczywi scie po nauczycielsku - czyli pedagogicznie musi myślec

ale nie może myśleć jak pracownik, albo jeszcze gorzej - pracobiorca:-)

JarTul29-03-2010 21:36:35   [#71]
Z punktu widzenia ekonomii dyrektor powinien jak najbardziej myśleć jak pracobiorca. :-)
eny29-03-2010 21:43:05   [#72]

oczywiście JarTul, celny strzał. Wszak to dyrektor zgłasza zapotrzebowanie (popyt) na pracę swoich pracowników (czyli jest pracobiorcą)

To oczywiście z punktu widzenia ekonomii:-)

Marek Pleśniar29-03-2010 21:57:22   [#73]

nie oszukiwać mitu:-)

"pracobiorca «osoba zatrudniona przez pracodawcę" http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2507764

Pracodawca daje pracę pracobiorcy

JarTul29-03-2010 22:11:49   [#74]
Pracobiorca bierze pracę od pracodawcy... i za nią płaci. :-)

Pracodawca w ujęciu ekonomicznym to osoba świadcząca bezpośrednio pracę na rzecz innej osoby, fizycznej lub prawnej, pobierająca za to określone wynagrodzenie. Pracodawca reprezentuje stronę podaży na rynku pracy. Stronę popytu w tym rynku reprezentuje pracobiorca.
[...] 

Historyczna ewolucja terminu
Pracodawca należy do pojęć, których sens znaczeniowy uległ tak dużej ewolucji, że zmienił się na przeciwny pierwotnemu.

Pracodawca to logicznie ktoś, kto daje pracę, więc pracownik - w przeciwieństwie do pracobiorcy, który potrzebuje czyjejś pracy i taką osobę zatrudnia. Taki więc, właściwy sens słowa pracodawca (jak również słowa pracobiorca) zachowują wciąż nauki ekonomiczne. Użycie potoczne utożsamia błędnie pracodawcę z zatrudnicielem zamiast z pracownikiem, pracownika zaś błędnie z pracobiorcą zamiast z pracodawcą. Obowiązujące obecnie w Polsce prawo wydaje się czerpać źródła znaczenia obu pojęć z błędnej ewolucji potocznego znaczenia zamiast sięgać po znaczenia właściwe.

Źródło: wikipedia.pl

Ot! Odwieczny problem z językiem... Niby mówią o tym samy, a jednak o czym innym. :-)
Taka rozmowa geodety i prawnika o spadku [działki]. :-)

AnJa29-03-2010 23:01:55   [#75]

cosik mi sie widzi, ze słownictwo ewaluowało, kiedy u nas rynku, zwłaszcza pracy, nie było, stad zamieszanie

pamietam, ze w ktorymś z pierwszych po polsku podręczników ekonomii (tym fundacji Solidarnosci?) chyba w przypisach ten paradoks pokazano

Marek Pleśniar29-03-2010 23:16:09   [#76]

troszkę dzielimy włos na czworo

chodzi mi o pracodawcę i pracownika (lub pracobiorcę w pojeciu takim jak ująłem). Na tym chyba wyjasnianie mogę zakończyć.


eny30-03-2010 14:29:16   [#77]

Bo aby to zrozumieć to trzeba znać definicję pracy i zagadnienia rynku pracy;)

tzw.Pracodawca nie oferuje pracy tylko miejsce pracy(zatrudnienie)natomiast swoją pracę oferuje (sprzedaje) pracownik.

Praca jest towarem i ceną za pracę jest wynagrodzenie.

Warto wiedzieć;)




eny30-03-2010 14:31:54   [#78]
JarTul jeśli nie jesteś ekonomistą a mimo wszystko masz tą wiedzę to wielki podziw;)

UWAGA!
Nie jesteś zalogowany!
Zanim napiszesz odpowiedź w tym wątku, zaloguj się!
Dopiero wtedy będziesz mógł/mogła wysłać wprowadzony komentarz na forum.
Jeśli nie masz jeszcze założonego konta na forum, załóż je.
Logowanie i/lub zakładanie konta.

strony: [ 1 ][ 2 ]