Forum OSKKO - wątek

TEMAT: Wakacje trwają za długo
strony: [ 1 ][ 2 ][ 3 ]
annah04-08-2009 12:57:00   [#51]

gdy młodzież wraca do szkoły to powtarza się z nimi uporczywie to co było w klasie poprzedniej

wszystko zapomnieli na wakacjach

tak było jak pracowałam w szkole, może coś się zmieniło ;)

w roku szkolnym moje dzieci prywatne są przemęczone (na wakacjach się nudzą) i tak koło połowy roku szk. zaczyna się chodzenie po lekarzach, nieobecności w szkole i zaległości

gdyby mieli więcej wolnego mogliby odpocząć np. w zimie, albo wychorować się już na zaś ;)

znam pewną szkołę podstawową, w której nauczyciele prowadzą zajęcia i w czasie ferii i w czasie wakacji (pieniądze są od sponsorów, z programów unijnych, od rodziców), organizują kilka obozów sportowych (we współpracy ze stowarzyszeniami, z organizacjami sportowymi)

pani dyrektor nie ma problemów ze skompletowaniem kadry

niestety moje dziecko skończyło już ta szkołę, ale przykład ten pokazuje, że można i odpoczywać (nauczyciele) i mieć zapewnioną opiekę (uczniowie)

 

 

 


post został zmieniony: 04-08-2009 13:01:26
Norman Bates04-08-2009 15:17:14   [#52]
Nie uważam, że nauczyciel ma zastąpić rodzinę ani szkoła ma zorganizować dziecku na wakacjach zajęcia opiekuńczo-wychowawcze. Nie w tym rzecz. Uważam, że należy zastanowić się nad organizacją czasu szkolnego. Może należy organizację ustalić w inny sposób?
eny04-08-2009 16:11:25   [#53]

Oczywiście problem leży nie w długości wakacji lecz w organizacji tego wolnego czasu. Nie będzie lepiej dopóki nie będzie pieniędzy.

Będąc dzieckiem połowę wakacji spędzałam na półkoloniach organizowanych w mojej szkole. Opłata była symboliczna, był sponsor  w postaci prężnego zakładu pracy w mieście. To był wspaniały okres. Jeździliśmy na wycieczki w góry, na baseny, organizowane były konkursy z nagrodami. Przebywałam tam od 8.00 do 16.00 włącznie z posłkami i leżakowaniem po obiedzie (masakraaa).Opiekunami byli nauczyciele mojej szkoły a prowadził je dyrektor tejże szkoł. Dodam,że było to w epoce głębokiegoPRL-u. Nikomu do głowy nie przyszło, że wakacje są za długie;)


Obecnie moje dziecko też korzystało z takich półkolonii organizowanych jednak już nie w szkole. Były znacznie okrojone bo bez posiłków i tylko do 14.00 Oczywiście odpłatne . Ale to już inna bajka.


Wioleta D04-08-2009 18:10:01   [#54]
Szkoła podstawowa to w moim przypadku lata 70 -te. Wakacje : częśc u babci , a reszta pod blokiem. Opiekę nad nami sprawowała sąsiadka z parteru. A my sami organizowaliśmy sobie czas. Zawody na trzepaku, konkursy piosenek i jeszcze cała masa innych z niesmiertelą załogą Rudego i Szarikiem- aż się dzisiaj dziwię, że byliśmy tacy kreatywni. Nikt nie zginął, niczego nie podpaliliśmy, nie obrabowaliśmy żadnego sklepu. Wszyscy jakoś odnaleźliśmy się w życiu dorosłym. Jakoś nikt nie martwił się co zrobią moi rodzice w czasie wakacji, ale zawsze znaleźli jakieś wyjście z sytuacji. A co do urlopu. W jesieni zachorowało moje dziecko, leżało w szpitalu w innym mieście- jako, że małe chciałam być z nim w szpitalu. Nie dostałam L4 bo dziecko pod opieką szpitala. Wzięłam więc tydzień bezpłatnego i mogłam bez stresu poświęcić czas synkowi. Jestem przez to stratna i na poborach i w liczeniu czasu pracy do emerytury. Gdybym pracowała w iinym zakładzie pracy skorzystałabym z normalnego urlopu. Ja nie mogę : jestem nauczycielem i mam urlop sztywno wyznaczony. A teraz mam urlop i mogę wreszcie poświęcić czas swoim dzieciom, które w ciągu roku szkolnego są notorycznie zaniedbywane. Mama ciągle zajęta jak nie w szkole to w domu robi szkolne rzeczy. Wakacje są moim urlopem i mam nadzieję, że nim zostaną.
mireko6604-08-2009 21:28:07   [#55]

Dziś usłyszałem takie zdanie: "Jako lekarz, czy będę zarabiał 25.000 zł, czy zejdę na 20.000 zł to sobie i tak poradzę". Oczywiście miesięcznie i to w małej gminnej przychodni. Myślę, że jak byśmy i byście (OP-ki i belfegorki) zarabiali 1/4 tego m-cznie to byśmy sobie nie wypominali urlopów.

Donda04-08-2009 21:34:43   [#56]

A we Włoszech wakacje dla młodzieży trwają ponad trzy miesiące, w tym roku od 25 maja do końca sierpnia i jakoś nie słyszałam, aby był to powód do utyskiwań i "ciężkich" dyskusji.

hania05-08-2009 12:49:27   [#57]

jak moje dzieci (mniejsze jeszcze były:-)) mówiły: nudzę się mamo, to im mówiłam bezczelnie: "inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi"  no, czasem podpowiadałam coby mogły... chwytało czemuś....

no to próbowały być inteligentne... różne takie zajęcia sobie znajdywały... a to czytały ( chwała ci... że lubią, mam nieśmiałe myśli, że może zasługa moja z lat małych...) a to dla innych coś robiły ( od zabawiania dzieci znajomych po... wolontariat) a to... no różniste tam

AnJa05-08-2009 12:59:59   [#58]

mnie w tym wszytkim najbardziej zaintrygowała giełda pomysłów pt. jakby tu sprawić, by szkoła zajmowała się dziećmi w czasie wakacji

i to w sytuacji narzekania na szkołę

mnie wydaje się zas, że szkoła nie jest od zajmowania sie dziećmi w okresie ich wakacji szkolnych (czyli od szkoły)

jak to robią w innych krajach?

walkiria5705-08-2009 13:11:30   [#59]

Zdaje mi się czasami, że komunistyczne zniewolenie, przejawiające się między innymi w totalnym zagospodarowaniu czasu człowieczego, jest pikusiem w porównaniu z tym, co się teraz wyrabia.

Kiedyś, gdy rodzice sobie "nie radzili" zwychowaniem dziecka, to się je dawało do takiego miejsca, że już tam ktoś sobie poradził.

AnJa pyta, jak to jest w innych krajach? Normalnie - nie masz pieniędzy na leczenie - zdychasz.

Asia mnie zeklnie, trudno. Nie ma Korczaków na pęczki. Zresztą, Korczak niespecjalnie jadalny rasowo... 



AnJa05-08-2009 13:23:03   [#60]

wyraziłem zainteresowanie tylko tym, jak wyglada opieka nad dziećmi w wakacje

kwestie mniej szczegółowe z grupsza znam- i na pewno nie jest tak, że " nie masz pieniedzy na leczenie- zdychasz"

bo to komunistyczne zniewolenie objawiajace sie ingerencją państwa w wychowanie dzieci to u nas wystepuje śladowo w porównaniu np. z USa czy RFN

walkiria5705-08-2009 13:41:03   [#61]
...że nie wspomnimy o Szwecji...
jatoja05-08-2009 14:05:42   [#62]

Przedziwny wątek ( że się wyrażę)

Że wakacje trwają za długo i niektórzy nauczyciele się nudzą  :-)))




beera05-08-2009 14:49:44   [#63]

jatoja

:)))))

===

Walkirio, nie zjem Cię. Jakoś chyba niespecjalnie jadalnaś.

 

walkiria5705-08-2009 17:08:13   [#64]

Asiu, przecież wiesz...

Ja prosty nauczyciel jestem;  jestem tu - bo mogę. Gdybyście Państwo Dyrektorstwo chcieli założyć tajną sektę, to byście założyli...A tak - czytamy i wypowiadamy się: i sprzątaczka, i nauczyciel, i kadrowa, i pan ze śrubokrętem.

Asiu, ktokolwiek czyta Forum, wie, do jakiego stopnia uczciwi, rzetelni ludzie sprawujący funkcje kierownicze, są zniewoleni przez wadliwy system. I jednocześnie - jest wielu zjadaczy chleba, którzy doświadczają wadliwych dyrektorów.

Wielokrotnie udzielasz cennych rad wbrew własnej kaście i jesteś za to kochana. Proszę jednak: nie traktuj mnie, jak mój pan mechanik, który spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem, kiedy podjechałam na jednej fajerce, twierdząc, że mi auto wysiadło...

Że jestem niejadalna: dawno nie słyszałam równego komplementu. Serio. 


Jatoja, to Forum jest jak Dom. Do Domu się wraca...


Dragon05-08-2009 18:29:06   [#65]

Czyli ogólnie jest do bani i wszyscy mają przerąbane.
Ludzie dzielą się na prostych i dyrektorów - bez względu na kastę - zniewolonych i przez życie ciężko doświadczonych.
Ale potrafią czytać więc mogą swe frustracje na forum przelewać.

Na szczęście Asia jest w porzo i spoko - i chwała Jej za to.
Ale, gdyby chciała to by założyła sektę - i zostałaby seksprezeską ... znaczy ... sektprezeską. :-))

eny05-08-2009 19:28:34   [#66]

:;))))))))))))

"Ludzie dzielą się na prostych i dyrektorów..."

No trza dodać dyrektorów szkół bo inni to nie mają problemów  ze "zniewoleniem" przez ustawę;)))

beera05-08-2009 19:54:57   [#67]

no bo trzeba sobie powiedzieć jasno - albo się wyzłośliwiamy, albo  mówimy do siebie jak ludzie - wszystko jest OK, dopóki się nie miesza konwencji;))

Niestety, z powodu wieku i innych deficytów stawiam raczej na "sekt"

bogdan05-08-2009 20:07:54   [#68]

Wracając do meritum wątku.

Szkoła jako miejsce powinna w czasie wakacji świadczyć usługi dla młodzieży. Problem jednak w tym kto wtedy i za ile będzie tam pracował (abstrahując sam z doświadczenia znam sytuację gdy zabrania się młodzieży - uczniom danej szkoły z korzystania z sali gimnastycznej po 18 nawet za opłatą bo lepiej płacą pracownicy US, UP itd.). Co do pracy w wakacje to uważam, że jeśli będzie to przyzwoita kasa to znajdą się nawet nauczyciele tej szkoły będący w tym czasie na urlopie a nie przypadkowi ludzie jak to ma miejsce w przypadku kolonii (ileż z nimi "afer").

AnJa05-08-2009 20:11:54   [#69]
jedną z przyczyn moze by  to, ze pracownikom można wynając, a uczniom trzeba zapewnić opieke- czyli zapłacić opiekunowi
bogdan05-08-2009 20:17:08   [#70]
W tym konkretnym przypadku miałem na myśli grupę wychowanków z usytuowanej po sąsiedzku bursy szkolnej pod opieką wychowawcy.
eny05-08-2009 20:24:13   [#71]

http://www.rybnik.pl/index.php?id=223&p=news,11,show,4830

a jednak są samorządy, które dbają o organizację czasu wolnego młodzieży:)

walkiria5705-08-2009 22:44:05   [#72]

Bogdan, jedna pani dyrektor ze zdrowego rozsądku i rozumienia świata - udostępniła w czasie wakacji boisko. Bramka się obaliła, dzieciak chyba nawet zginął (niech, może, ktoś podrzuci link?) i pani dyrektor została skazana. 

I nic nie ma tu do rzeczy tak zwany  zdrowy rozsądek, bo kiedy przychodzi co do czego, to się okazuje, że wszyscy pełni dobrej woli są, tylko dziecko nie żyje.


zgredek05-08-2009 22:48:55   [#73]
ale bramka się obaliła, bo nie była dostatecznie przymocowana - a to chyba insza sprawa niż to, że boisko było udostępnione
walkiria5705-08-2009 22:51:09   [#74]
Ja właśnie o tym! Dyrektor beknął jak za zboże...
zgredek05-08-2009 22:56:27   [#75]
no i dobrze - bo odpowiada za stan urządzeń szkolnych
walkiria5705-08-2009 23:02:16   [#76]

Tak jest.

Wobec tego, który, przy zdrowych zmysłach dyrektor, wpuści dzieciaki na boisko? Przecież wiadomo: dać im pół godziny i czołg rozbiorą na nice.

Adaa05-08-2009 23:11:41   [#77]

Jaki piekny watek:-)

Większość boleje nad faktem, ze w czasie wakacji dzieci sie nudza a piekne obiekty szkolne zamkniete na cztery spusty.

Zapraszam tych bolejących do sprzątania potłuczonych flaszek, prezerwatyw, strzykawek, petów gaszonych gdzie popadnie, ton plastikowych opakowań po napojach, papierowych po żarciu itd. itp.

Rzadko które OP rzuci sie na to by zatrudnic dozorce obiektu, ba nawet jak zatrudni to trudno takiego dozorcę zobowiązać aby ten caly bajzel ogarniał.

Zapraszam tych bolejących do spolecznego pełnienia dyzuru na terenie szkolnym (mysle,że dyżur sie bedzie kończył tak około świtania, bo wtedy wynudzona młodzież kończy zabawę.

Bezpieczeństwo? Jasne, bardzo wazne jest i trzeba o tym pamietać. Tylko nawet najlepszy jasnowidz nie przewidzi gdzie leży strzykawka, w którym miejscu w trawie leży nadtłuczona butelka, a który słupek został wyrwany i wsadzony (dla jaj) luzem.

Dyrektor odpowiada za stan urzadzeń? Jasne, odpowiada, to bardzo wazne jest. Ale Dyrektor nie jest jasnowidzem, a nawet gdyby był, nie nadązyłby z dbaniem o stan urzadzeń:-)

Dobrze sie gada Zgredku gdy się ma dozorcę, kawaleczek placyku przy szkole (na , który i tak nie przyłażą wandale, bo i po co?:-)

Akurat, te problemy znam bardzo dobrze. Mam 2,5 ha terenu , plac zabaw , boisko wielofunkcyjne, trawiaste, do koszykowki, plażowe itd. i ... nie mam dozorcy.

Jakie widzę rozwiązania? Powiem prosto : pała i policja.

Ale nawet to jest nie do osiagnięcia.

Problem nie lezy w zbyt długich wakacjach, ale w braku mozliwosci zabezpieczenie terenu, wyegzekwowania nalezytych zachowań i w braku kontroli rodzicielskiej.

beera05-08-2009 23:24:35   [#78]

a to argumenty za tym, żeby się dzieciakami zajmować, czy przeciw?

bo na moje oko wygląda, że za tym, żeby właśnie się maluchami zająć;)

grażka05-08-2009 23:26:38   [#79]

Niektórymi maluchami to się dzielnicowy mógłby zająć, ot co :)

Jakoś tak Adaa pisze znajomo :)

Adaa05-08-2009 23:31:48   [#80]

To sa argumenty za tym by zbyt pochopnie nie wieszac psów na dyrektorach, którzy zamykaja swoje obiekty.

Ale doskonale rozumiem, ze dla Siłaczek "spoza linii frontu" to żadne argumenty.

;-)

Domyslam sie grażko, że wiesz w czym problem.

grażka05-08-2009 23:33:28   [#81]

wklejałam ostatnio taki link na Radosnej szkole... :)

Na Orlikach - mam wrażenie - musi być opieka.

beera05-08-2009 23:35:49   [#82]

dzięki za siłaczkę;)


Adaa05-08-2009 23:41:41   [#83]

Tak, Orliki mają opiekę i chwała projektodawcom za to, że umiescili to wymaganie jako konieczne.


zgredek05-08-2009 23:43:09   [#84]

kiedyś - w czasach mojego dzieciństwa - funkcjonowało coś co się nazywało "Ogródek Jordanowski"

w moim mieście był to dość duży teren z urządzeniami do zabawy - piaskownice, huśtawki, bunkry, nawet basen z wodą do kolan

były tam zatrudnione panie, które czuwały nad bezpieczeństwem - od godziny 8.00 do późnego zmierzchu - nie tylko w wakacje

zgredek05-08-2009 23:45:38   [#85]

Czy ogródki jordanowskie będą mieć niańki?

03.07.2009

Niewykluczone że krakowskie ogródki jordanowskie będą miały swoich opiekunów. Krakowianie, podczas debaty poświęconej placom zabaw, zaproponowali, aby w każdej z osiemnastu krakowskich dzielnic miasta znalazły się przynajmniej po dwa ogródki z opiekunką.

- Przychodziłaby ona do pracy na kilka godzin, powiedzmy pięć - sześć, i w tym czasie sprawdzałaby, jak bawią się maluchy i czy urządzenia zabawowe są odpowiednio wykorzystane - tłumaczy Michał Pyclik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, instytucji zarządzającej ogródkami w mieście. ZIKiT jest przychylny pomysłowi, jednak nadal nie została rozstrzygnięta kwestia, kto za taką opiekę nad ogródkiem miałby płacić. - Pomysł jest dobry i pożyteczny - mówi Joanna Niedziałkowska, dyrektor ZIKiT. - Trzeba tylko znaleźć na ten cel pieniądze. Zresztą nie jest to idea całkiem oderwana od życia, bo wcześniej funkcjonowało coś takiego jak opiekun boiska - przyznaje Niedziałkowska.

Część krakowskich dzielnic dała pieniądze na wynajęcie osób, które w określonych godzinach sprawowały dozór nad boiskami sportowymi. Zdaniem dyrektor Niedziałkowskiej taki pomysł da się przenieść do ogródków jordanowskich. Idei przyklasnęli rodzice. - Podoba mi się pomysł ogródka, w którym znalazłaby się fachowa osoba potrafiąca zająć się maluchami - mówi Anna Dradra, mama 4-letniego Marcinka i 6-letniego Piotrusia. - Gdyby takiego rozwiązania nie udało się wprowadzić na cały rok, to może mogłoby ono funkcjonować w niektórych ogródkach chociaż w wakacje. To byłaby dodatkowa atrakcja dla dzieci, a i rodzice mieliby trochę więcej czasu - dodaje kobieta.

grażka05-08-2009 23:46:33   [#86]
Dziadek mojego męża - aktywista osiedlowy - to nawet w czymś takim działał, jako rada osiedla czy coś, były czasem uroczystości dla dzieci z pączkiem i soczkiem. Dziś nie miałby szans, jako starszy pan - robociarz na emeryturze, bez kwalifikacji pedagogicznych ...
Adaa05-08-2009 23:49:07   [#87]

były kiedys i "dziecińce"... nie wszystko co było kiedys bylo złe

doskonale zdaje sobie sprawe z tego, że dzieci, tak naprawdę, bardzo lubia szkołe i jej atmosferę

ze zadowoleniem obserwuję ostatni tydzień nauki, gdy w tych dniach (gdy sie nauczyciel spręzy) poświęca swój czas dzieciom

nie oszukujmy się, nauki w tym czasie nie ma- sa zajęcia:-)

i w tym czasie, gdy wychowawca gra z dzieciakmi w pilke, gdy ma czas na gadanie z nimi, chodzenie na wycieczki, wspólna pracę, gdy nie ma presji na  pytanie, poprawianie ocen, ocenianie itd. - frekwencja siega u mnie w tym czasie 100%

gdyby ten model funkcjonował w wakacje byloby super - ale niestety, jak to zawsze bywa - kasa

i od tego powinno sie zaczynać działania zmierzajace ku poprawie obecnego stanu

arturek06-08-2009 00:14:32   [#88]

Czyli do meritum wracając:

1. zlikwidować KN.

2. Urlop nauczyciela 20 - 26 dni.

3. Wykorzystać 3 dni - Boże Narodzenie, 3 dni Wielkanoc, 5 dni Ferie zimowe, Pozostałe dni w Wakacje.

4. I są  już opiekuni na wakacje (w ramach 40 godzinnego tygodnia pracy!).

5. I na pieniążkach się oszczędzi!!!

(a co nauczyciel na wywczasy jeżdził będzie, może jeszcze do wód)

 

bogdan06-08-2009 00:59:55   [#89]

arturek.

Poczytaj wypowiedzi niektórych forumowiczów - szczególnie Adaa. Czy tam masz jakieś sugestie dotyczace zlikwidowania KN, urlopu w wymiarze 20-26 dni itd? Fakt, że to jest chory kraj, ale nasz. Musimy robić wszystko, aby chociaż nasze dzieci nie zgłupiały. Poczytaj rocznik statystyczny z np. 1933r. - większość pasażerów "Stefana Batorego" na oceanicznych wojażach stanowili nauczyciele (pewnie przybici nędzą własnej egzystencji  postanowili popatrzeć jak  w ameryce południowej ludzie żyją w jeszcze gorszych od naszych warunkach). Obecnie dzięki nauczycielowi reprezentującemu kraj na arenie międzynarodowej mamy to co mamy, ale przynajmniej kochamy się ( zgodnie z powiedzeniem: tylko ludzie umiejący kochać mogą sprawować władzę -:) a szczególnie rządzących bo jak nie to "od czego są prywatne bandy ala Agencja Zubrzyckiego".

walkiria5706-08-2009 02:59:27   [#90]
Ja tam wolę latać. Stiuardesy śliczne, jakkolwiek jestem zdeklarowaną hetero.
arturek06-08-2009 07:01:59   [#91]

Bogdan.

Zapewne masz rację, i dobrze piszesz. Tak to nasz kraj i nasze dzieci o które dbać trzeba.


Ale tak na marginesie to w 1933 nie tylko "Stefan Batory" ale nawet "Batory" nie były jeszcze zwodowane, więc może o inny rok chodzi lub inny statek, lub ogół podróży transoceanicznych :)


kikka06-08-2009 08:35:02   [#92]
Adaa, przeczytałam jeszcze raz wszystkie wpisy w tym wątku. Nikt tu nie wieszał psów na dyrektorach, że zamykają piękne obiekty. Raczej boleją wszyscy nad tym,że tak szkolna rzeczywistość jest tak zorganizowana,ze nie ma jak tych obiektów udostępniać dzieciom w czasie wakacji - nie ma pieniędzy, by opiekunów zatrudnić, albo nieodpowiedni system urlopowy nauczycieli (rozwiązanie Asi- logiczne a nierealne, by nauczyciel za to,że wolne ma między świętami pracuje te dwa, trzy dni podczas wakacji), albo nie można zatrudnić dozorcy- opiekuna obiektów sportowych (znowu kwestie finansowe). Nikt w tym wątku nie zarzucał niczego dyrektorom, tylko "systemowi";) Chyba,że Ty tak ogólniej...
beera06-08-2009 08:59:10   [#93]

Doprecyzuję, raczej wskazywałam na rozwiązania zachodnie, które są normalnie opłacane.

Norman na inna organizację roku szkolnego

itp, itd

===

Mój pomysł dotyczacy "odpracowania dni przez nauczycieli" był raczej zgryźliwością w odpowiedzi na ataki tych, którym się wydaje, że podejmowania jakichkolwiek tematów jest działalnością wywrotową nastawioną na odebranie nauczycielom ich słusznie im nalezynych praw;)

beera06-08-2009 09:03:11   [#94]

a tak swoją drogą, zatrudnienie 1 nauczyciela na jeden miesiąc wakacji na umowę zlecenie, na 4 godziny dziennie, to koszt rzędu 3 tysiecy.

naprawdę wydaje mi się, że  nie są to kwoty, ktorych nie można by w jst wygrzebać.

Moze przed wyborami łatwiej się znajdą;)

AnJa06-08-2009 09:11:50   [#95]

zatrudnienie nienauczyciela na 8 godzin to ok.2 tys.

a moze być nienauczyciel- sami mamy przuyklady np. świetnych wychowawczo woźnych czy chodzi ufoludkow przeprowadzajacych przez jezdnie

z tym, że w przecietnejj wiejskiej gminie sa 4 szkoły - i przez 2 miesiace to 16 tys już jest

grażka06-08-2009 09:21:06   [#96]

Szukajcie kobiety :)

http://wyborcza.pl/1,87648,6777433,Ania_co_Strumien_obudzila.html

 

beera06-08-2009 09:26:13   [#97]

AnJa, nie sięgaj od razu ideału.

gdyby był miesiąc i 4 godziny, to naprawde nie byłoby źle:)

===

no i szukajmy kobiety

:))

AnJa06-08-2009 09:31:35   [#98]

ale dlaczego 4 za 3 tys kiedy mozna 8 za 2 ?

no, rózne rzeczy ja o sobie słyszał, ale że ja idealista to jeszcze nie...


post został zmieniony: 06-08-2009 09:32:25
jatoja06-08-2009 11:47:35   [#99]
głupoty to były




post został zmieniony: 06-08-2009 11:49:49
krystyna07-08-2009 15:36:01   [#100]

a propos [#55]:

Są lekarze, którzy pracują 240 godzin w tygodniu, choć tydzień to tylko 168 godzin. To przykład na oszukiwanie NFZ-tu.

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6905071,Niemozliwe__Lekarz_pracuje_240_godzin_na_tydzien.html

;-) 

strony: [ 1 ][ 2 ][ 3 ]