Forum OSKKO - wątek

TEMAT: Co mogą rodzice...?
strony: [ 1 ]
Konto zapomniane01-06-2005 19:23:35   [#01]
Przy szkole podstawowej istnieje oddział przedszkolny, gdzie  dla nauczycieli pracodawcą jest wójt gminy. Zatrudniona jest  tam n-lka posiadająca również uprawnienia do nauczania w klasach młodszych. Rodzice dzieci 6 letnich żądają od dyrektora i wójta przesunięcia n-lki do szkoły , by dalej prowadziła te dzieci /I etap edukacyjny/.
W takiej sytuacji następuje zmiana pracodawcy aż dla  dwóch osób, gdyż ktoś ze szkoły musi przejść do oddziału przedszkolnego. Jakie jest wyjście z tej sytuacji, na ile rodzice mogą ingerować w sprawy zatrudniania nauczycieli?
beera01-06-2005 19:50:57   [#02]

ten tego...

nie przesadzacie aby?

ja to- powiem szczerze- zawsze jestem przekonana, ze wiele z takich żądań nakręcają nauczyciele, bo maja jakieś wlasne pomysły do realizacji.

( z doświadczeń wlasnych wiem)

A co mogą rodzice? Poprosić mogą, czemu nie. Ale i nie zapętlic się w żądaniach, bo nie rodzice, nie nauczycielka, a dzieci na tym najbardziej stracą.

I nie wiem, co to znaczy " pracodawcą n-li jest wójt" Nie ma tam dyrektora?

słonko01-06-2005 20:25:23   [#03]

asia

z doświadczeń własnych wiem, że to rodzice są inicjatorami takich przedsięwzięć. Nauczycielowi jest po prostu miło.

W jaki sposób stracą na tym dzieci?

AnJa01-06-2005 20:34:23   [#04]
1. Zwłaszcza, kiedy chce aby było miło. I po kurtuazyjnej uwadze którejś z mam "szkoda, że już nie Pani będzie z naszymi pociechami za rok" postara sie o ciąg dalszy.

2. dzieciaki stracą, jak sie je w przepychanki wciągnie. A w tej sytuacji przepychanką będzie nawet wiadomość, że od września będa z tą sama Panią a okaże się, że jednak z inną.

Nie zmienia to w niczym, że:
1. Pani może i jest niezła, może i zrzyta z dzieciakami, może i tylko było jej miło.
2. Nic by się nie stało, jakby przeszła z tymi dzieciakami, a jej następczyni wychowała swoje podobnie - w tym systemie byłyby z Panią nie 3 a 4 lata.

Podobnie jak Asia nie rozumiem zawirowań z pracodawcą w oddzialle przedszkolnym przy szkole.
AnJa01-06-2005 20:35:21   [#05]
Ba, nawet zżyta:-)
słonko01-06-2005 21:01:17   [#06]

a tak naprawdę Hela ani słowa nie napisała o tej konkretnej nauczycielce...

podałyśmy z Asią nasze doświadczenia (różne)

ciąg dalszy mojego opisu byłby taki:

  • spotkanie rodziców, nauczyciela i dyrektora - wyjaśnienie sytuacji niemożności. To rozwiązanie jest świetne, ponieważ nie zostawia niczego do dalszych rozważań za plecami żadnej ze stron. No i musi być n-el z dyr w zgodzie

dlaczego wciągać w to dzieci? ( informować przedwcześnie)

rozwiązanie " n-el przez 4 lata" - często trafia na opór koleżanek, które uczą w 1-3 i wzbraniają się rękami i nogami przed "zerówką"

Marek Pleśniar01-06-2005 21:15:30   [#07]

a może niech pani od przedszkola już poprowadzi dzieci do matury?

Bo po co je oddawać tej złej pani z 1 klasy?

słonko01-06-2005 21:20:06   [#08]

Hela

może pomocne okaże sie pytanie

czy nauczycielki nauczania zintegrowanego mają kwalifikacje do wychowania przedszkolengo?

Ewav01-06-2005 22:03:49   [#09]
Co roku to przerabiam z "Zerówczanką". Dzieci płaczą. We wrześniu pierwszaki przybiegają do swojej dawnej pani w każdej wolnej chwili, do czasu aż się przekonają, że pani w pierwszej jest super itd.
Moja rada. Przekonać rodziców do planowanej na przyszły rok wychowawczyni. Spotkać się z nimi "trójstronnie" i wytłumaczyć, że dzieciom przejdzie, że to chwilowe zauroczenie.
słonko02-06-2005 00:03:51   [#10]

Marek

nie wiem, czy właściwie odczytuję ( specyfika forum)...

tu nie chodzi o szafot dla "pani z zerówki" lub "pani z kl.I"

w szkołach praktykuje się dwa modele:

  • jedna n-lka - prowadzi kl.0-3
  • dwie n-lki - jedna prowadzi "zerówkę", druga kl.1-3

w pierwszym przypadku n-lka musi posiadać kwalifikacje do wych. p-lnego i naucz. zintegrowanego, w drugim - wystarczy, że ta pierwsza ma tylko wych. p-lne, a druga tylko naucz. zintegr. 

i teraz odwracając: jeśli w sytuacji opisywanej przez Helę n-lki uczące w kl.1-3 nie mają wych. p-lnego - rozwiązanie całego problemu jest proste. Jeśli mają - trzeba dalej szukać rozwiązania 

a nauczyciele i rodzice to też ludzie,i warto z nimi rozmawiać. Często wystarczy wyjaśnić, przedstawić spojrzenie na sprawę z innego punktu, uspokoić. Nic tak dobrze nie działa, jak poczucie , iż jest się potraktowanym nie jak persona non grata i nie jak osoba niepotrafiąca zrozumieć ( w dwojakim tego słowa znaczeniu)

beera02-06-2005 08:41:26   [#11]

hm.. rozwiązanie jest proste

zrezygnować z obowiązkowego przygotowania przedszkolnego na rzecz obnizenie wieku szkolnego dzieci- nawet z 4letnia edukacja wczesnoszkolną
- jednak tu może być odwrotny problem niż opisany przez Ciebie, slonko: rozwiązanie " n-el przez 4 lata" - często trafia na opór koleżanek, które uczą w 1-3 i wzbraniają się rękami i nogami przed "zerówką" Czyli ten opór szedły z przedszkoli

Jeden n-l od 0 do III oznacza włączenie "zerówek" w szkołę- jako jeden z oddziałów,bo chyba nikt o zdrowych zmyslach nie moglby proponować dyrektorom i nauczycielkom " przenosin" z placówki do placowki co i rusz.

( swoją drogą zgadzam się z tezmai Anji- zwłaszcza, jeśli " zżyta" ;-))

słonko02-06-2005 09:25:39   [#12]

Asia

zbyt dużo niewiadomych ( Hela milczy), a my próbujemy jakoś sytuację zrozumieć "gdybając"

rozumiem, że OP dla tej "zerówki" jest wójt, z kolei dla kl.1-3  - inny organ ( jaki? ;) ). Może tu chodzi o to, że "zerówka", np. ze wzgl. lokalowych, jedynie została umiejscowiona w budynku szkoły, a oficjalnie podlega pod dyrektora przedszkola? Pojęcia bladego nie mam...Hela, odzyskaj mowę! :)

jeśli z kolei problem byłby takiej natury, że n-lki uczące w kl.1-3 nie chciałyby przejść do "zerówki" ( powody są różne, np. wyższe pensum tygodniowe, godzina zegarowa, inna specyfika pracy, obawa przed nowym, niższy status w opinii środowiska itd ) - bo rozumiem,że w tym przypadku n-lka ucząca obecnie w "zerówce" nie wyraża sprzeciwu ( nie wiem czy naciska na zmianę ) - to niemożnością natury oczywistej staje się dokonanie zmiany, jeśli n-lki pracujące w kl.1-3 nie posiadają kwalifikacji do "zerówki" ( wych. p-lne). I w ten sposób problem "sam" się rozwiązuje.

tak, model 0-3 dotyczy sytuacji, kiedy mówimy o tzw. "zerówkach szkolnych"

Asiu, nie rozumiem...Dlaczego "ten opór szedłby z przedszkoli"?

beera02-06-2005 09:47:34   [#13]

nie gdybamy na temat Heli- slonko

Ja w ogole nie piszę już o sytuacji Heli tylko o Twoich opiniach.

Jesli zaś chodzi o Twoje ostatnie pytanie, to poszukaj wątkow z czasu gdy rózne rozwiązania były proponowane w tym zakresie- tam jest ( bylo) sporo odnośnikow do ciekawych artykułów, czy opinii na ten temat.

słonko02-06-2005 10:00:49   [#14]

hmmm,

a ja cały czas staram się, bodaj w tle :), odnieść do problemu Heli...
urzędniczka02-06-2005 10:54:31   [#15]

Zgodnie z § 5 ramowego statutu szkoły podstawowej przy szkole mogą być tworzone oddziały przedszkolne, nie ma więc mowy o tym by nauczyciel zatrudniony w takim oddziale miał innego pracodawcę niż reszta nauczycieli. Pracodawcą jest dyrektor szkoły, więc nie ma problemu z nowym przydziałem czynności w ramach jednej szkoły. No chyba, że macie "zakręconą" sytuację i szkoła jedynie użycza lokalu jednoodziałowej placówce przedszkolnej będącej odrębną jednostką organizacyjną. Wtedy  dyrektorowi takiego przedszkola nie przysługują uprawnienia zawarte w art. 39, ust. 3 oso, w tym dotyczące zatrudniania i zwalniania nauczycieli i innych pracowników, uprawnienia te realizuje organ prowadzący, czyli wójt.

Jeżeli chodzi o zakres ingerencji rodziców w sprawy szkoły, to rada rodziców ma prawo występowania z wnioskami i opiniami dotyczącymi wszystkich spraw szkoły (art.54 oso), natomiast dyrektor szkoły jako pracodawca podejmuje suwerenne decyzje w sprawach zatrudniania nauczycieli (art.39 ust. 3 oso).

BożenaB02-06-2005 16:48:36   [#16]

Się wtrącę

Choć może nie mam racji.

Wydaje mi się jednak, że w zerówce uczy się bardziej przez zabawę, a od kl1 bardziej normalna nauka.

"Ta Pani, co jesce psed wakacjami bawila się z nami, jest teraz taka wstlętna, nie bawi się tyle co dawniej, buuu.."  ;-(

Konto zapomniane02-06-2005 16:59:52   [#17]

Co magą rodzice...?

Dopiero wróciłam z wyjazdu służbowego i nie mogłam wyjaśnić pewnych wątpliwości, które się Wam nasunęły.
Rację ma urzędniczka, u nas jest "zakręcona" sytuacja. Szkoła podstawowa użycza lokalu jednooddziałowj placówce przedszkolnej.Umowę o pracę z tą nauczycielką podpisuje wójt, dyrektor szkoły na podstawie porozumienia z w/w wójtem nadzór pedagogiczny. Mnie chodzi o to, że są to dwa odrębne zakłady pracy pod jednym nadzorem pedagogicznym dyrektora szkoły. Rodzice  uczniów kl."0" twardo żądają ode mnie wcześniej opisanych zmian personalnych. Ja nie mam takich uprawnień.
Z tego co wiem, byli ostatnio u wójta i w organie nadzorującym.
Myślę, że istotna jest myśl z ostatniego postu: rodzice mają prawo, a pracodawca podejmuje suwerenne decyzje.

UWAGA!
Nie jesteś zalogowany!
Zanim napiszesz odpowiedź w tym wątku, zaloguj się!
Dopiero wtedy będziesz mógł/mogła wysłać wprowadzony komentarz na forum.
Jeśli nie masz jeszcze założonego konta na forum, załóż je.
Logowanie i/lub zakładanie konta.

strony: [ 1 ]